Do wypadku doszło w nocy z wtorku na środę u wybrzeży Turcji, na wysokości miasta Silivri — poinformowała turecka Dyrekcja Generalna do spraw Transportu Morskiego we wpisie na portalu X. O godz. 3.26 czasu lokalnego (2.26 czasu polskiego) służby odebrały sygnał alarmowy z frachtowca Tugberk Imamoglu.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Następnie o godz. 3.41 kapitan tankowca Alsu poinformował w komunikacie radiowym, że około godz. 3.15 jego statek zderzył się z nieznaną jednostką. Z danych wynika, że statki się zderzyły.
Czytaj nas częściej w Google
Właściciel statku Tugberk Imamoglu poinformował, że kapitan przed zderzeniem skontaktował się z załogą Alsu, aby ostrzec, że wkracza on na tor żeglugowy statku towarowego.
Akcja służb u wybrzeży Turcji. 10 osób jest poszukiwanych
„Natychmiast podjęto działania poszukiwawcze i ratownicze. Pierwsza jednostka morska rozpoczęła akcję w tym rejonie o godz. 4.10” — informuje dalej komunikat tureckiej Dyrekcji Generalnej. Tugberk İmamoglu nie odpowiadał na wezwania, dlatego ratownicy zakładają, że zatonął.
Zakrojone na szeroką skalę działania poszukiwawcze w związku z wypadkiem prowadzi obecnie 14 zespołów Dyrekcji Generalnej do spraw Bezpieczeństwa Wybrzeża i Komendy Straży Przybrzeżnej. Zaangażowano także załogę helikoptera. W akcji bierze udział także tankowiec Alsu.
Sprzęt ratunkowy statku Tugberk İmamoglu, w tym łodzie ratunkowe przeznaczone dla dziesięciu członków załogi, został zlokalizowany na powierzchni morza. W łodziach nie było jednak żadnej z osób, które płynęły frachtowcem.
W wakacyjnym raju Europejczyków cumują ludzie Putina. Turcja stała się przystanią dla rosyjskich elit
Na pokładzie było 10 marynarzy, w tym kapitan. Wszyscy są obywatelami Turcji. — Nie odnaleziono nikogo żywego — mówi minister transportu Turcji Abdulkadir Uraloglu.
Tugberk Imamoglu płynął z Iskenderun nad Morzem Śródziemnym do portu Karadeniz Eregli nad Morzem Czarnym, zaś Alsu — z leżącej na wschód od Stambułu prowincji Kocaeli do portu Aliaga na wybrzeżu Morza Egejskiego.