Prawdziwe dziennikarstwo. Niezależna redakcja. ZA DARMO.
- W gminie Zabłudów pod Białymstokiem od tygodni trwa awantura o gigafarmy fotowoltaiczne. Mieszkańcy siedmiu wsi dowiedzieli się, że panele mogą stanąć wokół ich domów z każdej strony i zebrali 1500 podpisów. Zgody na farmy o powierzchni 500 hektarów gmina wydała już wcześniej, a kolejnych 12 wniosków czeka w urzędzie.
- Protestujący przekonali radnych, żeby odrzucili plan ogólny, czyli dokument wyznaczający, gdzie i co można w gminie budować. Bez niego gmina nie może od 1 września wydawać decyzji o warunkach zabudowy – a wszystkie samorządy w Polsce miały takie plany przyjąć do 31 sierpnia. Blokada uderzy więc nie tylko w inwestora farm, ale i w mieszkańca, który chce postawić dom.
- Za dwie duże farmy odpowiada spółka Green Farm Energy, która obiecuje gminie 3,7 mln zł rocznie z podatku. Wirtualna Polska ustaliła, że powiązana z nią spółka sponsorowała gminne obchody 473. urodzin Zabłudowa. Burmistrz Adam Tomanek odpowiada, że sugerowanie związku między tym wsparciem a decyzjami urzędu jest nieuprawnione.
W drugiej turze wyborów burmistrza Zabłudowa w 2024 r. głosowało 2900 mieszkańców. Na urzędującego burmistrza – 1500 osób. I tyle samo podpisów pod protestem przeciwko farmom fotowoltaicznym zebrali w ostatnich tygodniach mieszkańcy gminy – opowiada Wirtualnej Polsce Anna Jaroszewicz.
To jedna z inicjatorek akcji, która odniosła już pierwszy sukces. Siła zebranych podpisów przekonała radnych – w środę 26 sierpnia odrzucili plan ogólny, dopuszczający farmy fotowoltaiczne na terenach rolniczych.
W Zabłudowie w ostatnich tygodniach nie było ważniejszego tematu niż planowana budowa potężnych farm. O skali inwestycji wielu mieszkańców dowiedziało się dopiero z grupy w mediach społecznościowych, którą założyła sąsiadka. Uwagę przyciąga tam grafika wygenerowana przez sztuczną inteligencję: wieś niemal w całości przykryta panelami. Mieszkańcy przekonują, że to nie przesada, bo właśnie tak za kilka lat może wyglądać ich okolica.
– Mieszkam w Dobrzyniówce. To wieś, która leży w takim miejscu, że farma fotowoltaiczna, jeśli powstanie, będzie w zasadzie z każdej strony – mówi Mateusz, jeden z mieszkańców.
Anna Jaroszewicz mówi, że dziś zza jej okna widać łąki, pola, a na horyzoncie Puszczę Knyszyńską. Po inwestycji ma tam być morze fotowoltaiki. – Z każdego okna mojego domu, obojętnie w którą stronę wyjrzę, będę widziała fotowoltaikę. Będę otoczona z czterech stron – mówi.
Anna Jaroszewicz pokazuje jak obecnie wygląda okolica jej miejsca zamieszkania. To się ma zmienić po zbudowaniu farmy fotowoltaicznej © Licencjodawca
Nasi rozmówcy zastrzegają, że nie są przeciwni wszelkim inwestycjom w odnawialne źródła energii.
– OZE jest OK, ekologiczne sposoby pozyskiwania energii są potrzebne. Ale nie można ich opierać na krzywdzie ludzkiej i niszczyć przy tym przyrody i zwierząt, bo to jest jakaś paranoja – dodaje Jaroszewicz. I przekonuje, że wielu mieszkańców, a nawet radnych, o skali nowych inwestycji dowiadywali się dopiero od niej i innych zaangażowanych w protest.
500 hektarów fotowoltaiki. W planach kolejne inwestycje
Urząd Miejski w Zabłudowie w odpowiedzi na pytania Wirtualnej Polski wyliczył, że od 2021 r. w gminie wydano 20 decyzji środowiskowych i 23 decyzje o warunkach zabudowy dla farm fotowoltaicznych – łącznie na około 500 hektarach. Większość postępowań zakończyła się prawomocnymi decyzjami, część inwestycji ma pozwolenia na budowę. Mieszkańcy chcą więc zatrzymać kolejne: 12 wniosków gmina wciąż rozpatruje, a farmy mają stanąć w Rybołach, Pawłach, Folwarkach Tylwickich, Wielkich i Małych, Dobrzyniówce oraz Ostrówkach.
Tyle płacą samorządy na Campus Polska Trzaskowskiego. Znamy kwoty
Burmistrz Adam Tomanek odpowiada, że postępowania prowadzone są jawnie i zgodnie z przepisami, a ogłoszenia wisiały w Biuletynie Informacji Publicznej, na tablicach urzędu i we wsiach. – Nie ma więc podstaw do twierdzenia, że informacje były ukrywane – podkreśla.
Anna Jaroszewicz przyznaje, że ogłoszenia były, ale jej zdaniem słabo eksponowane. – Najbardziej niepokoi nas sposób załatwienia tej sprawy, że władze nie doszły w ani jednym momencie do wniosku, że tak skumulowane działanie wielohektarowych farm należy jednak uzgodnić z mieszkańcami. Nikt z nami nie porozmawiał, nie przedstawił sprawy – zarzuca Jaroszewicz.
Na ostatnią sesję rady miejskiej przyszła część protestujących. Po werdykcie radnych rozległy się gromkie brawa.
Protestujący mieszkańcy przekonali radnych do blokady planu ogólnego © Licencjodawca
Burmistrz twierdzi jednak, że nie wszyscy mieszkańcy będą teraz zadowoleni. Wskazuje z czym wiąże się decyzja radnych dla osób, które np. będą chciały zbudować w gminie dom i wystąpią z wnioskiem o wydanie warunków zabudowy na swojej działce.
– Jeżeli ktoś złoży taki wniosek po 31 sierpnia, uzyska odpowiedź negatywną – wskazuje Adam Tomanek.
Dlaczego? Wszystkie samorządy w Polsce muszą przyjąć plany ogólne do 31 sierpnia 2026 r. Dlatego w Zabłudowie mieszkańcy składali wnioski o warunki zabudowy na ostatnią chwilę. Burmistrz wylicza, że w 2023 r. przez cały rok wpłynęło ich 360, a przez ostatnie dwa dni ubiegłego tygodnia – 110.
Na Mazurach Garbatych zawrzało. „Ratujcie, zakryją nas połacie paneli słonecznych”
Anna Jaroszewicz przekonuje, że mieszkańcy mieli świadomość z czym wiąże się decyzja o odrzuceniu planu ogólnego. – Uczciwie mówiliśmy mieszkańcom, że jeżeli plan nie wejdzie, to nie będzie można uzyskać warunków zabudowy. Wiedzą o tym. Ważniejsze było dla nich, żeby nie wprowadzać planu, który potem będzie jeszcze trudniej zmienić – mówi Anna Jaroszewicz.
Przed gminą Zabłudów teraz przygotowanie nowego planu ogólnego. – Już teraz wszystko będę poddawał pod Bóg wie jakie konsultacje – zarzeka się burmistrz. – Trudno powiedzieć, ile to może potrwać, ale myślę, że około roku, jeśli będziemy się sprężali – dodaje.
Protestujący deklarują pomoc urzędnikom przy nowym planie. – Jako komitet chcemy się zaangażować na zasadzie doradztwa. Część z nas zawodowo zajmuje się takimi sprawami – zapowiada Anna Jaroszewicz.
Kobieta nie wyklucza, że mieszkańcy zgodzą się na tereny pod OZE – np. zdegradowane. – Ale nie wszędzie – zastrzega.
Inwestor wylicza, ile zarobiłaby gmina
Za budowę dwóch farm fotowoltaicznych na terenie gminy Zabłudów odpowiada spółka Green Farm Energy: panele mają się pojawić odpowiednio na powierzchni 202 i 132 hektarów.
– Pomiędzy większością planowanych instalacji a najbliższą zabudową znajdują się istniejące zadrzewienia, które ograniczają widoczność farmy. Panele mają wysokość do około 5 metrów – przekonuje spółka w oświadczeniu przesłanym Wirtualnej Polsce.
Inwestor zapewnia też, że nie zabuduje rzeki Bakinówki i rowów melioracyjnych, nie wytnie drzew, a prześwity pod ogrodzeniem umożliwią przemieszczanie się małych zwierząt.
– W praktyce oznacza to, że nie będzie to jedna zwarta tafla paneli, lecz obszar składający się zarówno z modułów fotowoltaicznych, jak i elementów technicznych oraz naturalnych – dodaje inwestor.
Firma przekonuje, że w przypadku realizacji dwóch jej inwestycji gmina Zabłudów z podatku od nieruchomości miałaby około 3,7 mln zł rocznie. Firma dodaje, że jest gotowa do rozmów z mieszkańcami i odpowiedzi na ich wątpliwości.
Co zrobi spółka po ostatniej decyzji radnych i zablokowaniu planu ogólnego? – Aktualnie analizujemy sytuację – przekazał WP jej przedstawiciel.
Czarnek aż westchnął po pytaniu o panele. „Nie zdejmę”
Wspierają kluby piłkarskie i imprezy
Green Farm Energy prowadzi kilkanaście projektów OZE w różnych częściach Polski — farmy fotowoltaiczne i elektrownie wiatrowe. Na swojej stronie chwali się wspieraniem finansowym lokalnych klubów sportowych tam, gdzie realizuje inwestycje. Spółka nie odpowiedziała Wirtualnej Polsce, jakie kwoty im przekazuje.
– Regularnie angażujemy się w inicjatywy, które są ważne dla mieszkańców. Robimy to niezależnie od tego, jaki będzie ostateczny los projektu – przekazała spółka w odpowiedzi na pytania WP.
Wsparcie finansowe z Green Farm Energy trafiło także do Zabłudowa, a konkretnie na 473. urodziny miejscowości organizowane przez Miejski Ośrodek Animacji Kultury. W tym przypadku spółka również nie odpowiedziała, jaką kwotę przekazała. W Centralnym Rejestrze Umów odnaleźliśmy umowę między MOAK w Zabłudowie a spółką GF Koszki1 należącą do GreenFuture UK Solar Limited. Jej prezesem jest Adrien Fouchet, który zasiada również w zarządzie Green Farm Energy. Umowa opiewa na 2 tys. złotych i dotyczy wykonania przez MOAK Zabłudów „świadczeń promocyjnych na rzecz sponsora”.
– Nie postrzegamy takiego wsparcia jako sposobu wpływania na decyzje dotyczące inwestycji. Przede wszystkim jego skala nie ma charakteru, który mógłby przesądzać o losach projektu. Traktujemy je jako element budowania dobrych relacji z miejscem, w którym chcemy działać – przekonuje Green Farm Energy.
Burmistrz Adam Tomanek podkreśla, że firma budująca farmy fotowoltaiczne była jednym z wielu sponsorów wydarzenia.
– Wsparcie dotyczyło wyłącznie organizacji wydarzenia kulturalnego i nie miało żadnego związku z prowadzonymi przez gminę postępowaniami administracyjnymi. Sugestia, że udział przedsiębiorcy w finansowaniu wydarzenia kulturalnego mógł mieć wpływ na wydawane przez gminę decyzje administracyjne, jest nieuprawniona – przekonuje burmistrz.


