Jedna z debiutujących w zawodzie nauczycielek zadała na grupie dyskusyjnej pytanie o to, czy może wcześniej wyjść do domu, jeśli rodzice odbiorą ostatnie dziecko. Bardziej doświadczeni pedagodzy nie mają dobrych wiadomości. Zwykle pracuje się dłużej. A nawet jeśli świetlica opustoszeje, potrzebna jest jeszcze zgoda dyrektora szkoły. Jednak po kolei.
Czytaj też: Rewolucja w szkołach od września. Za złamanie grożą kary
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
„Hej, od września zaczynam pracę w świetlicy na pełen etat. Czy jeśli mam pracować do 17, czyli do końca godzin funkcjonowania świetlicy, ale ostatnie dziecko wyjdzie na przykład o godz. 16:30, to czy wtedy ja też mogę iść do domu, czy muszę siedzieć do tej 17? Jak to jest zazwyczaj?” — zapytała nauczycielka w mediach społecznościowych.
Wydawałoby się, że skoro placówka pustoszeje, to praca dobiegła końca. Doświadczeni pedagodzy szybko sprowadzili ją na ziemię.
Czytaj też: Rodzice już nie napiszą do nauczyciela w nocy czy weekend. Zmiany w szkołach
Nauczyciele ostrzegają: „Módl się, by nikt nie zostawał do 17:15”
W komentarzach pod postem wywiązała się gorąca dyskusja. Większość nauczycieli zgodnie przyznała, że nadzieje na wcześniejsze wyjście ze szkoły są najczęściej płonne, a rzeczywistość w świetlicach bywa zupełnie inna.
„Raczej się módl, żeby nikt nie zostawał do 17:15 czy 17:30” — napisał krótko jeden z internautów, zwracając uwagę na nagminny problem wiecznie spóźniających się rodziców.
— Zazwyczaj zawsze któreś dziecko jest do punktu zamknięcia świetlicy. Albo i dłużej — zauważa inny nauczyciel.
„Przez rok pracy na świetlicy tylko dwa razy wyszłam jakoś o 16:40, za to wiele razy zdarzyło się, że siedziałam 17:00-17:15, bo korki, bo coś tam” — wspomina kolejna nauczycielka
„Niektórzy zostawiliby dzieci nawet na noc, gdyby była taka możliwość” — dodaje kąśliwie inny uczestnik dyskusji.
Pojawiły się też głosy pokazujące drugą stronę medalu — w niektórych szkołach panują elastyczne zasady: „U mnie jest niepisana zasada: nie masz dzieci po 16:00, to możesz iść. Ale wszystko zależy od dyrektora”.
Czas pracy nauczycieli? Samowolka może słono kosztować
Nauczyciel świetlicy jest zatrudniony w oparciu o Kartę Nauczyciela oraz wewnętrzny regulamin danej szkoły. Czas pracy w świetlicy to tzw. pensum (godziny przy tablicy/godziny bezpośredniej pracy z dziećmi), które wynosi standardowo 26 godzin tygodniowo.
Nawet jeśli w świetlicy nie ma dzieci, nauczyciel w godzinach wyznaczonych w grafiku (np. do godz. 17) pozostaje w stanie gotowości do pracy. Oznacza to, że dziecko może zostać przyprowadzone do świetlicy np. o 16:50 (np. po zajęciach dodatkowych czy treningu).
Jeden z komentujących zwrócił uwagę na inny aspekt sprawy: „Masz w planie pracę do 17:00, wychodzisz bez uzgodnienia o 16:35 i, nie daj Boże, po drodze coś Ci się stanie — np. potrąci Cię samochód. Wtedy pojawia się pytanie, dlaczego o tej godzinie byłaś poza miejscem pracy. Bez zgody dyrekcji wychodzić nie wolno”. W razie wypadku brak obecności w godzinach pracy bez wiedzy przełożonego rodzi potencjalne problemy.
„Jak wyjść do toalety?” Nauczyciele odsłaniają kulisy pracy w szkole
Wątek rzekomego „wolnego czasu” w świetlicy sprowokował internautów do poruszenia kolejnego trudnego tematu — braku zastępstw i możliwości załatwienia podstawowych potrzeb fizjologicznych.
Jedna z osób zapytała, czy nauczyciel ma chociaż chwilę, by wyjść do toalety.
„Nie ma jak. Jak grupa była ogarnięta, to leciałam do WC podczas wyjścia na dwór, jak dzieci się ubierały, i prosiłam panią woźną, aby zerknęła. Albo podczas pobytu na stołówce. A tak to… trzymasz do końca” — wyznaje szczerze jedna z nauczycielek.
Nowy rok szkolny, nowe zasady. Ważna zmiana dla uczniów
300 plus to za mało? Sprawdź, skąd jeszcze wziąć pieniądze na szkołę
Rząd da nauczycielom więcej. Ci jednak żądają zasadniczej zmiany
/1

Deprecated_Krzysztof Matuszyński / Edytor
Świetlice szkolne zwykle czynne są do godz. 17. Często jednak rodzice spóźniają się, zwłaszcza w dużych miastach jest to normą, np. z uwagi na korki na ulicach.