Weto Karola Nawrockiego zatrzymało ustawę tworzącą podstawę prawną dla bezpłatnego, państwowego eDziennika. Usługa miała trafić do szkół w ramach pilotażu i zostać zintegrowana z mObywatelem oraz Systemem Informacji Oświatowej. Zablokowanie jej oznacza utrzymanie obecnego modelu, w którym szkoły korzystają przede wszystkim z rozwiązań komercyjnych.

Prezydent zawetował państwowy eDziennik. Szkoły nadal z komercyjnymi systemami

Ustawę przyjętą przez Sejm 31 lipca poparło 251 posłów, a Senat zaakceptował ją bez poprawek. Niestety, 28 sierpnia prezydent odmówił jej podpisania. Projekt zakładał stworzenie publicznego eDziennika dostępnego bez opłat i reklam zarówno dla szkół, jak i rodzin.

„Prezydent zawetował nowoczesną szkołę. To cios w rodziców, uczniów i nauczycieli. Karol Nawrocki mówi im dziś: zostańcie przy starym, rozproszonym systemie, zakładajcie kolejne konta, korzystajcie z różnych aplikacji, a nauczyciele niech dalej wykonują pracę, którą państwo mogłoby uprościć. Rodziny nie dostaną bezpłatnej, publicznej alternatywy” – skomentował Krzysztof Gawkowski, wicepremier i minister cyfryzacji.

Weto prezydenta wynikało z trzech zastrzeżeń: bezpieczeństwa danych, kosztów oraz sposobu wdrażania systemu. Kancelaria Prezydenta wskazała, że centralny eDziennik gromadziłby wrażliwe informacje o uczniach, w tym numery PESEL, zdjęcia, oceny, frekwencję i dane dotyczące specjalnych potrzeb edukacyjnych. Karol Nawrocki zakwestionował także ponad 200 mln zł kosztów budowy systemu oraz tempo jego wdrażania, argumentując, że szkoły potrzebują więcej czasu na przygotowanie i szkolenia.

eDziennik miał być najpierw testowany w szkołach

Planowana usługa nie miała od razu objąć wszystkich szkół. W pierwszej kolejności przewidziano bowiem pilotaż z udziałem nauczycieli, rodziców, uczniów i dyrektorów. Miał on pozwolić na sprawdzenie funkcjonalności rozwiązania oraz określenie, które procesy można uprościć.

W eDzienniku nauczyciele mogliby m.in. wpisywać oceny i frekwencję, uzupełniać tematy zajęć oraz wystawiać oceny z zachowania. Z kolei rodzice mieli otrzymać dostęp do informacji o dziecku przez aplikację mObywatel, a uczniowie przez mObywatel Junior.

Istotnym założeniem była również rezygnacja z modelu reklamowego. Usługa miała być bezpłatna, a dane uczniów i informacje dotyczące ich nauki nie mogłyby być wykorzystywane do celów komercyjnych.

Państwowy system miał ograniczyć biurokrację

Jednym z argumentów za budową publicznego eDziennika była możliwość jego integracji z Systemem Informacji Oświatowej. Dzięki temu część danych znajdujących się już w zasobach państwa mogłaby być wykorzystywana bez wielokrotnego wprowadzania ich do różnych systemów.

W praktyce oznaczałoby to potencjalne ograniczenie części powtarzalnych czynności administracyjnych wykonywanych przez nauczycieli, dyrektorów i pracowników sekretariatów. Pilotaż miał pokazać, które procesy rzeczywiście można zautomatyzować i ile czasu można w ten sposób zaoszczędzić. Prezydenckie weto oznacza, że szkoły nie będą mogły przetestować takiego rozwiązania w praktyce.

Jednolity standard zamiast różnych platform

Publiczny eDziennik miał być również próbą stworzenia wspólnego standardu cyfrowej obsługi szkoły. Obecnie placówki korzystają z dostępnych na rynku systemów komercyjnych, których funkcjonalność i model dostępu mogą się różnić.

Państwowa usługa miała zapewnić wszystkim szkołom dostęp do podstawowych funkcji bez względu na możliwości finansowe samorządu czy rodziny. Dotyczy to także dostępu do informacji o ocenach, frekwencji i postępach ucznia.

Projekt zakładał ponadto wykorzystanie państwowych mechanizmów uwierzytelniania i kontroli dostępu. Poszczególni użytkownicy mieliby dostęp wyłącznie do danych odpowiadających ich roli – rodzic do informacji o swoim dziecku, nauczyciel do danych potrzebnych w pracy, a dyrektor do funkcji związanych z zarządzaniem placówką.

Weto blokuje publiczną alternatywę dla e-dzienników

Decyzja prezydenta ma więc znaczenie wykraczające poza sam eDziennik. Zablokowana została próba włączenia kolejnego obszaru życia publicznego do państwowego ekosystemu usług cyfrowych.

Nie oznacza to jednak, że szkoły tracą dostęp do e-dzienników. Nadal mogą korzystać z funkcjonujących na rynku rozwiązań komercyjnych. Znika natomiast możliwość stworzenia ich publicznej, bezpłatnej alternatywy oraz sprawdzenia jej w ramach zaplanowanego pilotażu.

Przypomnijmy, że to kolejne weto Karola Nawrockiego dotyczące edukacji. 2 lipca br. prezydent odmówił bowiem podpisania ustawy regulującej prawa i obowiązki uczniów oraz przewidującej utworzenie systemu rzeczników praw uczniowskich.