Rozpoczął się ostatni w tym sezonie turniej Wielkiego Szlema. Najlepsze tenisistki i tenisiści świata rywalizują w Nowym Jorku podczas US Open. Trwa 1. runda, w której zobaczyliśmy już m.in. Kamila Majchrzaka, a w poniedziałkowy wieczór o awans walczył Hubert Hurkacz.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Wrocławianin po słabym początku roku, w drugiej części sezonu jest w znacznie lepszej dyspozycji. Do turnieju na kortach Flushing Meadows przystąpił tuż po zwycięstwie w challengerze w Cancun, gdzie zaprezentował się z bardzo dobrej strony.

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

W 1. rundzie US Open Hurkacz trafił na Damira Dzumhura. Bośniak w rankingu ATP zajmuje 104. miejsce i to Polak (47. ATP) był na papierze faworytem tego starcia. Spotkanie zaczęło się jednak nerwowo po obu stronach. Zarówno nasz tenisista, jak i jego przeciwnik świetne zagrania przeplatali prostymi błędami.

Problemy Huberta Hurkacza. A potem zmiana i set!

Szwankował przede wszystkim serwis. W pierwszych trzech gemach kibice zobaczyli same przełamania. Ten trend zmienił dopiero Bośniak, który wygrał przy własnym podaniu i szybko wyszedł na prowadzenie aż 4:1.

Później jednak doszło do zwrotu akcji i na swoim poziomie zaczął grać „Hubi”, który przy własnym podaniu zwyciężył dopiero w siódmym gemie. Chwilę później Polak wygrywał już 5:4, co u rywala wywołało spore nerwy. Co kilka chwil zwracał uwagę na hałas dobiegający z otoczenia kortu i wyraźnie dawał do zrozumienia, że mocno mu to przeszkadza. Polski tenisista bez skrupułów wykorzystał te problemy, przełamując Bośniaka w gemie nr 10 i wygrywając seta.

Damir Dzumhur

Mike Lawrence / Contributor / Getty Images

Damir Dzumhur

29-latek był wówczas na fali. Łącznie jego seria zatrzymała się na pięciu wygranych gemach z rzędu. Mimo ogromnej frustracji Dzumhur zdołał się jednak podnieść i dwa razy przełamać Polaka w drugim secie, wychodząc na prowadzenie 4:2.

Hurkaczowi tym razem nie udało się już powtórzyć scenariusza z otwierającej partii. Bośniak nie zmarnował swojej szansy i wygrał 6:4, doprowadzając do remisu w meczu.

Odpowiedź Dzumhura oraz… problemy. Hurkacz zrobił swoje, ma awans!

Mimo tego nasz zawodnik kapitalnie wszedł w trzecią odsłonę meczu. W czterech pierwszych gemach oddał oponentowi zaledwie jeden punkt i po zaledwie 15 minutach wygrywał już 4:0, mając na koncie podwójne przełamanie. W piątym gemie było nieco więcej walki, ale on także wpadł na konto Wrocławianina. Krótko po tym Bośniak w końcu otworzył swój licznik, ale na więcej „Hubi” już nie pozwolił i zamknął seta w niespełna pół godziny.

Kapitalną serię kontynuował także od początku czwartej partii. Po długiej walce na otwarcie wywalczył breaka, którego szybko potwierdził podaniem. W trzecim gemie znów przełamał rywala, a chwilę wcześniej przeciwnik zaczął sygnalizować problemy zdrowotne. Na jego ciele widoczne były już tejpy, a tuż po stracie serwisu poprosił o pomoc medyczną.

Po powrocie na kort nie był w stanie przeciwstawić się rozpędzonemu Polakowi na returnie. Przy stanie 0:4 w końcu jednak otworzył swój licznik. Na więcej „Hubi” jednak nie pozwolił — obronił break pointa i wygrał dwa kolejne gemy, dzięki czemu zameldował się w następnym etapie US Open 2026.

A tam zmierzy się z Tallonem Griekspoorem (56. ATP) lub Benem Sheltonem (9. ATP). Amerykanin i Holender swój mecz rozegrają w nocy z poniedziałku na wtorek. Zdecydowanym faworytem tego starcia jest wyżej notowany zawodnik z USA, który przez wielu ekspertów uważany jest za jednego z faworytów do triumfu w Nowym Jorku.