
Autor: Przemysław Szyszka | Opis: Sprawdziliśmy, jak w miniony weekend poradziły sobie zespoły, którym przyjdzie zmierzyć się z Lechem Poznań w fazie ligowej Ligi Europy
Crystal Palace rozbite przez wicemistrza Anglii
28 sierpnia Crystal Palace podejmowało na własnym stadionie Manchester City. Dla gospodarzy był to bardzo trudny wieczór. „Obywatele” całkowicie zdominowali swoich rywali i ostatecznie zwyciężyli aż 4:1.
Szczególnie zabójczy okazał się duet Erling Haaland – Rayan Cherki. Obaj zawodnicy dwukrotnie wpisali się na listę strzelców, a ich indywidualna jakość była dla Palace nie do zatrzymania. Londyńczycy oddali zaledwie jeden celny strzał, a przez dużą część spotkania byli całkowicie zepchnięci do defensywy.
To już druga porażka Crystal Palace w tym sezonie – w 1. kolejce londyńczycy przegrali bowiem na wyjeździe 0:2 z Evertonem. Na chwilę obecną nie mogą mieć więc powodów do wielkiego optymizmu. O pierwsze punkty w obecnych rozgrywkach powalczą za tydzień na Craven Cottage, w wyjazdowym starciu z Fulham.
Sensacyjny falstart Bayeru Leverkusen
Dzień później, 29 sierpnia, na boisko wyszedł Bayer Leverkusen. Mistrz Niemiec z sezonu 2023/24 rozpoczął sezon Bundesligi od spotkania z Elversbergiem – beniaminkiem, który dopiero w poprzednim sezonie wywalczył historyczny, pierwszy w dziejach klubu awans do niemieckiej elity.
Faworyt tego spotkania mógł być tylko jeden, ale rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Elversberg do przerwy prowadził już 2:0, a krótko po zmianie stron dołożył trzeciego gola. Leverkusen odpowiedziało dopiero w 77. minucie za sprawą Patricka Schicka, natomiast w doliczonym czasie gry Christian Kofane zdobył bramkę na 2:3. Na więcej nie było już czasu. Bayer przegrał z beniaminkiem 2:3, zaliczając niezwykle bolesny i sensacyjny falstart nowego sezonu niemieckiej ekstraklasy.
Premierowe zwycięstwo Sunderlandu
30 sierpnia swój mecz rozgrywał natomiast Sunderland. Zespół, który zakończył poprzednie rozgrywki angielskiej Premier League na 7. miejscu, wyprzedzając między innymi londyńską Chelsea, podejmował na własnym stadionie Fulham i miał okazję odpowiedzieć na porażkę z 1. kolejki, kiedy to przegrał na wyjeździe z beniaminkiem, Ipswich Town.
Tym razem „Czarne Koty” stanęły na wysokości zadania. O skromnym zwycięstwie przesądził Wilson Isidor, ustalając wynik meczu w 75. minucie. Sunderland zdobył więc pierwsze trzy punkty w tym sezonie Premier League, odkuwając się po porażce sprzed tygodnia.
Benfica z kompletem punktów, Kamiński nie podniósł się z ławki
Najpóźniej, bo dopiero w poniedziałkowy wieczór, na murawę wybiegła portugalska Benfica. Lizbończycy przed własną publicznością mierzyli się z Estorilem i zgodnie z oczekiwaniami sięgnęli po komplet punktów, wygrywając 2:1 po trafieniach Vangelisa Pavlidisa i Clementa Lengleta.
Cały mecz na ławce rezerwowych przesiedział natomiast wychowanek Kolejorza, Jakub Kamiński. Skrzydłowy, za którego Portugalczycy zapłacili w lipcu 17 milionów euro, notuje bardzo trudny początek w nowym klubie, o czym szerzej pisaliśmy TUTAJ.
Derbowa wygrana Royale Union Saint-Gilloise
W niedzielę, 30 sierpnia, bardzo cenne zwycięstwo odniosło także belgijskie Royale Union Saint-Gilloise. Wicemistrz kraju podejmował w derbach Brukseli drużynę Anderlechtu i nie pozostawił rywalom większych złudzeń, wygrywając aż 3:0.
Na listę strzelców wpisali się Besfort Zeneli, Mateo Biondić oraz Raul Florucz, a Union potwierdził, że notuje naprawdę udany początek sezonu Jupiler Pro League. W 1. kolejce Belgowie rozbili na wyjeździe Westerlo aż 5:1, następnie bezbramkowo zremisowali z Zulte Waregem, a teraz efektownie rozprawili się z Anderlechtem.
Świetna forma Ferencvarosu
Także 30 sierpnia swój ligowy mecz rozgrywał Ferencvaros. Zespół z Budapesztu, który w III rundzie eliminacji Ligi Europy wyeliminował Górnika Zabrze, tym razem mierzył się na wyjeździe z Puskas Academy. Ferencvaros wygrał 2:1, a gole dla gości zdobyli Zachariassen oraz Krisztian Lisztes. W końcówce spotkania goście mogli jeszcze podwyższyć prowadzenie, ale nie wykorzystali rzutu karnego.
To dla Ferencvarosu drugie ligowe zwycięstwo w obecnym sezonie, a zarazem druga wygrana z rzędu. Węgrzy są zresztą w bardzo dobrej dyspozycji. Jeśli weźmiemy pod uwagę również eliminacje europejskich pucharów, wygrali cztery ostatnie spotkania, a szczególnie imponująco wygląda wynik ich dwumeczu z Trabzonsporem – pokonali oni bowiem Turków aż 5:0.
Torreense z bardzo słabym początkiem sezonu
W zdecydowanie gorszych nastrojach weekend kończył sensacyjny zdobywca Pucharu Portugalii, SCU Torreense. Portugalczycy, którzy występują na zapleczu tamtejszej ekstraklasy, a do końca poprzedniego sezonu bili się o awans do elity, ostatecznie przegrywając w barażach z Casa Pią, notują wyjątkowo słaby początek sezonu.
29 sierpnia Torreense podejmowało Vizelę i poniosło bolesną porażkę 0:3. Był to już czwarty ligowy mecz bez zwycięstwa w obecnych rozgrywkach – wcześniej zespół zanotował dwa remisy i porażkę. Na razie trudno więc mówić o powtórzeniu wyników z poprzednich rozgrywek. Początek nowych rozgrywek pokazuje natomiast, że przed zespołem jeszcze sporo pracy. Lech zmierzy się z Torreense dopiero w styczniu, dlatego do tego czasu sytuacja klubu z Torres Vedras może się oczywiście całkowicie zmienić.
OFI Kreta gorsze od Arisu Saloniki
Ostatnim rywalem Lecha w fazie ligowej Ligi Europy będzie OFI Kreta. 30 sierpnia grecki zespół udał się do Salonik na spotkanie z Arisem i wrócił do domu bez punktów. Gospodarze zwyciężyli 2:1, a OFI zdołało zdobyć kontaktową bramkę dopiero w doliczonym czasie gry. W 95. minucie do siatki trafił Bośniak Kenan Kodro, ale na doprowadzenie do remisu nie wystarczyło już czasu.
OFI rozpoczęło sezon od zwycięstwa 2:0 przed własną publicznością, więc po dwóch kolejkach ma na koncie trzy punkty. To umiarkowanie udany początek, choć porażka z Arisem pokazała, że zespół z Krety ma jeszcze nad czym pracować.
Wielki fan futbolu, wokół którego kręci się całe jego życie. Wybierze mecz Ekstraklasy nawet kosztem El Clasico. Na łamach portalu Sportowy-Poznan.pl od października 2024 roku pisze głównie o Warcie i Lechu.
