W 2023 roku Radosław Piesiewicz został prezesem Polskiego Komitetu Olimijskiego. Zastąpił na tym stanowisku Andrzeja Kraśnickiego. Jednak jak ujawniają członkowie obecnego zarządu PKOl-u, sprawa miała drugie dno. Chodzi o powiązania polityczne Piesiewicza z Prawem i Sprawiedliwością, które sprawowało wtedy władzę.
– Teraz politycy się wypierają i niech się wypierają, ale ja wierzę śp. Andrzejowi Kraśnickiemu. Powiedział mi, jak do tego doszło, że ustępuje. Użył takich słów: „ja nie mogę, bo jak zostanę, to rozwalą PKOl”. I postąpił tak, by nie narażać instytucji, której oddał serce. Wtedy zrozumiałem, co się dzieje, jakiego kalibru to jest decyzja. I mimo, że to wiedziałem, podniosłem rękę za Piesiewiczem – mówił dla Interii Tomasz Kwiecień.
ZOBACZ WIDEO: Jeden obrazek z Mają Chwalińską. „Ten widok łamie serce”
Członek zarządu PKOl i prezes Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego opowiedział także o tym, że zarząd chce wybrać nowego prezesa za Piesiewicza. Kto ma największe szanse na objęcie tego stanowiska? Kwiecień mówi o jednym warunku.
– Na razie jeszcze ważą się losy. Natomiast mogę powiedzieć, że niektórzy nie chcą, z kolei kilka osób przebiera nogami. Proszę zdać sobie sprawę, że wiceprezesów nigdy w historii aż tylu nie było. Jest 14 wiceprezesów, tylu powołał sobie Piesiewicz. To jest jakaś w ogóle horrendalna sprawa. Będziemy chcieli, a przynajmniej taki mamy zamiar, wybrać kogoś jak najmniej uwikłanego politycznie. Żeby nie był w żaden sposób związany z żadną stroną, ani prawą, ani lewą – ocenił działacz.
Obecnie Piesiewicz przebywa w areszcie. Decyzją sądu został zatrzymany na trzy miesiące za domniemany udział w aferze Zondacrypto, co ujawnili dziennikarze WP i TVN24.
Prokuratura przedstawiła mu zarzuty dotyczące płatnej protekcji, a także działania na szkodę części wierzycieli Zondacrypto poprzez zaspokojenie wybranej grupy w sytuacji zagrożenia niewypłacalnością spółki. Piesiewicz nie przyznał się do zarzucanych mu czynów.