Niedzielna przyniosła początek rywalizacji na kortach US OpenBarbora Krejcikova, która została rozstawiona z numerem 27., w pierwszej rundzie zmierzyła się z Kamillą Rachimową. Premierowa odsłona dostarczyła sporo emocji i walki, która doprowadziła do tie-breaka. W nim lepiej spisała się reprezentantka Uzbekistanu, która wygrała 7-4.

Rachimowa rozpoczęła drugą partię od przełamania. Choć Krejcikova nie została jej dłużna i od razu odrobiła stratę, później nie zdołała zbyt wiele zdziałać. Uzbeczka przejęła kontrolę na korcie i wygrała pięć gemów z rzędu, notując dwa przełamania. Dzięki temu sprawiła pierwszą niespodziankę w kobiecym turnieju w Nowym Jorku.

ZOBACZ WIDEO: Legenda tenisa o Świątek: Gra już naprawdę dobrze. Ale czy tyle w US Open wystarczy? Nie

Zmagania na Arthur Ashe Stadium bardzo udanie rozpoczęła z kolei Jessica Pegula. Finalistka niedawnych zmagań w Cincinnati w meczu otwarcia trafiła na Elenę-Gabrielę Ruse i była zdecydowaną faworytką do zwycięstwa.

Zawodniczka gospodarzy początkowo natrafiła na opór rywalki. Choć Amerykanka w trzecim gemie miała aż osiem break pointów, Rumunka wybroniła się przed stratą podania. Mniej szczęścia Ruse miała w kolejnym gemie serwisowym. Pegula wypracowała przewagę przełamania, które zanotowała też na koniec odsłony, którą wygrała 6:3.

Otwarcie drugiej partii również było wyrównane, ale tylko do stanu 2:2. Od tego momentu na korcie istniała już tylko Pegula. Rozstawiona z „trójką” faworytka gospodarzy wygrała cztery gemy z rzędu, triumfując 6:2 i pewnie meldując się w drugiej rundzie zmagań w Nowym Jorku.

US Open, Nowy Jork (USA)
Wielki Szlem, kort twardy, pula nagród 108 mln dolarów
niedziela, 30 sierpnia

I runda gry pojedynczej:

Donna Vekić (Chorwacja) – Talia Gibson (Australia) 6:2, 4:6, 6:3
Jasmine Paolini (Włochy, 19) – Veronika Erjavec (Słowenia) 6:3, 3:6, 6:4
Kamilla Rachimowa (Uzbekistan) – Barbora Krejcikova (Czechy, 27) 7:6(4), 6:2
Polina Jacenko (LL) – Renata Zarazua (Meksyk) 4:6, 6:4, 7:6(7)
Jessica Pegula (USA, 3) – Elena-Gabriela Ruse (Rumunia) 6:3, 6:2