„Dla Pani Wandy najważniejsza była służba”

– Uczyła, a nigdy nie pouczała – mówił podczas mszy pogrzebowej Wandy Traczyk-Stawskiej prezydent m.st. Warszawy Rafał Trzaskowski. Żegnając bohaterkę Powstania Warszawskiego podkreślił, że nigdy niczego nie żądała, ale prosiła w taki sposób, że nie można było jej odmówić. – Prosiła nie dla siebie, tylko zawsze w jakiejś sprawie – dodał. – Dla Pani Wandy najważniejsza była służba. Służba dla swoich kolegów i koleżanek, służba dla nas wszystkich, służba naszemu miastu, naszej ojczyźnie – zaznaczył.

Redakcja poleca

– Wstawiała się właściwie w każdej słusznej sprawie za tymi, którzy byli prześladowani albo atakowani – za mniejszościami, za kobietami, które były atakowane, za naszymi gośćmi z Ukrainy – mówił Trzaskowski. Jak ocenił, za każdym, kto był atakowany była pani Wanda i upominała się o ich godność. Pozostanie w naszych sercach i w DNA Warszawy – dodał.

„Drobna kobieta z wielką siłą”

Marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska zwróciła uwagę, że życie Wandy Traczyk-Stawskiej wypełniało misję, żeby „Polska była dobrym, pięknym krajem, dzieci były szczęśliwe, żebyśmy byli jednością, widzieli w sobie to, co dobre”. – Bardzo często zastanawiałam się, jak to jest, że taka drobna, delikatna kobieta miała w sobie wielką siłę i moc. Ale pani Wanda świetnie odróżniała kłamstwo od prawdy. Wiedziała, co jest dobre, co jest złe. Nigdy na zło się nie godziła i chyba dlatego potrafiła dokonywać wielkich rzeczy – powiedziała.

Redakcja poleca

Kidawa-Błońska wspomniała o licznych inicjatywach Wandy Traczyk-Stawskiej, m.in. ustanowieniu Dnia Pamięci o Cywilnej Ludności Powstańczej Warszawy i powstaniu Izby Pamięci przy Cmentarzu Powstańców Warszawy. – Ta drobna kobieta zostawiła nam piękny, ale bardzo wymagający testament. Mam nadzieję i zobowiązuje się, pani Wando, że postaramy się go wykonać – podsumowała.

List prezydenta Karola Nawrockiego

List od prezydenta Karola Nawrockiego odczytał Wojciech Kolarski, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP. „Oddaję cześć pamięci mężnej harcerki Szarych Szeregów, żołnierza Armii Krajowej, w której szeregach walczyła pod pseudonimami Atma i Pączek. Rannej w boju i odznaczonej Krzyżem Walecznych. Bohaterki, która w Powstaniu Warszawskim z bronią w ręku biła się o wyzwolenie naszej stolicy z rąk okrutnych niemieckich okupantów. Po gehennie niewoli w Stalagach i zakończeniu wojny, podobnie jak wielu jej kolegów, chciała poświęcić się pracy, która wyrażałaby przenikającego ją ducha służby i pragnieniu uczynienia świata lepszym” – napisał prezydent.

Jak podkreślił, „w odrodzonej, suwerennej Polsce Wanda Traczyk-Stawska pozostawała osobą aktywnie obecną w życiu publicznym. Zabierała głos w sprawach, które uważała za ważne. Jej poglądy i oceny niejednokrotnie wywołały spory i różnice zdań, nie zmienia to jednak należnego jej miejsca w pamięci Rzeczpospolitej jako żołnierza Armii Krajowej, uczestniczki Powstania Warszawskiego i niestrudzonej strażniczki pamięci o tamtych dniach. Ufam, że hołd, który składamy jej dzisiaj, razem jako polska wspólnota narodowa będzie zapowiedzią uleczenia ran podziału i wzajemnego niezrozumienia, by w obliczu wyzwań i zagrożeń obecnego czasu odrodził się znów duch jedności i solidarności”.

Kim była Wanda Traczyk-Stawska?

Wanda Traczyk (drugi człon nazwiska przybrała po ślubie z Wacławem Tadeuszem Stawskim) urodziła się 7 kwietnia 1927 r. w Warszawie. W 1942 r. włączyła się w działania Szarych Szeregów – malowała na murach i skrzynkach pocztowych symbole Polski Walczącej. Kolportowała też podziemne ulotki – czasami ukrywając je pod „gadzinowym” „Nowym Kurierem Warszawskim”. Do jej konspiracyjnych zadań należało również doręczanie wydanych w imieniu Polskiego Państwa Podziemnego wyroków śmierci – szmalcownikom i konfidentom. Ryzyko było olbrzymie, bo musiała je wręczyć bezpośrednio adresatowi. Nigdy jednak w trakcie takich akcji nie została zatrzymana. Wspominała, że Niemców zapewne w błąd wprowadzał jej wygląd: dziecięcy uśmiech i warkocze.

W powstaniu została łączniczką i strzelcem. Walczyła w Śródmieściu (m.in. w rejonie Marszałkowskiej, Brackiej i Chmielnej) oraz na Powiślu. Brała również w ciężkich walkach o kościół Świętego Krzyża i komendę policji. W połowie września została ranna, ale aż do kapitulacji brała udział w walkach. Ostatnie miesiące wojny spędziła w niemieckiej niewoli – początkowo w Stalagu Lamsdorf (dzisiaj Łambinowice), a potem m.in. w Zeithain (w Saksonii), a następnie Oberlangen. Tam doczekała wolności. W 1947 r. zdecydowała się wrócić do Polski, studiowała psychologię na Uniwersytecie Warszawskim i dostała pracę w szkole dla upośledzonych umysłowo. To tam poznała swojego przyszłego męża, który był jednym z nauczycieli w tej placówce. Córka i syn Wandy Traczyk-Stawskiej zostali muzykami, oboje jeszcze w czasach PRL-u wyemigrowali.

Ona sama zaangażowała się w ratowanie pamięci o poległych powstańcach, szczególnie tych pochowanych w zbiorowej mogile na wolskim cmentarzu. Od października 1948 do 1972 roku pracowała w Szkole Specjalnej nr 6 na Pradze-Północ, przez wiele lat pracowała też jako nauczycielka w Szkole Podstawowej Specjalnej nr 3 przy ul. Ząbkowskiej. Była współinicjatorką ustanowienia przez Sejm w 2015 roku Dnia Pamięci o Cywilnej Ludności Powstańczej Warszawy przypadającego na 2 października oraz inicjatorką budowy Izby Pamięci w parku Powstańców Warszawy.

Na początku stanu wojennego wspierała działaczy „Solidarności”. W jej domu ukrywał się Zbigniew Janas, bywali u niej też Helena Łuczywo i Henryk Wujec.

Głośno zrobiło się o niej w maju 2018 r., gdy w kuluarach Sejmu protest urządzili rodzice niepełnosprawnych (także tych już dorosłych) dzieci. Wanda Traczyk-Stawska chciała się z nimi spotkać, ale Kancelaria Sejmu odmówiła jej wydania przepustki. W 2020 r. wsparła protest kobiet przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego, który oznaczał de facto zaostrzenie przepisów aborcyjnych.

Wanda Traczyk-Stawska zmarła 18 sierpnia w wieku 99 lat. Została pochowana na cmentarzu Ewangelicko-Augsburskim w Warszawie.