Karol Nawrocki w centrum kontrowersji wokół Zondacrypto z powodu jego udziału w konferencji CPAC, sponsorowanej przez giełdę kryptowalut na kilka dni przed wyborami w 2025 roku.

Prezydent trzykrotnie zawetował ustawy dotyczące regulacji rynku kryptowalut, co wywołało spekulacje o jego potencjalnych związkach z branżą, mimo braku mocnych dowodów.

Afera Zondacrypto nabiera tempa: współpraca władz z prezesem giełdy, zatrzymanie prezesa PKOl Radosława Piesiewicza za płatną protekcję.

Karol Nawrocki może mieć problemy i ucierpieć politycznie przez
aferę wokół Zondacrypto? Nazwisko prezydenta przewija się w kilku wątkach dotyczących sprawy. Chodzi m.in. o słynną konferencję CPAC, która w maju w 2025 roku – na kilka dni przed II turą wyborów prezydenckich – odbyła się w podrzeszowskiej Jasionce. Wydarzenie sponsorowała wspomniana wyżej giełda kryptowalut, a uczestniczył w niej właśnie ówczesny kandydat PiS na prezydenta. Sam zainteresowany zapewnia, że dowiedział się o tym po czasie, a w imprezie wziął udział na zaproszenie przedstawiciele amerykańskiej administracji. 

Zondacrypto a Nawrocki. „Musiałyby istnieć mocniejsze dowody”

Spekulacje nie ustają także z uwagi na to, że Nawrocki aż trzykrotnie zawetował ustawę, która w zamierzeniu miała regulować rynek kryptowalut w Polsce. Argumentował, że jej przepisy zagrażają wolnościom Polaków, ich majątkowi i stabilności państwa. Przeciwnicy prezydenta przekonują, że weta nie były przypadkowe, choć dowodów na jego związki z lobbystami branży krypto nie ma. Pojawiają się również pogłoski o rzekomych nagraniach z udziałem głowy państwa, czemu zaprzeczał ostatnio w rozmowie z Polsat News prezydencki rzecznik. Rafał Leśkiewicz nazwał te doniesienia „bzdurami”. Sam Nawrocki zapewnia także, iż nigdy nie spotkał się z prezesem Zondacrypto Przemysławem Kralem. 

– Żeby to jakkolwiek uderzyło w Karola Nawrockiego, musiałyby istnieć jakieś mocniejsze materiały – mówi w rozmowie z RadioZET.pl dr hab. Bartłomiej Biskup z Katedry Socjologii Polityki i Marketingu Politycznego Wydziału Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego. Jego zdaniem Polacy nie wiążą prezydenta bezpośrednio z aferą wokół Zondacrypto – ani na poziomie doniesień medialnych, ani w kontekście wet. – Na pewno nie widać tego w sondażach. Nie ma tu ciągu przyczynowo-skutkowego – dodaje.

Przypomina, że choć Nawrocki aż trzykrotnie wetował projekt ustawy ws. kryptowalut, to za każdym razem „musiał przecież analizować jej zapisy”, zanim podjął decyzję. – Choć oczywiście z drugiej strony, jeśli przeciwnicy polityczni będą prowadzili narrację pt. „Nawrocki = Zondacrypto”, to tak powtarzane tysiąc razy hasło może utkwić w głowach. Ale powtarzam: tu musiałyby się pojawić mocne dowody, np. nagrania, żeby go jakoś z tym powiązać. I żeby móc mówić, że prezydent „działa w czyimś interesie”, nie podpisując danej ustawy – podsumowuje rozmówca RadioZET.pl. 

Nowe wątki w aferze Zondacrypto

Od kilku dni znów głośno ws. afery Zondacrypto. Najpierw dziennikarze „Superwizjera” i Wirtrualnej Polski ustalili, że poseł PiS i wieloletni współpracownik Jarosława Kaczyńskiego, Michał Moskal oraz Artur Chodziński, były funkcjonariusz CBA spotkali się w sierpniu ubiegłego roku na hiszpańskiej Ibizie z prezesem giełdy kryptowalut Przemysławem Kralem. 

Z ustaleń TVP Info wynika, że
od kilku miesięcy (od marca tego roku) trwa współpraca Krala z polskimi organami ścigania. Onet podawał z kolei, że szef Zondacrypto w ostatnich miesiącach kilka razy spotykał się z przedstawicielami prokuratury. Wiosną miał rozpocząć składanie wyjaśnień w ramach art. 60 Kodeksu karnego. Wiąże się to z instytucją nadzwyczajnego złagodzenia kary (potocznie zwaną „małym świadkiem koronnym”). Dotyczy sytuacji, w której podejrzany lub oskarżony decyduje się na pełną współpracę z organami ścigania i ujawnienie informacji o przestępstwie oraz innych współsprawcach.

Z kolei
w czwartek zatrzymany został prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz. Usłyszał już zarzuty, które dotyczą płatnej protekcji i zaspokojenia grupy wierzycieli Zondacrypto z pokrzywdzeniem innych osób w związku z grożącą niewypłacalnością. Szef PKOl nie przyznaje się do winy. Decyzją sądu zastosowano wobec niego trzymiesięczny areszt. Piesiewiczowi grozić może nawet 8 lat więzienia. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET