Koszmar Republikanów związany ze zbliżającymi się wyborami śródokresowymi, które już w listopadzie, nabiera realnych kształtów. Podobnie jak w przypadku każdej współczesnej kampanii prezydenckiej, wszystko rozstrzyga się na Środkowym Zachodzie. Demokratom do przejęcia kontroli nad Senatem wystarczy jedynie kilka mandatów.
Potrójny cios w postaci ceł, drogiego oleju napędowego i nawozów, a teraz także importowanej wołowiny, spowodował kryzys dla Republikanów w stanach rolniczych. A to dopiero początek problemów.
— Ceny benzyny wzrosły o 1,40 dol (5,2 zł). za galon, a ludzie ledwo wiążą koniec z końcem. To jest problem. A dzieje się tak z powodu decyzji podjętej w Waszyngtonie, która szkodzi mieszkańcom Kansas — mówi Adam Hamilton, pastor największej w USA wspólnoty metodystów. Jego zdaniem mieszkańcy Kansas są na skraju wytrzymałości. Zwraca uwagę na jeden kluczowy czynnik.
— Niektórzy z tych ludzi wciąż nie chcą powiedzieć: „Hej, nie lubimy Trumpa”, ale oczekują, że ich senator zabierze głos w ich imieniu — dodaje Hamiton, który został kandydatem Demokratów przeciwko republikańskiemu senatorowi Rogerowi Marshallowi.
Jeśli Demokraci przejmą miejsca zajmowane obecnie przez Republikanów w Ohio i Iowa, zachowując jednocześnie Michigan, niemal na pewno zdobędą łącznie cztery mandaty potrzebne do przejęcia kontroli nad Senatem na ostatnie dwa lata kadencji prezydenta Donalda Trumpa.
Tymczasem, w miarę jak zbliża się tradycyjny początek sezonu wyborczego, Republikanie coraz bardziej obawiają się, że zostają spychani na margines nasilający się kryzys.
— Ma [Trump] poważne kłopoty na terenach rolniczych. On to Trump, a Trump to my. Nie jestem zbyt optymistyczny — mówi republikański senator Kevin Cramer z Dakoty Północnej.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Kiedy podróżuję po całym stanie, słyszę, jak ludzie mówią, a są to dotychczasowi zwolennicy Republikanów, a nie Demokratów, że nie możemy znieść kolejnych sześciu lat tego stanu rzeczy, a nawet kolejnych dwóch lat — dodaje Hamilton. Jego zdaniem jedyne istotne pytanie brzmi obecnie: „Ile gospodarstw rolnych zbankrutuje?”.
— Przechodzimy obecnie przez drugi kryzys rolniczy, tzw. farmagedon — mówi Josh Turek, demokrata z Iowa ubiegający się o wolne miejsce w Senacie, rywalizujący z republikanką Ashley Hinson.
To właśnie Iowa ma większe szanse na zmianę opcji politycznej. W w Kansas od 1932 r. nie wybrano do Senatu żadnego demokraty. Republikanie obawiają się jednak, że ta tendencja może rozprzestrzenić się również poza centrum kraju.
„Ponura sytuacja jest niemal nieodwracalna”
Podczas gdy republikańscy urzędnicy w Kansas i Nebrasce stają przed najtrudniejszą walką w swojej karierze, republikańscy ustawodawcy na Południu również odnotowują niezwykle niekorzystne wyniki sondaży, a stany na przeciwnych krańcach kraju — Maine i Alaska — przechylają się w lewo ze względu na gospodarki uzależnione od paliw i handlu.
Jeśli Demokraci zdołają utrzymać Michigan, mapa wyborów do Senatu, która niegdyś wydawała się dla ich partii przytłaczająca, wyglądać będzie już mniej groźnie. Aby zdobyć cztery mandaty, musieliby wygrać w Karolinie Północnej — stanie, w którym zmiana władzy jest najbardziej prawdopodobna — w Ohio i Iowa, a następnie zdobyć jeszcze jeden mandat w Maine, Alasce i Teksasie.
Trump boi się impeachmentu. „Stracicie wszystko”. Panika w obozie Republikanów
Przyczyny zmiany nastrojów wśród wyborców są oczywiste: wygórowane koszty życia, rosnąca niepopularność Trumpa wśród politycznego centrum oraz ogromna przewaga entuzjazmu, jakim cieszą się Demokraci nad Republikanami.
Przedstawiciele Partii Republikańskiej mówią mi, że obawiają się, iż te nastroje coraz bardziej utrwalają się wśród wyborców; że ponura sytuacja polityczna — spowodowana gwałtownym wzrostem cen benzyny po załamaniu się zawieszenia broni z Iranem w zeszłym miesiącu — jest niemal nieodwracalna.
Gdy wznowiono działania wojenne z Iranem i stało się jasne, stało się jasne, że Republikanom trudno będzie wyjść z defensywy. O ile nie nastąpi radykalna zmiana nastrojów wyborców, te wybory będą prawdopodobnie odzwierciedlać sytuację z czasów, gdy Republikanie byli osaczani przez niezadowolonych wyborców, oburzonych korupcją, cenami paliwa i niepopularną wojną na Bliskim Wschodzie. W przeszłości oznaczało to całkowite przejęcie władzy przez Demokratów.
To, co daje strategom Partii Republikańskiej pewną nadzieję, to fakt, że 20 lat później mniej wyborców z czerwonych stanów jest skłonnych głosować na Demokratów, a przesunięcie partii w lewo stanowi łatwy temat dla reklam wyborczych.
Demokraci mają jednak także inne argumenty, które mogą wykorzystać w rozgrywce wyborczej. Prezydent Trump skupia się bowiem wyłącznie na zabawie, budowaniu osobistego dziedzictwa i atakowaniu osobistych rywali.
Kiedy Trump nie zachowuje się jak 12-letni chłopiec — organizując walki UFC na trawniku przed Białym Domem i oglądając, jak bolidy Indy Car pędzą przez centrum Waszyngtonu — ma obsesję na punkcie nazywania rzeczy swoim imieniem, przeprowadzania remontów oraz mszczenia się, czy to za pośrednictwem Departamentu Sprawiedliwości, czy poprzez zmianę nazw Wielkich Jezior.
To wszystko jest małostkowe. Nie ma jednak powodu do śmiechu, gdy amerykański wyborca płaci cztery dolary za galon zwykłej benzyny. I choć wojna z Kanadą może brzmieć jak skecz komediowy, narastające napięcia handlowe z Ottawą mogą okazać się politycznie fatalne dla Republikanów ze stanów przygranicznych w dwóch wyborach, które muszą wygrać: w Maine i Michigan.
W przyszłym miesiącu w Dallas Republikanie organizują niedużą konwencję wyborczą. Partia Republikańska przygotowuje filmy i przemówienia mające na celu przedstawienie Demokratów jako skrajnych. Jednak, jak powiedział mi jeden z doradców Trumpa, rzeczywisty przekaz zostanie określony przez „cokolwiek szalonego powie prezydent”.
Republikanom towarzyszy uczucie bezradności, które przypomina mi jesień 2023 r. Wóczas Demokraci wpadali w szał z powodu swojego 80-letniego prezydenta i jego determinacji, by ubiegać się o reelekcję.
Zgodnie z ostatnim sondażem Agencji Reutera poparcie dla wojny z Iranem wynosi w USA zaledwie nieco ponad 30 proc. Nie ma oczywistego wyjścia z tej sytuacji, dopóki Teheran ma coś do powiedzenia.