Niemiecki rząd oficjalnie przypisał Rosji odpowiedzialność za próbę ataku dronem z materiałem wybuchowym na lotnisku Lipsk/Halle. W odpowiedzi Berlin zamknie rosyjski konsulat generalny w Bonn i doprowadzi do zakończenia działalności Rosyjskiego Domu w stolicy Niemiec.
Minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt przekazał, że na rosyjską odpowiedzialność wskazują wyniki śledztwa policyjnego, sposób przeprowadzenia operacji oraz informacje wywiadowcze. Według niego osoby zaangażowane w przygotowanie ataku działały na zlecenie rosyjskich służb państwowych.
Berlin zamknie rosyjskie placówki
Niemiecki minister spraw zagranicznych Johann Wadephul podkreślił, że władze nie traktują zdarzenia w Lipsku jako odosobnionego przypadku. Jego zdaniem wpisuje się ono w szerszy schemat rosyjskich operacji hybrydowych w Europie.
Niemcy zamkną konsulat generalny Rosji w Bonn oraz zakończą porozumienie dotyczące działalności Rosyjskiego Domu w Berlinie. Rosyjski ambasador został również wezwany do niemieckiego MSZ.
Berlin zamierza ponadto zabiegać w Unii Europejskiej o kolejne sankcje, ograniczenia wjazdowe dla obywateli Rosji oraz zwiększenie presji na rosyjską „flotę cieni”. Wadephul zapewnił, że Niemcy będą nadal wspierać Ukrainę, także militarnie.
Donald Tusk reaguje na ustalenia Niemiec
Do ogłoszonych przez Berlin ustaleń odniósł się Donald Tusk. Premier wskazał, że podobne działania Rosji dotknęły wcześniej Polskę, kraje bałtyckie i Rumunię. „Nie damy się zastraszyć, a naszą odpowiedzią będzie dalsze wsparcie dla Ukrainy” – napisał Tusk. Zapowiedział także koordynację działań państw NATO i podkreślił, że „Rosja nie wygra tej wojny”.
Poparcie dla niemieckich władz wyraził również Radosław Sikorski. Szef MSZ ocenił, że Berlin bierze przykład z Polski, zamykając rosyjski konsulat w odpowiedzi na działania hybrydowe. Zapowiedział omówienie wspólnej reakcji z przedstawicielami państw sojuszniczych.
Dron miał uderzyć w ukraiński samolot
Do próby ataku doszło w nocy z 4 na 5 sierpnia. Na lotnisku Lipsk/Halle znaleziono drona przenoszącego około 600 gramów materiałów wybuchowych. Urządzenie znajdowało się w pobliżu ukraińskiego samolotu transportowego Antonow An-124.
Według ustaleń śledczych dron prawdopodobnie miał uderzyć w samolot. Materiały wybuchowe nie eksplodowały, ponieważ nie zadziałał zapalnik. Fragmenty bezzałogowca odnaleziono na skrzydle maszyny.
Niemieckie służby zabezpieczyły później kolejne drony i urządzenie, które mogło służyć do ich sterowania. Konstrukcja bezzałogowców oraz zastosowane materiały miały przypominać rozwiązania wykorzystywane przez rosyjski wywiad wojskowy.
Moskwa odrzuca oskarżenia. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa stwierdziła, że Niemcy „wymyśliły pretekst”, i zapowiedziała odpowiedź na decyzję o zamknięciu placówek.
Również przywódca Rosji Władimir Putin odniósł się do stanowiska Niemiec. Po szczycie w Kirgistanie Putin stwierdził, że rząd kanclerza Friedricha Merza wskazuje palcem na Moskwę, aby odwrócić uwagę od problemów wewnętrznych i spadających ocen społecznych. Jak przekazuje Reuters, oskarżył on Niemcy o podkładanie dowodów w celu wrobienia Rosji w atak dronów, ale nie sprecyzował, na czym opiera swoje oskarżenie.
Czytaj też:
Mocne słowa Karola Nawrockiego ws. reparacji. Apelował do rządów Polski i Niemiec Czytaj też:
Zełenski zaapelował do linii lotniczych. „Bezpieczne dni dobiegły końca”