Według danych prokuratury, do których dotarł hiszpański portal Cadena SER, od 30 lipca w Ceucie doszło do 23 napaści seksualnych wobec migrantów. Ministerka ds. równości, Ana Redondo, oświadczyła, że od początku kryzysu migracyjnego resort odnotował 21 takich przypadków. Ofiarami są kobiety i jeden mężczyzna ze społeczności LGBTQ plus. Władze ustaliły tożsamość ośmiu domniemanych sprawców. Chodzi o czterech Marokańczyków, trzech Hiszpanów i jednego obywatela Belgii.
Zobacz wideo Migranci, protesty i życie na granicy. Reportaż z Ceuty
Gwałty w Ceucie
Dziewięć osób poszkodowanych miało od 14 do 17 lat. Znajdują się teraz pod opieką w ośrodku kryzysowym. Ministerka zapowiedziała wydłużenie maksymalnego czasu pobytu w tym miejscu, ponieważ dotąd wynosił on 72 godziny. – To poważne wydarzenia, które wymagają zdecydowanej reakcji, ochrony ofiar i szybkiego działania wymiaru sprawiedliwości, zarówno wobec kobiet-migrantek w Ceucie, jak i wszystkich kobiet i dziewcząt w całej Hiszpanii – powiedziała Ana Redondo.
Na przykładzie polityki Rabatu widać, że reżimy autorytarne chętnie przyjmują pomoc, ale nie wahają się używać ludzi, w tym własnych poddanych, do szantażowania krajów Unii Europejskiej – pisze Maciej Stasiński na Wyborcza.pl.
Kryzys migracyjny w Ceucie
Pod koniec lipca ponad 70 tysięcy migrantów bez zezwolenia przekroczyło terytorium hiszpańskiej eksklawy w Afryce Północnej. Wiadomo, że większość z nich już opuściła to miejsce. Hiszpańskie władze szacują, że w Ceucie pozostało od 5 do 8 tysięcy osób – podała 31 sierpnia Agencja Reutera, choć szacunki są różne. Premier Pedro Sánchez w wywiadzie dla radia SER poinformował, że „powroty trwają”. Według doniesień „El Pais” co najmniej 100 migrantów deportowano za popełnienie przestępstw. Według danych udostępnionych w poniedziałek przez ministra ds. młodzieży i dzieci, Sirę Rego, w Ceucie przebywa 760 dziewcząt. 233 ma mniej niż 12 lat.
Po tłumach w hiszpańskiej eksklawie nie ma już śladu. Szacuje się, że w mieście wciąż przebywa około 3 tys. imigrantów. Po pięciu dniach państwo po raz pierwszy zorganizowało dla nich jedzenie i picie – pisze Emilia Bromber na Wyborcza.pl.