Rodzina Tomáška przeżywa bolesny czas po śmierci syna latem ub. roku, która na zawsze zmieniła ich życie. Mimo upływu miesięcy nie są w stanie pogodzić się ze stratą i każdego dnia odwiedzają grób chłopca. — Każdego dnia o nim myślimy, jesteśmy na cmentarzu nawet dwa razy dziennie i ciągle wyobrażamy sobie, jak moglibyśmy spędzać lato razem. Teraz skupiamy się na naszej córce, żeby miała ładne wakacje, ale myślami jesteśmy z Tomáškiem — mówi mama chłopca Zuzana na łamach noviny.sk.
Rodzina nie rozstaje się ze zdjęciem Tomáška — zabiera je ze sobą na wszystkie wyjazdy, by symbolicznie był z nimi obecny. — Zawsze zabieramy jego fotografię, jakby był tam z nami — opisuje mama. Szczególnie trudne są dla niej spotkania z kolegami syna. — To wszystko bardzo by mi go przypominało. Jest mi z tego powodu strasznie przykro — dodaje.
Czytaj nas częściej w Google
Dodaj w GoogleŚledztwo trwa już ponad rok. Rodzice wciąż nie znają odpowiedzi.Dla rodziny jednym z najtrudniejszych aspektów tragedii jest brak jasnych odpowiedzi. Po ponad roku od śmierci chłopca nadal nie wiedzą, gdzie doszło do zakażenia i czy można było zapobiec tragedii. — Straciliśmy syna, to było dla nas najważniejsze, dlatego nie chcemy, żeby coś takiego spotkało innych — podkreśla mama Tomáška.
Policja potwierdza, że śledztwo jest nadal w toku. — Śledztwo jest aktywne. W tej sprawie początkowe postępowanie karne prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Nowych Zamkach zostało umorzone. Po ponownym przeanalizowaniu sprawy przez Prokuraturę Okręgową w Nitrze wszczęto je na nowo — informuje rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Nitrze Tomáš Havetta.
Rodzice po roku ponownie składali zeznania. Mama Tomáška nie kryje rozczarowania, że niektóre przesłuchania odbyły się dopiero po tak długim czasie. — Te przesłuchania powinny mieć miejsce w zeszłym roku, a nie teraz, rok po wydarzeniu, bo ten kolega już nie pamięta. To chłopak, który był przesłuchiwany teraz w maju, a nie pamięta, co było przed rokiem — mówi.
Policja szuka ekspertów. Brakuje specjalistów na Słowacji
Śledczy analizują wiele materiałów, jednak napotykają na trudności związane z brakiem specjalistów w kluczowych dziedzinach. — Ponieważ w Republice Słowackiej nie ma biegłych z zakresu higieny, parazytologii i infekcjologii, śledczy obecnie aktywnie konsultuje się z ekspertami, by powołać odpowiednich biegłych — wyjaśnia Tomáš Havetta.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Po zachorowaniu Tomáška pobrano próbki wody z basenu, gdzie uczestniczył w kursie pływackim. Specjaliści analizowali możliwe miejsce zakażenia, biorąc pod uwagę okres inkubacji choroby.
Policja przekazuje, że Regionalny Urząd Zdrowia Publicznego w Nowych Zamkach wskazał jako potencjalne ognisko zakażenia termalne kąpielisko Vadaš w Štúrovo. Jednak ameba Naegleria fowleri nie została potwierdzona w pobranych próbkach wody. — W próbkach z kąpieliska nie potwierdzono obecności Naegleria fowleri, ale też nie wykluczono, że mogła tam być — informuje rzecznik policji.Kąpielisko zaprzecza obecności ameby. Zarządca odpowiada na zarzuty.
Zarząd kąpieliska Vadaš informuje, że według danych z Urzędu Zdrowia Publicznego Republiki Słowackiej obecność ameby nie została potwierdzona w żadnej z pobranych próbek. — Według informacji, które Vadaš, s.r.o., otrzymało od Urzędu Zdrowia Publicznego Republiki Słowackiej, nie potwierdzono obecności ameby Naegleria fowleri w naszych próbkach — przekazuje Lívia Németh z kąpieliska Vadaš.
Zarządca odnosi się także do zaleceń dotyczących jakości wody. — Mamy stację cyrkulacyjną, w której oczyszczanie wody odbywa się według wcześniej ustalonych parametrów, a ich wartości wyznacza Regionalny Urząd Zdrowia Publicznego — dodaje Németh.
Vadaš podkreśla również, że nie otrzymał żadnych informacji o objęciu kąpieliska śledztwem. — Przykro mi, ale nie mogę się do tego odnieść, ponieważ Vadaš, s.r.o., do tej pory nie otrzymała żadnych informacji od prokuratury okręgowej, że firma jest stroną jakiegokolwiek śledztwa — zaznacza przedstawicielka kąpieliska.
Rodzina przygotowuje pozew. „Chcemy wiedzieć, czy można było temu zapobiec”
Rodzice Tomáška zwrócili się do prawników i przygotowują pozew. Ich pełnomocnik informuje, że jego strona próbowała zorganizować spotkanie z przedstawicielami kąpieliska Vadaš. — Na podstawie dokumentów, którymi dysponujemy, z naszej strony podjęto próbę zorganizowania spotkania z odpowiedzialnymi przedstawicielami kąpieliska Vadaš. Jednak otrzymaliśmy odpowiedź odmowną — mówi Matej Pešta z kancelarii prawnej Hriadel-Heger & Partners. Zarząd kąpieliska tłumaczy odmowę brakiem potwierdzenia, że zakażenie nastąpiło właśnie na Vadašu.
Dla rodziców najważniejsze jest poznanie prawdy o śmierci syna. — Tomáška już z nami nie ma i nie wyobrażamy sobie, żebyśmy nie poznali odpowiedzi, dlaczego i czy można było tego uniknąć — podkreśla rodzina. — To wydarzenie tak nas dotknęło, że chcemy, aby sprawa została wyjaśniona — dodaje mama chłopca.
Treści z serwisu Medonet mają na celu polepszenie, a nie zastąpienie, kontaktu pomiędzy Użytkownikiem a jego lekarzem. Serwis ma charakter wyłącznie informacyjno-edukacyjny. Przed zastosowaniem się do porad z zakresu wiedzy specjalistycznej, w szczególności medycznych, zawartych w Serwisie należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem.