Polskie siatkarki „idą jak burza” w tegorocznych mistrzostwach Europy. Biało-czerwone jak do tej pory odniosły komplet sześciu zwycięstw i pewnie zameldowały się w ćwierćfinale imprezy. O awans do strefy medalowej podopieczne Stefano Lavariniego zagrają z Holenderkami.
Zobacz wideo Marek Citko wspomina gola na Wembley: Czułem, że pokonamy Anglików
ME siatkarek: drabinka. Z kim zagrają Polki?
W rozgrywkach grupy A reprezentantki Polski – przed decydującym o pierwszym miejscu starciem z Turczynkami straciły zaledwie jednego seta (w meczu z Łotwą – red.). Kończący fazę grupową pojedynek z gospodyniami przyniósł najwięcej emocji w tej grupie. Polki po pięciosetowym boju pokonały obrończynie tytułu oraz triumfatorki tegorocznej Ligi Narodów 3:2.
Po tym boju nie brakowało głosów, jakoby podopieczne Daniele Santarelliego „podłożyły się” Polkom. – Kiedy przeciwnik ci się podkłada, trudno o to, żeby nic nie wychodziło – przyznała wprost po spotkaniu Paulina Damaske. Porażka w meczu z Polską sprawiła, iż turecki zespół trafił w drabince fazy pucharowej do tej części, gdzie znajdują się Serbki. Nasze siatkarki natomiast wylądowały w drugiej „połówce”, gdzie w przypadku awansu do półfinału najpewniej na naszej drodze staną Włoszki. Ekipa Julio Velasco w ostatnich dwóch sezonach wygrywała wszystkie międzynarodowe imprezy. Dość rzec, iż Italia delikatnie rzecz ujmując „nie leży” naszym zawodniczkom. Po raz ostatni nasz zespół ograł włoską kadrę w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk w Paryżu. 24 września 2023 roku biało-czerwone zwyciężyły w łódzkiej Atlas Arenie 3:1, dzięki czemu mogły się cieszyć z upragnionego awansu na turniej w stolicy Francji.
Nim jednak zaczniemy dywagować na temat potencjalnego boju polsko-włoskiego w Stambule trzeba w pierwszej kolejności ograć Holenderki. Ekipa, która jeszcze kilka lat temu była w ścisłym gronie faworytek każdej imprezy, na której się pojawiła, teraz mozolnie odbudowuje swoją pozycję na arenie międzynarodowej. Podopieczne Felixa Koslowskiego w fazie grupowej uległy jedynie Belgijkom 2:3. Spotkanie to rozstrzygnęło się w tie-breaku, choć to reprezentacja Belgii prowadziła już 0:2. Zryw holenderskiej ekipy sprawił, iż oglądaliśmy w tym pojedynku pięć setów, lecz z happy-endem dla Belgii.
W 1/8 finału wysoko poprzeczkę zawiesiły Holandii reprezentantki Słowenii. Tutaj także piąty set rozstrzygał o tym, kto zagra z biało-czerwonymi o awans do fazy medalowej.
Spotkanie Polska – Holandia zostanie rozegrane w czwartek, 3 września. Ze względu na to, iż tego samego dnia swój mecz ćwierćfinałowy zagrają gospodynie, Turczynki, polsko-holenderski bój o półfinał rozpocznie się o godzinie 15:00.
Reprezentacja Turcji po raz kolejny na tych mistrzostwach zmierzy się z Niemkami. W ich pierwszym boju górą były gospodynie 3:1, choć niemiecki zespół w pierwszych dwóch partiach dzielnie stawiał czoła utytułowanym rywalkom.
Z polskiego punktu widzenia najbardziej interesujący będzie bój Włoszek ze Szwedkami. W tym spotkaniu każdy rezultat inny niż 3:0 dla Italii będzie niespodzianką. Obydwa zespoły zmierzyły się ze sobą w fazie grupowej. Tam – zgodnie z przewidywaniami podopieczne Julio Velasco nie oddały rywalom choćby seta.
Czwartą, a zarazem ostatnią parę ćwierćfinalistek tworzą drużyny Serbii oraz Grecji. W ich przypadku także mieliśmy już do czynienia z tzw. pierwszym akordem w fazie grupowej. Greczynki dzielnie stawiały opór zdecydowanie bardziej utytułowanym przeciwniczkom, doprowadzając do tie-breaka. W nim jednak górą był serbski zespół.
Pary ćwierćfinałowe mistrzostw Europy siatkarek 2026:
- Serbia – Grecja (środa, 2 września, godz. 16:00)
- Włochy – Szwecja (środa, 2 września, godz. 19:00)
- Polska – Holandia (czwartek, 3 września, godz. 15:00)
- Turcja – Niemcy (czwartek, 3 września, godz. 18:00)
Pary półfinałowe (sobota, 5 września – Stambuł):
- Włochy/Szwecja – Polska/Holandia
- Serbia/Grecja – Turcja/Niemcy
Finał i mecz o 3. miejsce – niedziela, 6 września – Stambuł.