„Zbrodniarka czy ofiara?” — pod takim m.in. hasłem w Muzeum POLIN próbowano spojrzeć na postać Heleny Wolińskiej. Doszło jednak do stanowczej reakcji ze strony Młodzieży Wszechpolskiej. Jej działacze przerwali wydarzenie, alarmując o wybielaniu stalinowskiej prokurator!

W Muzeum POLIN zorganizowano spotkanie poświęcone Helenie Wolińskiej, stalinowskiej prokurator pochodzenia żydowskiego, która brała udział w procesach politycznych i skazaniu na śmierć generała Augusta Fieldorfa „Nila”.

Zbrodniarka czy ofiara? A może to pytanie jest zbyt proste? Co się stanie, jeśli zamiast wydawać kolejny wyrok, spróbujemy przyjrzeć się ich biografiom w całej ich niewygodnej złożoności?

– tak w połowie sierpnia reklamowało swoje wydarzenie poświęcone Helenie Wolińskiej i Włodzimierzowi Brusowi. Tę pierwszą przedstawiono jako: „prokuratorka wojskowa zaangażowana w stalinowski aparat represji. Żydówka, która przeżyła Zagładę. Komunistka, która po wojnie uwierzyła w możliwość zbudowania bardziej sprawiedliwego świata. Jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci historii PRL”.

Autorka rekonstruuje historię dwojga ludzi, których połączyły miłość, doświadczenie Zagłady i fascynacja komunizmem. Nie pomija ich uwikłania w system, ale przygląda się również temu, jak po latach powstawała ich „czarna legenda” i jak na pamięć o nich wpływały antykomunizm, antysemityzm i polityczne spory o przeszłość. Czy próba zrozumienia oznacza usprawiedliwienie? Czy potrafimy opowiadać o ludziach uwikłanych w historię bez dzielenia ich wyłącznie na winnych i niewinnych?

– można było przeczytać w zapowiedzi.

 

Akcja Młodzieży Wszechpolskiej 

Spotkało się to z mocną odpowiedzią. Prezes Młodzieży Wszechpolskiej Marcin Osowski poinformował w mediach społecznościowych o akcji swojej organizacji w Muzeum POLIN.

Młodzież Wszechpolska przerwała spotkanie wybielające postać Heleny Wolińskiej – Żydówki, stalinowskiej prokurator, która brała udział w skazaniu generała Augusta Fieldorfa „Nila”

– wskazał.

Nasi działacze zostali fizycznie zaatakowani przez „tolerancyjną” publikę. Ponadto usłyszeliśmy, że jesteśmy „narodowo-katolickimi kurwami” oraz że powinno się nas zamknąć w sali i… „zagłodzić”. To, delikatnie rzecz ujmując, dość niestosowne słowa, biorąc pod uwagę miejsce prelekcji

– ocenił.

Oczywiście, pomimo prób fizycznego ataku, nasi działacze skutecznie zażegnali zagrożenie

– wskazał.

as/źr. wPolityce.pl za X, Muzeum Polin