Tak w praktyce wyglądają wejścia do wielu Punktów Schronienia we Wrocławiu.
Fot. Joanna Jaros
W razie niebezpiecznych zjawisk pogodowych czy ataku bronią palną mieszkańcy powinni udać się do Punktów Schronienia i tam przeczekać groźną sytuację. Problem w tym, że do tych wrocławskich często nie sposób się dostać. Według aplikacji „Gdzie się ukryć” wyznaczono je w dużej mierze w piwnicach budynków wielorodzinnych. Żeby tam wejść, ktoś musi najpierw otworzyć nam drzwi, ale mieszkańcy zazwyczaj nie mają pojęcia, że w tym miejscu można się schować.
Trzeba dzwonić domofonem, martwić się, czy ktoś odbierze, i prosić o wpuszczenie do klatki. Tak we Wrocławiu w praktyce wygląda dostęp do Punktów Schronienia. To miejsca wyznaczone, by tymczasowo się w nich ukryć w razie kataklizmów pogodowych czy ataku bronią palną.
Według rządowego Poradnika Bezpieczeństwa w takich sytuacjach najbezpieczniej jest się schować gdzieś we własnym domu. Punkty Schronienia są przeznaczone dla osób, które przebywają na zewnątrz i muszą szybko znaleźć bezpieczne miejsce. Gdy spojrzy się na mapę w aplikacji „Gdzie się ukryć”, to są one w większości umieszczone w budynkach wielorodzinnych. Nawet ich mieszkańcy nie mają o nich pojęcia, więc nie wiadomo, czy wpuszczą kogoś z ulicy:
– Halo?
– Dzień dobry. Ja sprawdzałam w aplikacji, że w tym budynku jest jakiś taki punkt, miejsce tymczasowego schronienia. Czy tam można wejść i zobaczyć? (pyt. red.)
– Nic mi o tym nie wiadomo. Wydaje mi się, że musi się pani skontaktować ze spółdzielnią, żeby móc tu wejść i zobaczyć.
– Wiedział pan, że tu jest miejsce schronienia? (pyt. red.)
– Nie, nie wiedziałem. Tu nic nie ma.
– A jest gdzie się schować w tym bloku? (pyt. red.)
– Chyba, że w mieszkaniu pod stołem.
– Jest piwnica (red.).
– Ale co z tego? Jeżeli zostanie zawalony budynek, to co mi z piwnicy? A kiedy mnie odkopią? Jak wyjścia nie ma.
– Tu w pobliżu nie ma żadnego miejsca schronienia tymczasowego. Oprócz śmietnika, który nie jest zabezpieczony do schronienia się.
– Na mapie jest, że jest pod numerem 6 i 12 (red.).
– A czy pani wierzy w to, co jest wydrukowane? Proszę pani, ja tu mieszkam od początku mojego budynku, od lat 60. Na moich oczach budowali ten budynek i byłabym zdziwiona ogromnie, gdyby się okazało, że już wtedy pomyśleli o schronieniu.
Aby odsłuchać załączonego dźwięku zaktualizuj przeglądarkę lub/i wtyczkę Adobe Flash Player.
Pełnomocnik Wojewody Dolnośląskiego ds. Ochrony Ludności odpiera zarzuty
Robert Leszczyński, Pełnomocnik Wojewody Dolnośląskiego ds. Ochrony Ludności, odpiera te zarzuty. Wyjaśnia, że jest też sporo ogólnodostępnych Punktów Schronienia:
– Ja bym nie szedł tak daleko, że nie będzie można do nich się dostać. Jeżeli wystąpi zagrożenie, to z pewnością mieszkaniec, który zna swoją okolicę i wie, gdzie może się ukryć, to nie będzie jakiś problem, żeby po prostu się ukryć – czy to w garażu podziemnym, czy w piwnicy, czy we własnym mieszkaniu. Tutaj może wezmę za przykład garaż podziemny pod Narodowym Forum Muzyki. On jest otwarty cały czas. Nie ma potrzeby, żeby ktoś go otwierał. Czyli z niego – mówiąc o Wrocławiu – można skorzystać, tak? Odpowiadając na początek pani pytania – czy będą oznaczone? Z mojej wiedzy jest taki zamiar, że te punkty będą oznaczane, ale tutaj proszę jeszcze o chwilę cierpliwości.
Aby odsłuchać załączonego dźwięku zaktualizuj przeglądarkę lub/i wtyczkę Adobe Flash Player.
Międzynarodowym znakiem rozpoznawczym obrony cywilnej jest niebieski trójkąt na pomarańczowym tle. Tym symbolem oznacza się między innymi miejsca, gdzie ludzie mogą się schronić. Robert Leszczyński dodaje, że za miejsce ukrycia mogą służyć także inne lokalizacje:
– Po dostarczeniu Poradnika Bezpieczeństwa powinniśmy wiedzieć, gdzie w trybie nagłym możemy się ukryć. To może być garaż podziemny, to może być piwnica. To również może być nasze mieszkanie między jedną ścianą a drugą.
Aby odsłuchać załączonego dźwięku zaktualizuj przeglądarkę lub/i wtyczkę Adobe Flash Player.