Białorusinka zaczyna walkę o pozostanie na miejscu numer 1 w rankingu WTA. Nie wszystko leży już jednak w jej rękach, a do tego obrona tytułu w US Open po raz drugi z rzędu może być misją niemalże niemożliwą. Sabalenka byłaby dopiero trzecią tenisistką w erze Open, która zdobyłaby w Nowym Jorku trzy takie tytuły z rzędu.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoPominęła Igę Świątek. Ma zupełnie inne faworytki w US Open Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

Nie do końca wierzy w to była australijska gwiazda. Tomljanović nie widzi jej w gronie z Chris Evert i Sereną Williams, Owszem, jako pierwsza rakieta świata Sabalenka pozostaje dla niej jedną z faworytek, ale czuje, że może być to trudny turniej dla gwiazd.

Nie ma też kogoś spoza czołówki, kto mógłby namierzać w finale. — Myślę, że nie mam garstki zawodniczek, które mogłyby wygrać, bo turniej jest zbyt otwarty — uważa 33-latka w rozmowie z serwisem thetennisgazette.com.

— Tutaj zawsze jest tyle niespodzianek. Nie wiem, co to jest. Niektóre zawodniczki tego nie lubią. To koniec roku. W Nowym Jorku jest gorąco i myślę, że niewiele zawodniczek wytrzyma tempo miasta, ale powiem wam o jednej, która moim zdaniem mogłaby być faworytką w tym turnieju: Jessica Pegula — wypaliła wreszcie 103. zawodniczka światowego rankingu.

— To nie jest czarny koń, ale po prostu ktoś, o kim ciągle się mówi, kto nie ma Wielkiego Szlema i zawsze zapuszcza się wystarczająco daleko, ale nigdy nie przekracza linii. I myślę, że rzadko przegrywa na początku — analizuje.

Nie mówi jednak ani słowa o Idze Świątek. Nawet Rosjanie uważają ją za drugą największą faworytkę wielkoszlemowego turnieju. Jednocześnie wytykają jej „głupie błędy”, ale doceniają to, co wcześniej zrobiła w Toronto i Cincinnati.

O Peguli w ostatnich dniach mówi się za to bardzo dużo. Amerykanka pozostaje w gronie trzech zawodniczek, które mogą zdetronizować Sabalenkę. Wśród nich nie ma Świątek.

— Trochę martwię się tym, że ma już za sobą trzy Wielkie Szlemy, a na tym etapie jej kariery liczy się tylko to, czy uda jej się wygrać wielkoszlemowy turniej — analizuje były trener Andre Agassiego, Brad Gilbert cytowany przez thetennisgazette.com.

— Jeśli nie wygra tu, to będzie to kolejny świetny rok bez zwycięstwa, więc myślę, że ciąży na niej duża presja, a czas ucieka, bo ma 32 lata — dodaje. Presję na zawodniczce gospodarze może wykorzystać Polka, która walczy o powrót do ścisłej czołówki rankingu WTA.