Djoković przystępował do turnieju jako czwarty rozstawiony zawodnik i był zdecydowanym faworytem spotkania z Navone. Serb wygrał dwa z czterech pierwszych setów, ale w decydującej fazie spotkania jego sytuacja zaczęła wyglądać coraz gorzej.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

W piątym secie Navone całkowicie przejął kontrolę. Argentyńczyk wygrał go 6:1, a Djoković wielokrotnie wyglądał tak, jakby miał ogromne problemy z poruszaniem się po korcie. Serb słaniał się na nogach, długo dochodził do siebie między akcjami i potrzebował pomocy fizjoterapeuty. Przy tak długim i wyczerpującym spotkaniu nie był już w stanie utrzymać poziomu, który prezentował wcześniej.

Ostatecznie Navone zwyciężył 7:6, 5:7, 4:6, 6:2, 6:1 i wyrzucił z turnieju jednego z jego największych faworytów. Sam mecz trwał ponad 4,5 godziny. Dla Djokovicia to wyjątkowo bolesne pożegnanie z Nowym Jorkiem — Serb po raz pierwszy od dawna nie będzie miał okazji walczyć w kolejnych rundach o swój 25. tytuł wielkoszlemowy.

Faworyci nie zawiedli

W przeciwieństwie do Djokovicia spokojny wieczór miała Jessica Pegula. Rozstawiona z numerem trzecim Amerykanka pokonała Elenę-Gabrielę Ruse 6:3, 6:2. Choć początek meczu nie był dla niej idealny, Pegula szybko opanowała nerwy i przejęła kontrolę nad spotkaniem.

Amerykanka przyznała po meczu, że była bardzo zestresowana. Grała jako pierwsza na Arthur Ashe Stadium, a dodatkowo był to jej pierwszy występ w tegorocznym US Open. Początkowo marnowała kolejne break-pointy, ale później nie miała już większych problemów z zamknięciem spotkania. Wygrała aż 92 procent punktów po pierwszym podaniu i dwukrotnie przełamała Ruse w każdym secie.

Bardzo efektownie zaprezentowała się również Elina Switolina. Ukrainka potrzebowała zaledwie 51 minut, aby pokonać Solanę Sierrę 6:1, 6:2. Dziewiąta rozstawiona zawodniczka kompletnie zdominowała debiutującą w głównej drabince US Open Argentynkę.

Switolina była szczególnie skuteczna w dłuższych wymianach i wykorzystała cztery z pięciu break pointów. Po spotkaniu nie kryła zadowolenia ze swojej gry, podkreślając, że bardzo lubi nocne sesje. W Nowym Jorku pokazała, dlaczego może być groźną rywalką dla każdej zawodniczki.

Swoje spotkanie wygrał także Danił Miedwiediew. Rozstawiony z numerem siódmym Rosjanin pokonał Hugo Gastona 6:4, 6:2, 6:4. Były mistrz US Open potrzebował 2 godzin i 17 minut, ale przez większość spotkania kontrolował wydarzenia na korcie.

Miedwiediew posłał 10 asów i skutecznie wykorzystywał przewagę w wymianach. Po trudnych występach na kortach twardych w Cincinnati i Winston-Salem wreszcie miał powody do zadowolenia. Po meczu przyznał, że ostatnie tygodnie były dla niego trudne, ale tym razem poczuł, że jego tenis wreszcie funkcjonuje tak, jak powinien.

Do kolejnej rundy awansował również Alexander Bublik, który pokonał Amerykanina J.J. Wolfa.

Deszcz pokrzyżował plany

Noc w Nowym Jorku była jednak naznaczona nie tylko wielkimi emocjami, ale również problemami z pogodą. Wieczorem nad kortami pojawił się deszcz. Na Louis Armstrong Stadium doszło dodatkowo do awarii czujników dachu, który pozostał otwarty, przez co konieczne było suszenie nawierzchni.

Problemy dotknęły również spotkań rozgrywanych na kortach zewnętrznych. Kilka z nich zostało przerwanych w kluczowych momentach, w tym nawet podczas piątych setów. Dokończenie tych pojedynków zaplanowano na poniedziałek.

Dla polskich kibiców najważniejsze wydarzenia dopiero jednak nadejdą. W poniedziałek na kort wyjdą Hubert Hurkacz i Maja Chwalińska. Spotkanie Chwalińskiej z Taylor Townsend rozpocznie się o godz. 19.30 czasu polskiego, natomiast Hurkacz powinien pojawić się na korcie około godz. 20.30, by zagrać z Damirem Dzumhurem.