Ci, którzy poczuli się zachwyceni poziomem meczu Huberta Hurkacza z Benem Sheltonem na korcie centralnym, nie mogli spodziewać się podobnych emocji w starciu Aryny Sabalenki z Poliną Jacenko. Rosjanka pochodząca z Murmańska zajmuje dopiero 160. miejsce w rankingu WTA, przedzierając się do głównej drabinki US Open poprzez kwalifikacje.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Swój cel minimum spełniła z dużą nadwyżką, bo w pierwszej rundzie dołożyła trzysetową wygraną nad Renatą Zarazuą. Ale nie było wątpliwości, że przeciwko liderce rankingu poziom pójdzie znacząco w górę.

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

I tak też było. Dominacja Aryny Sabalenki na korcie nie podlegała dyskusji od początku do końca. Liderka rankingu WTA występuje w Nowym Jorku, licząc się z wielką presją, bo każda wpadka może odebrać jej pierwsze miejsce w rankingu. Do tego ostatnie miesiące w jej wykonaniu nie stały na najwyższym poziomie. Daleko było jej do formy, jaką pokazywała podczas Sunshine Double w Indian Wells i Miami. Ale dziś i tak różnica klas była widoczna jak na dłoni.

Jacenko stać było tylko na jednego gema wygranego już pod koniec pierwszego seta, przy prowadzeniu Aryny Sabalenki 5:0. Serwis z pewnością nie był atutem Rosjanki, regularnie „nadziewała się” na skuteczne winnery z returnów w wykonaniu faworytki. Wynik 6:1 po pierwszym secie dobrze odzwierciedlał to, co działo się na korcie.

Zaskoczyć mogło jedynie to, że przy wyniku 3:0 w drugiej partii Sabalenka zanotowała serię błędów, która oznaczała przełamanie na korzyść Jacenko. Cóż jednak z tego, skoro w kolejnym gemie nie wygrała choćby jednego punktu.

Dalszych emocji już się nie doczekaliśmy. Po wygranej 6:1, 6:1 Aryna Sabalenka może już myśleć o meczu trzeciej rundy US Open. Tam powinno być już dużo trudniej, bo na obrończynię tytułu czeka znacznie bardziej doświadczona Kamiła Rachimowa.

Aryna Sabalenka — Polina Jacenko 6:1, 6:1