Może trudno w to uwierzyć, ale piętnaście lat temu 5,3-calowy ekran w telefonie wyglądał wręcz niepoważnie. Były to jednak czasy, w których iPhone 4 miał ekran o przekątnej 3,5 cala, Galaxy S II – 4,3 cala, a możliwość wygodnej obsługi smartfona jedną ręką nadal była jednym z ważnych założeń konstrukcyjnych. Możecie więc wyobrazić sobie zdziwienie wszystkich fanów nowych technologii, gdy Samsung w 2011 roku przyjechał do Berlina z urządzeniem szerokim na niemal 83 mm, ważącym 178 gramów i wyposażonym w ekran 5,3 cala. Galaxy Note – bo o tym modelu właśnie mowa – początkowo traktowany był jak dziwactwo, ale szybko stworzył nowy segment urządzeń, za którym kilka lat później podążała już niemal cała branża. Warto więc przypomnieć, jak telefon uznawany początkowo za absurdalnie wielki sprawił, że ogromny smartfon stał się po prostu… zwykłym smartfonem.
Autor: Piotr Piwowarczyk
Samsung pokazał pierwszego Galaxy Note dokładnie 1 września 2011 roku w Berlinie, tuż przed rozpoczęciem targów IFA. Firma od początku nie sprzedawała go jednak jako większego Galaxy S. Producent wprost mówił o nowej kategorii produktu. 5,3-calowy panel – wówczas uznawany za przeogromny – miał pozwalać wygodniej przeglądać strony, dokumenty i multimedia, a S Pen wydawał się wręcz idealny dla tak dużej powierzchni roboczej. Można było więc pisać odręczne notatki, szkicować, zaznaczać elementy i nanosić komentarze na ekran. Co ważne, zadbano także o solidne komponenty, bo pod spodem ulokowano dwurdzeniowego Exynos 4210 i całkiem sporą baterię 2500 mAh, a całość miała tylko 9,65 mm grubości. Z dzisiejszej perspektywy taka specyfikacja wcale nie szokuje, ale w 2011 roku, jak na kieszonkowy komputer do pracy i konsumpcji treści… To było coś! Co najważniejsze, pomysł się przyjął. Pierwszy Galaxy Note pod koniec października rozpoczął swoją globalną ekspansję, trafiając w kolejnych tygodniach do sprzedaży w Europie i Azji, a już w marcu 2012 roku Samsung poinformował o przekroczeniu 5 mln sprzedanych sztuk. Klienci rzeczywiście chcieli więc kupować telefon, który jeszcze chwilę wcześniej wydawał się absurdalnie wielki.
Dziś mija 15 lat od pokazu pierwszego Samsunga Galaxy Note. To dobry moment, by przypomnieć historię serii, która zmieniła sposób, w jaki patrzymy na duże smartfony.
Późniejsze modele udowodniły, że sukces pierwszego modelu nie był jednorazowym wybrykiem. Note II urósł w 2012 roku do 5,5 cala, ale jednocześnie stał się konstrukcją znacznie bardziej dopracowaną. S Pen obsługiwał już 1024 poziomy nacisku zamiast 256, więc rysik przestawał być efektownym dodatkiem – po prostu coraz bardziej przypominał precyzyjne narzędzie do pisania i rysowania. Samsung rozwijał też wielozadaniowość, podział ekranu i funkcje wykorzystujące większy panel do równoczesnej pracy z kilkoma aplikacjami. Rok później Note 3 dostał już ekran o przekątnej 5,7 cala, 3 GB pamięci RAM i menu Air Command, które porządkowało najważniejsze funkcje S Pen, jednak jeszcze ważniejsza okazała się skala sprzedaży. Samsung podał, że Note 3 przekroczył 10 mln sztuk globalnych dostaw w około dwa miesiące od premiery. Nie było już zatem większego sensu zastanawiać się, czy „phablety” się mają rację bytu.
Test Samsung Galaxy Note 3 – Najlepszy smartfon na Androidzie
Wpływ Galaxy Note’a widać było właściwie po działaniach wszystkich najważniejszych firm z branży. Oczywiście Samsung nie wynalazł dużego telefonu i nie każdy późniejszy model z wielkim ekranem był kopią Note’a, jednak Koreańczycy dobitnie pokazali, że ogromny, wręcz zupełnie nieporęczny smartfon można sprzedawać masowo. Symboliczny moment (jakby potwierdzenie tego faktu) przyszedł we wrześniu 2014 roku. Apple, które jeszcze rok wcześniej oferowało iPhone’a 5s z 4-calowym ekranem, zaprezentowało iPhone’a 6 z panelem o przekątnej 4,7 cala, a także iPhone’a 6 Plus z ekranem 5,5 cala. Rynek więc dojrzewał, a przy tym rosła popularność mobilnego internetu, zdjęć i wideo, więc logiczne jest, że telefony przejmowały zadania wcześniej wykonywane wyłącznie na komputerach. Klienci zaakceptowali więc większe obudowy w zamian za wygodniejszą pracę, a producenci zrozumieli, że na takich urządzeniach można również bardzo dobrze zarabiać. Nic dziwnego zatem, że słowo „phablet” szybko zaczęło brzmieć archaicznie, bo był nim już właściwie każdy duży flagowiec…
Apple iPhone 6s, iPhone 6, iPhone 5s i iPhone 5
Apple iPhone 6S oraz iPhone 6S Plus – Oficjalna premiera
Co ciekawe, seria Galaxy Note mimo swoich rewolucyjnych gabarytów pozostała przez wiele lat istnym technologicznym laboratorium Samsunga. Najlepiej widać to na przykładzie z 2014 roku. Już standardowy Galaxy Note 4 dostał 5,7-calowy ekran o bardzo wysokiej wówczas rozdzielczości 2560 x 1440 pikseli, a także rysik S Pen o czułości do 2048 poziomów nacisku, a co więcej, obok niego pojawił się intrygujący Galaxy Note Edge z wyświetlaczem zakrzywionym przy jednej z bocznych krawędzi (Samsung umieścił tam dodatkowy fragment interfejsu). Sam pomysł sterowania smartfonem przy pomocy tego wąskiego paska wyglądał raczej jak demonstracja możliwości, ale to był sygnał, że można wprowadzić do seryjnego smartfona zakrzywiony panel OLED. Tak czy owak, pomysł okazał się przyciągający uwagę, więc nic dziwnego, że kilka miesięcy później pojawił się Galaxy S6 Edge z ekranem zagiętym już z obu stron, a podobne panele stały się później właściwie znakiem rozpoznawczym Samsunga.
Samsung Galaxy Note Edge (2014)
Samsung Galaxy Note Edge. Test smartfona z zagiętym ekranem
Nie cała historia rodziny Galaxy Note zapisana jest jednak złotymi zgłoskami. Galaxy Note5 z 2015 roku – mimo że zaoferował technologię ładowania bezprzewodowego i ogólnie bardziej elegancką konstrukcję – pod kilkoma względami okazał się rozczarowujący. Po pierwsze, zniknęła wymienna bateria, a na jej miejsce pojawiło się niewymienne ogniwo, i to o mniejszej pojemności niż w poprzedniku (3000 vs 3220 mAh), a po drugie, zabrakło lubianego slotu na kartę microSD… Prawdziwy kryzys przyszedł jednak rok później wraz z Galaxy Note7, choć początkowo nic na to nie wskazywało. Był to przecież jeden z najbardziej zaawansowanych telefonów 2016 roku. Miał ładny, zakrzywiony ekran, skaner tęczówki, jeszcze bardziej dopracowanego S Pena, dobry aparat i efektowny design. Problemem – jak pewnie dobrze pamiętacie – okazały się wówczas wadliwe akumulatory, przez które telefony dosłownie stawały w płomieniach. Samsung szybko zatrzymał sprzedaż i rozpoczął program wymiany urządzeń. Kiedy jednak przypadki niebezpiecznego przegrzewania pojawiły się również w telefonach wymienianych w ramach akcji serwisowej, produkcję zakończono definitywnie. Skala problemu była wyjątkowa nawet jak na historię elektroniki użytkowej: w Stanach Zjednoczonych Galaxy Note7 został nawet formalnie zakazany w transporcie lotniczym. Po tej katastrofie Samsung przebudował więc procedury testowania baterii i wprowadził ośmiopunktowy program kontroli ogniw. Choć wydawało się, że przyszłość kolejnych smartfonów Galaxy Note stoi pod znakiem zapytania, rok później Samsung powrócił z bardziej dopracowanym następcą.
Samsung ujawnił przyczynę problemów z Galaxy Note7
Galaxy Note8 był z jednej strony prawdziwym testem zaufania, ale z drugiej absolutnie nie było czuć, że producent chce grać do bólu bezpiecznie. Telefon dostał m.in. 6,3-calowy Infinity Display oraz podwójny aparat z optyczną stabilizacją obu obiektywów, a więc generalnie obyło się bez kompromisów. No, może poza jednym – bateria miała pojemność 3300 mAh, czyli była o 200 mAh mniejsza w stosunku do oryginalnego ogniwa z Note7, ale tu akurat ważniejsza była całkowicie przebudowana procedura kontroli bezpieczeństwa (gigant nie mógł pozwolić sobie drugi raz na podobną wpadkę). Wydany rok później Note9 dobrze rozwinął koncepcje zastosowane w „ósemce” – rozciągnął ekran do 6,4 cala, zaoferował nawet 512 GB pamięci wewnętrznej, większą baterię o pojemności 4000 mAh, a S Pen dostał Bluetooth, dzięki czemu mógł od tej pory działać jak pilot do aparatu czy prezentacji. Innego rodzaju przełom nastąpił w 2019 roku. Wtedy Samsung po raz pierwszy podzielił serię na dwa modele: podstawowy Note10 dostał ekran o przekątnej 6,3 cala, a Note10+ aż 6,8 cala. Równolegle rozwijano desktopowy tryb DeX, integrację z komputerem, rozpoznawanie pisma i kolejne funkcje wielozadaniowości. Rzecz tylko w tym, że w tym samym czasie zwykłe, konsumenckie Galaxy S również rosły, dostawały coraz większe ekrany, podobne funkcje, najmocniejsze podzespoły i coraz wyższe ceny. Note ciągle pozostawał więc stricte biznesowym telefonem, ale rozwój innych modeli sprawił, że coraz trudniej było odpowiedzieć jednym zdaniem, czym – no, może poza S Penem – naprawdę różni się od największego Galaxy S.
Samsung Galaxy Note 10 i Note 10+. Rewolucja w klasie biznes?
W 2020 roku ten problem był już widoczny gołym okiem. Topowy Galaxy Note20 Ultra pod wieloma względami był najbardziej dopracowaną realizacją pierwotnego pomysłu Note’a. Tyle że kilka miesięcy wcześniej Samsung wydał już gabarytowo podobnego Galaxy S20 Ultra, który pod wieloma względami był już wręcz kompletny. Z punktu widzenia całego portfolio robiło się zatem ciasno. Samsung utrzymywał dwie rodziny bardzo dużych telefonów premium, które walczyły częściowo o tego samego klienta. Nic dziwnego zatem, że Note20 Ultra okazał się ostatnim prawdziwym przedstawicielem rodziny Galaxy Note. I to wcale nie dlatego, że był nieudany.
Samsung Galaxy Note20 Ultra (2020)
Samsung nie urządził serii Note oficjalnego pogrzebu podczas jednej konferencji, jednak w styczniu 2021 roku stało się jasne, że nadchodzi koniec pewnej ery. Galaxy S21 Ultra jako pierwszy model z rodziny Galaxy S otrzymał wsparcie dla S Pena, choć rysik trzeba było kupić osobno i nie dało się go schować wewnątrz telefonu. Był to pierwszy bardzo czytelny sygnał, że granica pomiędzy rodzinami znika. Latem TM Roh, szef mobilnego biznesu Samsunga, napisał przed premierą nowych składaków wprost, że firma tym razem nie pokaże kolejnego Galaxy Note, lecz rozszerzy jego najbardziej lubiane funkcje na inne urządzenia Galaxy. Dopiero model Galaxy S22 Ultra okazał się prawdziwym następcą Note’a20 Ultra – wyróżniał się bowiem podobnie kanciastą obudową oraz dołączonym S Penem, schowanym od razu w boku urządzenia. W praktyce popularna nazwa została więc skasowana, ale sam produkt przetrwał. Z biznesowego punktu widzenia było to znacznie logiczniejsze niż utrzymywanie dwóch bardzo podobnych rodzin klasycznych flagowców.
Można dziś nawet zaryzykować stwierdzenie, że najlepszym pomnikiem Note’a nie jest dziś nawet stary egzemplarz leżący w szufladzie. Jest nim praktycznie każdy duży smartfon o flagowej specyfikacji.
Samsung Galaxy S26 Ultra (2026)
Dziś, po piętnastu latach od pierwszego pokazu, Galaxy Note najlepiej wspominać nie jako linię, którą Samsung uśmiercił, lecz jako serię urządzeń, która w pewnym sensie wykonała swoje zadanie. W końcu we wrześniu 2011 roku firma musiała przekonywać, dlaczego telefon z ekranem 5,3 cala w ogóle ma sens, a kilka lat później to już wybrani producenci zaczęli tłumaczyć, że warto jeszcze inwestować w kompaktowe modele. I choć rysik pozostał najbardziej charakterystycznym dziedzictwem Galaxy Note, nawet jego znaczenie z czasem osłabło. Dobrym symbolem tej zmiany jest Galaxy S25 Ultra, w którym Samsung usunął z S Pena łączność Bluetooth, a wraz z nią funkcje zdalnego sterowania i gesty. Sam rysik nadal jest praktycznym narzędziem do pisania, zaznaczania czy rysowania, ale trudno już mówić o nim jako o elemencie rozwijanym z takim rozmachem jak w najlepszych latach serii Note. Znacznie trwalsza okazała się sama idea dużego smartfona. Klienci zaakceptowali większe urządzenia, jeśli w zamian dostawali więcej miejsca na filmy, zdjęcia, gry i funkcje ułatwiające pracę. Samsung wyczuł tę zmianę wcześniej niż większość branży i miał odwagę zbudować wokół niej flagowy produkt. Można więc powiedzieć, że koncepcja rodziny Galaxy Note stała się tak powszechna, że osobna nazwa przestała być potrzebna. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że najlepszym pomnikiem Note’a nie jest dziś nawet stary egzemplarz leżący w szufladzie. Jest nim praktycznie każdy duży smartfon o flagowej specyfikacji.
![15 lat temu Samsung przewidział przyszłość smartfonów. Dziś seria Galaxy Note już nie istnieje, ale jej format żyje i ma się dobrze [1]](https://www.europesays.com/pl/wp-content/uploads/2026/09/31_15_lat_temu_samsung_przewidzial_przyszlosc_smartfonow_dzis_seria_galaxy_note_juz_nie_istnieje_ale.jpeg)
![15 lat temu Samsung przewidział przyszłość smartfonów. Dziś seria Galaxy Note już nie istnieje, ale jej format żyje i ma się dobrze [2]](https://www.europesays.com/pl/wp-content/uploads/2026/09/1788272786_813_31_15_lat_temu_samsung_przewidzial_przyszlosc_smartfonow_dzis_seria_galaxy_note_juz_nie_istnieje_ale.jpeg)
![15 lat temu Samsung przewidział przyszłość smartfonów. Dziś seria Galaxy Note już nie istnieje, ale jej format żyje i ma się dobrze [5]](https://www.europesays.com/pl/wp-content/uploads/2026/09/1788272788_95_31_15_lat_temu_samsung_przewidzial_przyszlosc_smartfonow_dzis_seria_galaxy_note_juz_nie_istnieje_ale.jpeg)
![15 lat temu Samsung przewidział przyszłość smartfonów. Dziś seria Galaxy Note już nie istnieje, ale jej format żyje i ma się dobrze [6]](https://www.europesays.com/pl/wp-content/uploads/2026/09/1788272788_496_31_15_lat_temu_samsung_przewidzial_przyszlosc_smartfonow_dzis_seria_galaxy_note_juz_nie_istnieje_ale.jpeg)