Donald Trump we wpisie w mediach społecznościowych stwierdził, że instalacje na wyspie Chark — kluczowe z punktu widzenia irańskiego sektora paliwowego — zostały „zrównane z ziemią”. Prawdziwy cel USA, jak wynika z doniesień irańskich mediów, był inny — zaatakowana została wyspa Larak.

Teheran poinformował tymczasem o odwecie i „poważnych zniszczeniach” w amerykańskich bazach w regionie. Najważniejsze jest jednak to, co rozgrywa się za kulisami toczącej się wojny. Przetasowania w amerykańskiej armii to nie wszystko. Zgodnie z najnowszymi doniesieniami dowódcy armii USA wyrażają otwarty sprzeciw wobec sekretarza obrony Pete’a Hegsetha i podważają jego pozycję.

W niedzielę 30 sierpnia dziennik „The Telegraph” poinformował o ostrzeżeniu skierowanym do sekretarza obrony USA. Zgodnie z tymi doniesieniami amerykańscy dowódcy armii, marynarki wojennej i sił powietrznych stwierdzili, że przedłużanie konfliktu krytycznie osłabia zdolność Ameryki do stawiania czoła zagrożeniom w innych częściach świata, w tym na własnym terytorium. Wcześniej media poinformowały o rezygnacji sekretarza armii USA Dana Driscolla.

Trump wielokrotnie powtarzał, że wszystkie opcje pozostają otwarte, w tym powrót do konfliktu na pełną skalę, w celu zwiększenia presji na Iran.

Jednak po sześciu miesiącach trwania konfliktu panuje wśród wysoko postawionych dowódców zgoda co do tego, że był on „zbyt intensywny i trwał zbyt długo” — informuje gazeta „The Washington Post”, powołując się na źródła zaznajomione z najnowszą oceną sytuacji.

Zgodnie z tymi doniesieniami generałowie i admirałowie, w tym ci nadzorujący operacje USA w Europie, Azji i Ameryce Łacińskiej, oświadczyli, że nie zgadzają się z rozkazem Hegsetha dotyczącym przedłużenia obecności sił zbrojnych w okolicach Iranu, argumentując, że osłabiło to zdolności operacyjne USA w innych regionach.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Tymczasem w najnowszym wpisie na platformie Truth Social Donald Trump stwierdził, że irańskie centrum energetyczne na wyspie Chark zostało „zrównane z ziemią” — po tym, jak dowódcy wojskowi zalecili Hegsethowi, by nie rozszerzał wojny.

Prezydent USA opublikował w mediach społecznościowych wygenerowane przez sztuczną inteligencję filmy przedstawiające rakiety eksplodujące w kule ognia, sugerując, że atakowana jest wyspa Chark.

Do tej pory nie ma jednak żadnych dowodów na ataki na tę wyspę. Biały Dom nie odpowiedział na prośby o komentarz.

Centralne Dowództwo USA poinformowało wcześniej, że siły amerykańskie przeprowadziły prewencyjne ataki na wyrzutnie rakietowe zlokalizowane na innej wyspie po tym, jak zaobserwowano, że Irańczycy przygotowywali się do wystrzelenia rakiet niosących miny morskie.

Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) stwierdził, że atak na wyspę Larak — położoną w pobliżu ujścia cieśniny Ormuz — spowodował śmierć kilku żołnierzy i cywilów i zapowiedział, że spotka się z „odpowiedzią i karą”.

Trump zyskał potężnego przeciwnika. „To nie jest wojna Iranu z USA”. Chiny wchodzą do gry i mają cztery asy w rękawieChiński przywódca Xi Jinping, w tle mapa IranuIRGC przeprowadził następnie odwet, wystrzeliwując pociski balistyczne w kierunku amerykańskich baz Króla Husejna i Al-Azraq w Jordanii — podają irańskie media w niedzielę późnym wieczorem.

Ataki spowodowały „poważne zniszczenia” amerykańskiej infrastruktury wojskowej — twierdzi IRGC.

Nowe ataki sygnalizują zaostrzenie konfliktu, co byłoby niezwykle niebezpieczne dla regionu, który od sześciu miesięcy boryka się ze skutkami wojny.

Atak na wyspę Chark, przez którą przed rozpoczęciem w lutym przez Trumpa wojny z Iranem przechodziło 90 proc. irańskiego eksportu ropy naftowej, poważnie zakłóciłby handel surowcami energetycznymi i wywarłby dodatkową presję na irańską gospodarkę.

„Poznajcie swojego prawdziwego wroga”

Tymczasem negocjacje z Teheranem utknęły w martwym punkcie. Cieśnina Ormuz pozostaje praktycznie zamknięta, Amerykanie są coraz bardziej sfrustrowani przedłużającym się konfliktem, a przedstawiciele resortu obrony martwią się o wyczerpujące się zapasy.

Pomimo wielokrotnych zapewnień Trumpa, że ta kluczowa droga wodna jest otwarta, sporadyczne ataki ze strony Iranu sprawiają, że ruch pozostaje znacznie poniżej poziomu sprzed wojny.

W czwartek amerykańskie siły zbrojne poinformowały o zakończeniu operacji rozminowywania cieśniny, ogłaszając, że jest ona otwarta dla ruchu.

— Cieśnina Ormuz jest zamknięta — potwierdził w sobotę Kazem Gharibabadi, wiceminister spraw zagranicznych Iranu.

Dodał, że Teheran osiągnął porozumienie z Omanem w sprawie tymczasowej trasy morskiej, ale jego wdrożenie zależy od ustępstw ze strony Stanów Zjednoczonych.

W niedzielę Modżtaba Chamenei, najwyższy przywódca Iranu, wezwał w pisemnym oświadczeniu kraje muzułmańskie, zwłaszcza te z regionu Zatoki Perskiej, do zjednoczenia się przeciwko tym, kogo nazwał ich „prawdziwym wrogiem”.

Chamenei nadal nie pojawił się publicznie od czasu, gdy jego ojciec i inni wysocy przywódcy zginęli 28 lutego podczas pierwszych ataków wojennych Stanów Zjednoczonych i Izraela.

Nazwał Stany Zjednoczone i Izrael wrogami wszystkich narodów islamskich. „Moja niezmienna i powtarzana rada dla władców narodów islamskich brzmi: poznajcie swojego prawdziwego wroga, zrozumcie jego plany i stawcie mu czoła” — napisał.

Jego wezwanie do działania pojawia się w momencie, gdy Iran mierzy się z konsekwencjami amerykańskiej blokady. W ostatnich dniach odnotowano długie kolejki na stacjach benzynowych w kilku dużych miastach, w tym w Teheranie, Isfahanie i Bandar Abbas, w związku z ciągłym wzrostem cen paliwa.

W poniedziałek administracja Trumpa ogłosiła dodatkowe sankcje wobec Iranu i podmiotów powiązanych z tym krajem, aby zmusić Teheran do ustępstw.

Jednak w wystąpieniach publicznych irańscy urzędnicy pozostają nieugięci. — Wróg zaatakował nasze zasoby ropy i gazu, a nasza produkcja spadła. Stoimy twardo w tej wojnie, ale musimy przyczynić się do zwiększenia odporności kraju — powiedział w piątek prezydent Iranu Masud Pezeszkian.