Posłanka europejska Jana Nagyova została uznana za winną wyłudzenia unijnych dotacji w sprawie o wartości 2 mln euro, związanej z Agrofertem — koncernem rolniczym powiązanym z czeskim premierem Andrejem Babiszem. Wyrok ten potwierdził w poniedziałek Sąd Apelacyjny w Pradze.
Sąd skazał Nagyovą, europosłankę z ramienia grupy Patrioci za Europą i byłą doradczynię Babisza, na trzy lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat oraz grzywnę w wysokości około 20 tys. euro za wyłudzenie dotacji i narażenie finansowych interesów Unii Europejskiej na szkodę. Sąd utrzymał w mocy wcześniejszy wyrok sądu niższej instancji z maja.
Czytaj nas częściej w Google
Dodaj w GoogleDalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Nagyova wielokrotnie zaprzeczała stawianym jej zarzutom i zamierza wnieść apelację do czeskiego Sądu Najwyższego — poinformował jej adwokat. W kwietniu została pozbawiona immunitetu przez Parlament Europejski.
Sprawa trwała od lat
Wyrok zamyka kolejny rozdział w długoletniej sprawie prowadzonej przez czeskie organy ścigania i Europejski Urząd do spraw Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF). Prokuratorzy oskarżyli Nagyovą o udział w schemacie wydzielenia z konglomeratu Agrofert ośrodka rekreacyjnego Capí Hnizdo w środkowych Czechach. Celem było przedstawienie go jako samodzielnej firmy, by spełnić warunki przyznania unijnych grantów dla małych i średnich przedsiębiorstw. Później Agrofert odzyskał własność obiektu.
Radosław Sikorski w „The Economist”: rosyjskie prowokacje nie są przypadkowe. Europa musi zaakceptować ryzyko

Na początku sprawa sądowa toczyła się przeciwko Nagyovej i Babiszowi. Jednak po tym, jak czeski parlament w marcu odmówił uchylenia immunitetu premiera, sąd miejski w Pradze zdecydował o rozdzieleniu postępowań. Postępowanie wobec Babisza pozostaje zawieszone na czas trwania jego mandatu. Premier zaprzecza jakimkolwiek nieprawidłowościom.
Babisz przekazał Agrofert do funduszu powierniczego, gdy w grudniu ponownie objął urząd premiera i twierdzi, że nie ma już żadnych powiązań z założonym przez siebie koncernem. Krytycy wskazują jednak, że nowe rozwiązanie niewiele zmienia w kwestii potencjalnego konfliktu interesów.