Obecnie 47. zawodnik rankingu ATP solidnie rozpoczął tegoroczną edycję US Open. Pokonał na starcie reprezentanta Bośni i Hercegowiny Damira Dzumhura 6:4, 4:6, 6:1, 6:1. Pomimo straconego seta pozytywnie należało ocenić jego występ w tym meczu.

Spotkanie prawdy dla naszego tenisisty nadeszło bardzo szybko. Hubert Hurkacz dotychczas nigdy bowiem nie wygrał meczu drugiej rundy w Nowym Jorku. Aż sześciokrotnie zatrzymywał się właśnie na tym etapie rywalizacji.

ZOBACZ WIDEO: Jeden obrazek z Mają Chwalińską. „Ten widok łamie serce”

Cel był oczywiście jeden – przełamać złą passę. Podopiecznego Gillesa Cervary czekało jednak niezwykle trudne zadanie. Losowanie nie okazało się łaskawe, ponieważ w drugiej rundzie rywalem Polaka był Ben Shelton.

Przed startem turnieju 23-latek z Atlanty znajdował się w gronie faworytów do wygrania całych zmagań. Dwa tygodnie temu triumfował bowiem w turnieju rangi ATP 1000 w Montrealu.

Początek polsko-amerykańskiego starcia okazał się natomiast wyrównany. Jak należało się spodziewać, obaj panowie mocno bazowali na serwisie, który jest ogromnym atutem zarówno Hurkacza, jak i Sheltona.

Z bardziej ofensywnej strony prezentował się jednak faworyt gospodarzy. Jak zawsze grał bardzo odważnie z linii końcowej. Szczególnie imponująco wyglądał jego forhend. Hubert w tym obszarze pozostawał nieco wycofany w pierwszych minutach spotkania.

Niestety Polak miał zdecydowanie słabszego gema serwisowego przy stanie 3:2. Podanie wyraźnie go zawiodło, a rywal od razu to wykorzystał. Przełamał naszego tenisistę na własnych zasadach, co było kluczem w kontekście rozstrzygnięć całej premierowej partii.

Druga rozpoczęła się bardzo podobnie jak pierwsza. Serwis odgrywał pierwszoplanową rolę. Cały czas jednak można było mieć poczucie, że Ben Shelton ma delikatną przewagę nad bardziej doświadczonym przeciwnikiem na korcie.

Pokazał to w siódmym gemie, w którym ponownie zdobył przełamanie. Szczególnie niepokoił przy tym fakt, że Hubert Hurkacz do tamtego momentu nie miał żadnych szans przy serwisie Amerykanina.

Zwrot akcji nastąpił jednak błyskawicznie. Wrocławianin odrobił straty na 4:4 i od tej chwili bardzo mocno podniósł poziom gry. Pojawiły się pozytywne emocje, pojawiła się także dużo większa agresja w grze. W kolejnym gemie serwisowym Sheltona 29-latek miał nawet dwie piłki setowe, choć rywal się obronił.

Polak nic sobie z tego nie zrobił. Konsekwentnie atakował Bena przy każdej okazji. Przy stanie 6:5 rozegrał zdecydowanie najlepszego gema pod względem returnu. Bardzo głęboko odgrywał niełatwe podania półfinalisty US Open z 2023 roku. Dołożył do tego doskonały forhend, dzięki czemu wywalczył drugie przełamanie, a w rezultacie doprowadził do remisu w setach.

I znów – skończyła się partia, a więc obaj tenisiści powrócili do ustawień fabrycznych. Serwis, serwis i jeszcze raz serwis. Choć na samym początku Hurkacz miał drobne problemy przy podaniu, to błyskawicznie opanował sytuację. Shelton takiego słabszego momentu nie miał wcale.

Reprezentant Stanów Zjednoczonych był coraz głośniejszy. Coraz bardziej chciał wokalnie podkręcić atmosferę pojedynku. Bardzo duże zmotywowanie pokazał przy stanie 5:5, 0-30, kiedy serwował Hubert. Naszego tenisistę z kolei mocno w tamtym momencie wsparł boks. Dzięki temu Wrocławianin ostatecznie wygrał gema serwisowego.

O wszystkim zadecydował tie-break. W nim dużo więcej zdecydowania zaprezentował Ben Shelton. Amerykanin rozpoczął go od stanu 3:0 i do samego końca seta nie pozwolił Polakowi odrobić strat.

Jeszcze nic nie było straconego. Czwarta partia przyniosła naprawdę wielu emocji. Hubert i Ben prezentowali naprawdę świetny poziom sportowy. Kibice byli świadkami znakomitych wymian.

Niemal każdy gem okazał się zacięty, Obaj zawodnicy mieli szanse na wywalczenie przełamania, obaj też skutecznie się bronili. Były mocne uderzenia z linii końcowej, ale nie zabrakło również technicznych batalii skrót za skrót. To mogło się podobać.

Z perspektywy polskiego kibica niezwykle ważny mógł okazać się dziewiąty gem, w którym Hurkacz grał ofensywnie i miał dwie szanse na przełamanie. Niestety, Shelton stanął na wysokości zadania przy break pointach.

Amerykanin poszedł za ciosem i sam to przełamanie wywalczył, wygrywając tym samym cały mecz. W ostatnim gemie niżej notowanego zawodnika ponownie zawiódł serwis. Wielka szkoda. Mogliśmy liczyć na piątego seta, bo Hubert Hurkacz pokazał się z naprawdę dobrej strony. To jednak rywal gra dalej podczas tegorocznej edycji US Open.

US Open, Nowy Jork (USA)
Wielki Szlem, kort twardy, pula nagród 108 mln dolarów
środa, 2 września

II runda gry pojedynczej:

Ben Shelton (USA, 8) – Hubert Hurkacz (Polska) 6:3, 5:7, 7:6(3), 7:5

Program i wyniki turnieju mężczyzn