Prof. Przemysław Nowacki to neurolog i neuropatolog, były rektor Pomorskiej Akademii Medycznej i Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego. W cyklu „Lekarze z pasją” pokazujemy zainteresowania profesora, który od młodości zajmował się fotografią, ale czas na rozwój swojej wielkiej pasji znalazł dopiero, gdy nieco zwolnił tempo pracy zawodowej.
„Zawsze pierwsza była medycyna. Na pasję przyszedł czas na emeryturze”
Prof. Przemysław Nowacki fotografią interesował się od zawsze, ale dopiero na emeryturze ma czas, by poświęcić się swojej pasji w szczegółach. Swoich zdjęć nie prezentuje zbyt często, jak mówi, nie czuje się na tyle profesjonalny, by poddawać się ocenie. Przyznaje jednak, że jego dzieła spotykają się z zainteresowaniem, a najpiękniejsze kadry powstały, gdy wykazywał się cierpliwością.
– Fotografia jest moją pasją. W pełni amatorską, ale dającą mi przestrzeń na relaks i przyjemność. Żaden człowiek nie rodzi się już z hobby. To jest proces, który odkrywa się i kształtuje czasami przez okres dzieciństwa, a czasami przez całe życie. U mnie zaczęło się od kółka fotograficznego w szkole. Wtedy nie było takich możliwości jak dzisiaj. Chodziło się i robiło zdjęcia, a dopiero przy ich wywoływaniu było widać, czy cokolwiek wyszło. Na studiach zainteresowałem się neuropatologią, gdzie trzeba było robić zdjęcia – mówi prof. dr hab. n. med. Przemysław Nowacki
Praca zawodowa i hobby nie zawsze układają się według jednego schematu. Czasem wzajemnie się uzupełniają, innym razem funkcjonują w zupełnie odrębnych obszarach. Istotne jest jednak znalezienie dla nich odpowiedniej przestrzeni – zwłaszcza gdy praca wymaga dużego zaangażowania i odpowiedzialności.
– W moim życiu zawsze pierwsze miejsce miała medycyna. Fotografia była zajęciem w tle, ale ciągle powracającym. Wciąż gdzieś się pojawiała, chociażby właśnie w pracy. Miałem przerwę, gdy na topie była fotografia analogowa, ale kolorowa. Pasja jednak wróciła, gdy weszły aparaty cyfrowe. Wtedy znów zacząłem kupować sprzęt i się nim bawić. Lubię mieć zajęcie. Na emeryturze mam nadal dużo pracy, ale jest bardziej poukładana i mam więcej przestrzeni na hobby i fotografię – mówi prof. Przemysław Nowacki.
„Zawsze lubiłem uwieczniać upływ czasu”
Fotografia może być sposobem dokumentowania rzeczywistości, lecz także formą osobistej obserwacji. To, co dla jednego odbiorcy jest jedynie starym murem czy zniszczonym przedmiotem, dla fotografa może stać się nośnikiem historii. W takich obrazach liczy się nie tylko estetyka, lecz także ślad czasu pozostawiony na fotografowanym obiekcie. Fotografia jest sztuką, która rządzi się swoimi prawami. Każdy znany artysta jest rozpoznawalny dzięki unikatowości swojego stylu lub tematyce, na której opiera swoją sztukę.
– Nigdy nie próbowałem wyrobić własnego stylu. To było dla mnie zbyt skomplikowane. Natomiast zawsze lubiłem skupiać się na upływie czasu i go uwieczniać. Wiele lat temu, w 2001 roku, byłem w Lizbonie, gdzie porobiłem zdjęcia w ubogiej dzielnicy. Podrapane mury, sypiące się budynki. Lubię fotografować rzeczy starsze, przemijające. Najłatwiej natomiast celować w przyrodę. Ona jest zawsze i wszędzie. Ostatnio urządziłem sobie w piwnicy studio, gdzie ustawiam różne rzeczy i je fotografuję. Przykładowo, będąc u teściów na wsi, chodziłem po śmietnikach, nazbierałem zardzewiałych klap, rur, patelni i zrobiłem zdjęcia, które wyszły zadziwiająco dobrze. To zamysł martwej natury, ale w bardziej nietypowej odsłonie – tłumaczy prof. Nowacki
W zawodzie lekarza trudno całkowicie oddzielić życie zawodowe od emocji i odpowiedzialności, które niesie ze sobą codzienna praca. Kontakt z pacjentami, konieczność podejmowania trudnych decyzji i świadomość konsekwencji własnych działań sprawiają, że równie ważne jak rozwój zawodowy staje się znalezienie sposobu na odpoczynek. Własne zainteresowania pomagają zachować tę równowagę i stworzyć własną, bezpieczną przystań.
– Na pewno zawsze wybrałbym w życiu medycynę, ale gdybym mógł cofnąć czas, to nie potrafiłbym żyć także bez fotografii. Medycyna jest trudna i odpowiedzialna. To decyzje o czyimś zdrowiu i życiu. Każdy potrzebuje miejsca, przestrzeni, która pozwoli mu na równowagę i relaks. Dla mnie to jest fotografia, a dla kogoś innego mógłby to być chociażby jakiś sport – mówi profesor.
Cykl „Lekarze z pasją” realizowany jest przez Okręgową Izbę Lekarską w Szczecinie oraz portal wSzczecinie.pl – już jesienią kolejne odcinki projektu.
Materiał zrealizowany na zlecenie Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie.