Redakcja polecaSzalony mecz Polska – Niemcy w eliminacjach MŚ
Reprezentacja Polski wyszła na spotkanie z aktualnymi mistrzami świata bez żadnych kompleksów. Ostatnie mecze Biało-Czerwonych były pasmem wygranych, lecz tym razem nasza ekipa trafiła na drużynę z najwyższej półki.Jakość w grze Niemców było widać od razu i niestety przełożyło się to na wynik. Po wyrównanym początku nasi zachodni sąsiedzi zdołali odskoczyć, mądrze, trafiali trójkę za trójką, bardzo dobrze grali pod koszem, wykorzystywali wszystkie błędy Polaków.
Biało-Czerwoni złapali kontakt pod koniec drugiej kwarty, gdy zbliżyli się do rywali. Niemcy jednak po chwili słabszej gry znów zdołali doskoczyć. Mistrzowie utrzymywali przewagę, a zawodnicy Milicicia cały czas dawali z siebie wszystko, by złapać kontakt. Niestety, sytuacja trudna zmieniła się w koszmarną w trzeciej kwarcie, kiedy to Jordan Loyd został odesłany do szatni przez sędziów. Po celnym rzucie za trzy punkty gwiazdor Biało-Czerwonych wykonał gest, który został zinterpretowany przez arbitrów jako obraźliwy w ich kierunku. Do tego uraz złapał Aleksander Balcerowski.
Niespodziewanie jednak Polacy, którzy przegrywali 16 punktami i grali bez dwóch ważnych zawodników, zdołali zbliżyć się do rywali na 70:72, notując fantastyczną serię trójek w wykonaniu Pluty i Milicicia. 10 tysięcy ludzi w gdańskiej Ergo Arenie oglądało pasjonującą końcówkę na stojąco, z gardłami zdartymi od dopingu. Dwie minuty przed końcem remisowaliśmy 83:83, szalenie ważny rzut za trzy przestrzelił lider Mateusz Ponitka, ale szalona walka trwała do samego końca. W ostatniej akcji meczu popełniliśmy błąd, lecz Niemcy również zepsuli swoją szansę na to, by zwyciężyć. Wszystko miało rozstrzygnąć się w dogrywce.
Tam świetnie zaczęli rywale, my zaś straciliśmy Mateusza Ponitkę, który wyleciał za pięć fauli. Nie przeszkodziło to w tym, by postraszyć faworytów. Niestety, mimo świetnej i heroicznej gry, nie udało się ich pokonać. Bez wątpienia jednak było to jedno z najbardziej emocjonujących spotkań Biało-Czerwonych w ostatnich latach.
Polacy wciąż walczą o mistrzostwa świata
Gdyby Biało-Czerwoni wygrali, zapewniliby sobie trzeci w historii awans na czempionat globu. Po raz pierwszy wystąpili w nim w 1967 roku w Urugwaju (zajęli piątą lokatę), a następnie w 2019 roku w Chinach (ósme miejsce). Polacy, którzy w czwartek w Rydze na inaugurację rywalizacji w drugim etapie wygrali z Izraelem 106:86, w grupie K mają siedem triumfów i porażkę. Niemcy, czwarty zespół igrzysk w Paryżu, w czwartek pokonali w Kolonii Holandię 99:83 i razem z Chorwatami i Biało-Czerwonymi legitymują się bilansem 7-1. Walka o prestiżowy turniej wciąż trwa, lecz po tym, co pokazali Polacy, trudno wyobrazić sobie tę imprezę bez nich.