W ciągu kilku minut masy wody, błota i kamieni zmiotły z powierzchni ziemi całe miasteczka. Ściana wody, której wysokość momentami osiągała 40 m, zabierała domy, sklepy, drogi, mosty i elektrownie. Skalę zniszczeń w Nepalu pokazują zdjęcia satelitarne.
Od dramatycznej katastrofy w Nepalu mija tydzień. Aktualny bilans ofiar to 1100 osób, a kolejne 4500 to osoby uznane za zaginione. O ogromnej tragedii, która spotkała Nepalczyków oraz o tym, jak można im pomóc, opowiadała w „Ekspresie Jedynki” Olga Sułkowska, kierowniczka działu Zagranica z Caritas Polska.
Wolontariusze w Nepalu pracują od rana do nocy
Rzeka wciąż wyrzuca kolejne ciała. Ci, którzy przeżyli, opłakują lub szukają swoich bliskich, choć sami również potrzebują pomocy. Jak relacjonował Tomasz Sajewicz prosto z Katmandu, stolicy Nepalu, na miejscu organizowana jest pomoc.
– Przygotowywane są zestawy sanitarno-medyczne dla powodzian i rzeczy najpotrzebniejsze w sytuacjach kryzysowych, kiedy ludzie tracą cały dobytek. To zestawy sanitarne, środki dezynfekujące, mydło, szczoteczki do zębów, środki do uzdatniania wody czy podpaski higieniczne dla kobiet – wyliczał Tomasz Sajewicz.
Paczki od rana do nocy kompletują wolontariusze. Zestawy popowodziowe dystrybuuje nepalska policja zbrojna. Jedną ze zbiórek w Polsce prowadzi Magda Jungowska, która przez 14 lat mieszkała w Nepalu. W ostatnich dniach, dzięki funduszom zebranym przez fundację, udało się przekazać ponad 700 zestawów sanitarnych.
Nepalczycy wstrząśnięci tragedią. „Ich domy zniknęły”
Swoją zbiórkę natychmiast uruchomiła także Caritas Polska. Gościnią Karoliny Rożej w „Ekspresie Jedynki” była Olga Sułkowska, kierowniczka pomocy humanitarnej Caritas Polska.
– Podjęliśmy decyzję o przekazaniu 400 tys. zł dla Caritas Nepal. Te środki będą przeznaczone na pomoc doraźną, najbardziej potrzebną w tym momencie, czyli na wodę, żywność, schronienia. Pamiętajmy, że oprócz tej wielkiej fali powodziowej, w ogóle tam jest sezon monsunowy. Niezbędne są namioty, plandeki, śpiwory, ale także właśnie pakiety higieniczne, medyczne, a w dalszej perspektywie pieniądze będą przeznaczone na pomoc długofalową – tłumaczyła.
Caritas Polska jest w kontakcie z pracownikami Caritas Nepal i z wolontariuszami, którzy są na miejscu. Karolina Rożej dopytywała, co mówią, widząc ogrom tej katastrofy i jak na tę tragedię reagują Nepalczycy?
– Ludzie są wstrząśnięci. Nepal to rejon bardzo aktywny sejsmicznie, więc takie doświadczenia jak trzęsienia ziemi czy powodzie to jest w pewnym sensie dla nich rzecz znana, ale taka skala to jest szok i wstrząs dla wszystkich – powiedziała gościni audycji.
Jak dodała, ci którzy przeżyli, szukają swoich zaginionych bliskich i zastanawiają się, jak będzie wyglądał jutrzejszy dzień. Ich domy zniknęły i nie wiadomo, czy w ogóle kiedykolwiek da się wrócić na ten teren.
Olga Sułkowska przypomniała, że według naukowców prędkość wody wynosić nawet 180 kilometrów na godzinę, więc czas na jakąkolwiek reakcję był ekstremalnie krótki.
– Czymś na granicy cudu jest historia dyrektora szkoły, który szybką decyzją uratował ponad 1600 nastolatków. To był niestety wyjątek. Jeżeli oglądamy te zdjęcia to widzimy, że człowiek w starciu z taką masą wody nie ma żadnych szans – powiedziała Olga Sułkowska.
„Pomoc to maraton, a nie sprint”. Caritas o pomocy dla Nepalu
Każda złotówka, która trafi na konto zbiórki, przekłada się na wymierną i bardzo konkretną pomoc.
– Schemat pomocy jest zawsze bardzo podobny. Zawsze w kryzysie mamy pomoc doraźną, gdzie należy opiekować się ludźmi, którzy tracą wszystko. Dajemy im wodę, żywność, te wszystkie niezbędne rzeczy. Pomoc długoterminowa, o której nie możemy zapominać, to jest maraton, a nie sprint. Pomoc, której udzielamy, często ma wymiar nieoczywisty – w Nepalu mamy sytuację ukształtowania terenu. Caritas Nepal ma kontakt z 700 rodzinami rozsianymi w różnych lokalizacjach, które są kompletnie odcięte od dostępu do pomocy. Mosty są pozrywane, jest wszędzie pełno szlamu i wody, nie ma prądu, jedzenie też się kończy. Oni jasno komunikują, że żyją jako wspólnota, dzielą się ze sobą wszystkim co mają, ale te zasoby już się kończą – opisywała działaczka Caritas Polska.
W takiej sytuacji niezbędna jest pomoc lotnicza, która jest niezwykle kosztowna. Każdy wojskowy lot ratunkowy to koszt 20 tys. zł, a lot komercyjny to 40 tys. zł.
Jak wspomóc Nepal po katastrofie? Liczy się każda złotówka
Nepalczykom potrzebna jest także pomoc psychologiczna. Jak powiedziała Olga Sułkowska, taka potrzeba już została zgłoszona przez Caritas Nepal. Ludzi, którzy doświadczyli tragedii – także młodzież i dzieci – należy objąć pomocą psychologiczną.
– Ta trauma dotyczy też ratowników. Nawet dla ratownika taki widok nie jest normalny. Dostaliśmy też prośbę o towarzyszenie ludziom w związku z pogrzebami. To są rzeczy, o których mało się mówi, ale one są. Dostaliśmy także prośbę o zakup 1000 worków na ciała – powiedziała rozmówczyni Karoliny Rożej.
Ponad 80 proc. Nepalczyków to wyznawcy hinduizmu. Ceremonia pogrzebowa wygląda dużo inaczej, niż w Polsce. Cały pogrzeb trwa tam 13 dni, a ludzie będą podróżowali do Katmandu. W tej sytuacji to kolosalne wyzwanie.
– Pamiętajmy, że Nepal jest krajem biednym, a Nepalczycy są biednym narodem. Tutaj znów chodzi o pieniądze, ale chociaż tyle można dać człowiekowi, żebym mógł godnie pochować swoich bliskich i mu w tym towarzyszyć. Zachęcamy wszystkich państwa do włączenia się w pomoc. Można to zrobić poprzez wejście na stronę Caritas.pl, gdzie jest okienko do wpłat. Można ich również dokonywać poprzez blik, na numer telefonu podany na stronie – apelowała o pomoc Olga Sułkowska.
Całej audycji można wysłuchać na polskieradio.pl.
Redakcja poleca