Doda miała okazję wykonać z Garou przebój „Sous le vent”, który artysta wiele lat temu nagrał z Celine Dion. Polska piosenkarka podkreślała, że występ u boku gwiazdora jest dla niej nie lada wyzwaniem, zwłaszcza że utwór został napisany w języku francuskim. W sieci pojawiły się podzielone opinie na temat ich występu.
Agnieszka Hekiert w rozmowie z Plejadą przyznaje, że była zachwycona występem Dody i Garou, choć zauważyła drobne błędy. — Wyglądali przepięknie! Dwa mocne głosy, dwie indywidualności muzyczne, którym czasami zabrakło wspólnego pulsowania. Do perfekcji tego występu dołożyłabym zwrócenie uwagi na górne dźwięki, szczególnie te dłuższe. Czy te drobiazgi mogą zabrać nam przyjemność wysłuchania ikon muzycznych? Jednym tak, jednym na pewno nie. I to jest piękne — mówi.
Czytaj nas częściej w Google
Dodaj w GoogleDalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoEksperci oceniają występ Dody z Garou. Zwracają uwagę na jeden aspekt
Głos zabrał także Marcin Łazarski, który zwrócił uwagę na wiele czynników mogących znacząco wpłynąć na ostateczny efekt koncertu. — W moim odczuciu ten duet wyszedł poprawnie. Nie upatrywałbym tu tragedii, jak sugerują niektórzy internauci, ale nie było to też „wykonanie życia”. Zawsze staram się rozumieć artystów, ponieważ wiem, że czasem takie rzeczy jak na przykład: stres, dyspozycja dnia, problemy odsłuchowe, choroba, mogą zepsuć odbiór piosenki. Dlatego zawsze trzeba spojrzeć na to szerzej i z wyrozumiałością — mówi Plejadzie.
Garou darzę ogromną sympatią ze względu na jego charyzmę i nietuzinkowe brzmienie. Jednak na wczorajszym festiwalu nie zachwycał jak kiedyś. Mówię głównie o aspektach technicznych
— Momentami brzmiał swobodnie, dźwięcznie, czysto, ale niestety sporo górnych dźwięków było atakowanych mało technicznie, co powodowało problemy z intonacją i zaciskiem — kontynuuje.

— Jeśli chodzi o Dodę, to jest ona bardzo dobrze śpiewającą wokalistką. Niestety, w tym przypadku miała dość trudne zadanie. Po pierwsze przełamanie bariery związanej ze swobodą językową, fonetyką — nie jestem filologiem, aby oceniać poprawność wymowy, zwracam jedynie uwagę na fakt, że mogło to ograniczać jej swobodę śpiewu czy skupienie — dodaje trener wokalny.
Druga rzecz to tonacja, która ewidentnie była dostosowana do Garou i niższa niż w oryginalnym nagraniu z Celine Dion. Dolne dźwięki nie były na pewno w strefie komfortu Dody, a bardziej dostosowane do ciemnego, altowego głosu. To trochę tak, jakby oceniać biegacza, który dostał za ciasne buty
— Wiązało się to z brakiem stabilności w głosie i lekkimi problemami intonacyjnymi. Im dłużej byli na scenie, tym lepiej i pewniej zaczynało to brzmieć — mówi.
— Doda ewidentnie „odżyła” w górnych partiach. Niemniej jednak uważam, że aby duet zabrzmiał wybitnie, potrzeba na pewno więcej prób, lepszego zgrania rytmicznego frazy i dopasowania partii wokalnych do głosów artystów. W tym przypadku zapewne nie było możliwości i czasu na elastyczność. Podsumowując, uważam, że ten występ był jedynie poprawny. Tym samym polecam wszystkim oceniającym, aby choć raz mogli zmierzyć się z podobnym stresem na scenie i sprawdzili, czy to proste zadanie — stwierdza.

Jacek Kurnikowski / AKPA
Doda i Garou
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. W serwisie Plejada.pl każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach show-biznesowych. Bądź na bieżąco! Obserwuj Plejadę w Google. Odwiedź nas także na Facebooku, Instagramie, YouTubie oraz TikToku.Chcesz podzielić się ciekawym newsem lub zaproponować temat? Skontaktuj się z nami, pisząc maila na adres: plejada@redakcjaonet.pl.