Podwyżka cen nie umknęła uwadze rzecznika prezydenta Rafała Leśkiewicza, który w programie „Grafitti” w Polsat News drwił: — Pierwszego września wszedł nowy program rządowy, Ceny Paliw Wyżej.

A potem dodał coś, co musi budzić zdumienie: „Rządzący przespali bardzo długi okres, by uregulować ceny paliw w Polsce, gdy koszt baryłki ropy był niższy.”

Trudno wymagać od rzecznika prezydenta głębokiej znajomości praw ekonomii, ale jakieś minimum orientacji w tej dziedzinie by się przydało, zwłaszcza jeśli ma się na koncie studia podyplomowe z zarządzania na kilku uczelniach.

Co to znaczy „uregulować ceny paliw”? Czyżby Leśkiewiczowi marzyło się centralne wyznaczanie cen przez urzędników? Owszem, w ramach programu CPN minister energii wyznaczał maksymalne ceny paliw na dany dzień, ale po pierwsze, nikt nie bronił przedsiębiorcom konkurować poniżej tego maksymalnego pułapu (i część to robiła), po drugie — maksymalne ceny detaliczne zmieniały się niemal codziennie, w rytm zmian cen hurtowych. Minister Miłosz Motyka określał po prostu maksymalną wysokość marży dla sprzedających paliwa.

Ale o ile ekonomia nie jest dyscypliną obowiązkową dla rzecznika prezydenta, to już orientacja w wydarzeniach światowych powinna być. W końcu prezydent we współpracy z rządem prowadzi polską politykę zagraniczną, więc i on, i jego otoczenie powinni się orientować w wydarzeniach na świecie. Ale skoro pan rzecznik zapomniał, to przypomnijmy, skąd w marcu pojawił się program CPN — z powodu gwałtownego skoku cen ropy na rynkach światowych. Skąd ten skok? Z powodu absurdalnej wojny z Iranem wszczętej przez prezydenta USA wspólnie z premierem Izraela. Konflikt tli się i co chwila rozpala, a blokada kluczowej cieśniny Ormuz podtrzymuje paliwową niepewność i wysokie ceny ropy. Więc jeśli do kogoś można mieć pretensje, to do innego Donalda niż ten polski.

Zresztą Leśkiewicz nie od dzisiaj kręci nosem na wszelkie rządowe rozwiązania wpływające na ceny paliw. Pod koniec marca w Telewizji Trwam tak odnosił się do planów ustawy o CPN: „Ceny paliwa należy obniżyć. Prezydent jest przeciw drożyźnie”. Zaraz jednak zaczął narzekać: „Teraz jest już bardzo późno. Polacy już przez kilka tygodni płacili bardzo wysokie ceny za paliwo.”

Program CPN mógłby potrwać dłużej i być „przezroczysty” dla budżetu. W wakacje rząd przygotował ustawę o opodatkowaniu nadzwyczajnych zysków firm paliwowych w okresie od końca marca do końca tego roku. Tyle że prezydent Karol Nawrocki ustawy nie podpisał, lecz skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Wpływy podatkowe szacowane na blisko 4 mld zł przeszły nam wszystkim koło nosa. Orlen i inne firmy paliwowe nie podzielą się nadzwyczajnym zarobkiem wynikającym nie z fantastycznego zarządzania, lecz z okoliczności geopolitycznych.

Kiedy w sierpniu resort finansów podsumował koszt wszystkich wet i braków podpisów prezydenta, doliczył się tylko w tym roku 8 mld zł.

Jak już wspomnieliśmy, Rafał Leśkiewicz nie jest demonem wiedzy ekonomicznej, ale do wyliczeń ministra finansów odnosił się w „Fakcie” z wielkimi emocjami: „Można odnieść wrażenie, że niektóre z ustaw pisano z wykorzystaniem narzędzi sztucznej inteligencji. Za fatalny stan finansów publicznych odpowiada minister finansów Andrzej Domański.”

Zbliża się czas prac nad budżetem. Ostrzę sobie zęby na kolejne światłe uwagi rzecznika prezydenta w kwestii finansów publicznych. I cieszę się, że ustawa budżetowa to jedyna z ustaw, której prezydent zgodnie z konstytucją zawetować nie może.