Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: Polityczna jesień zaczęła się na dobre, pierwsze powakacyjne posiedzenie Sejmu zaczęło się od politycznej pyskówki i przerzucania się posłów KO i PiS odpowiedzialnością za aferę Zondacrypto. Czy ta sprawa stanie się jednym z głównych motywów kampanii parlamentarnej?
Prof. Rafał Chwedoruk: Będzie to jeden z punktów kampanii, choć trudno powiedzieć, czy najważniejszy. Z jednej strony to afera czytelna, obfitująca w proste sytuacje wyjęte z powszechnych podejrzeń społecznych wobec świata polityki. Z drugiej – tematyka bezpieczeństwa finansowego państwa oraz światowego rynku kryptowalut jest zrozumiała głównie dla młodszych i średnich wiekowo wyborców.
Trudno przesądzić, jak może to wpłynąć na końcowy podział mandatów. Żyjemy w bardzo stabilnym systemie partyjnym i pojedyncze wydarzenia nie mają już takiej siły oddziaływania jak 20-30 lat temu. Główne formacje polityczne nauczyły się radzić sobie z takimi aferami.
Kto może najwięcej stracić na tym skandalu i zeznaniach byłego szefa Zondacrypto Przemysława Krala?
Afera rozgrywała się podczas rządów Prawa i Sprawiedliwości, więc próby przerzucenia winy na obecnie rządzących nie będą miały większego znaczenia. Rządzący mają własne problemy, z którymi muszą się mierzyć. Cała ta sytuacja będzie jednak elementem rozgrywki wewnątrz prawicy – między PiS-em a środowiskiem Rozwoju Plus.