Witold Skrzydlewski był jednym z gości środowego Kolegium Żużlowego w Canal+ Sport, gdzie zaczął od podsumowania występu swej drużyny w rundzie zasadniczej.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
H. Skrzydlewska Orzeł był rewelacją sezonu w Metalkas 2. Ekstralidze. Skazywany na spadek, awansował do fazy play-off i wciąż ma szansę na PGE Ekstraligę.
Czytaj nas częściej w Google
— Nie mogę powiedzieć, że nie jestem dumny, ale uważam, że oni swoje play-offy przegrali meczem z Ostrowem w Łodzi i później wszystko zależało nie od nas, tylko od drużyny z Piły. Dlatego będę tej drużynie z Piły kibicował, żeby się utrzymała w tej naszej klasie rozgrywkowej — zaczął Skrzydlewski.
Właściciel ekipy z Łodzi miał pretensje, że w utrzymaniu miejsca w pierwszej czwórce jego ekipie musiał pomóc zespół z Piły, który sensacyjnie zremisował w Rzeszowie 45:45, grzebiąc szansę na play-offy miejscowej Dakar Development Stali.
— Na pewno się cieszę, ale dumny bym był, jakbym nie musiał czekać na kogoś. Nam się tak naprawdę fuksem udało, że jesteśmy — dodał.
W półfinałach rywalem łodzian jest Abramczyk Polonia Bydgoszcz — absolutny faworyt Metalkas 2. Ekstraligi, niepokonana w całych rozgrywkach. Pierwszy mecz w Łodzi zakończył się wynikiem 45:45. Rewanż zaplanowano na najbliższą niedzielę (6 września).
— Odpowiem uczciwie. Przed meczem ten wynik brałbym w ciemno, natomiast jeśli prowadziliśmy nawet dziesięcioma punktami przed biegami nominowanymi… To jest wadą naszego klubu, że już trzeci mecz z rzędu przed biegami nominowanymi prowadzimy, a później dwa razy przegrywamy 5:1 no to jest… To wtedy Kanclerz [Jerzy — prezes Abramczyk Polonii Bydgoszcz — przyp. red.] by nie mógł powiedzieć, że on w życiu żadnego meczu nie przegrał. Ja mówię teraz: jak to, a u nas? Ale to tylko remis. Mnie się wydaje, że jakbyśmy go tak puknęli w ten tupecik, to by było bardzo miło — skomentował ze śmiechem Skrzydlewski.
Trener premii nie dostanie!
Za awans do play-off kontrowersyjny biznesmen przyznał swojej drużynie premię. Cała ekipa po sezonie ma się wybrać na Ibizę.
— To nie jest dokładnie tak. Przed serią meczów, które mieliśmy: Ostrów, Rybnik i Krosno, dawałem drużynie 150 tys. zł premii, jak wygra te wszystkie trzy mecze. Wtedy pilibyśmy już szampana, że jesteśmy w play-offach. Nie udało się, bo Ostrów od razu nam wlał, bo tor zrobiliśmy dla nich. Kolega Gapiński (Tomasz — trener gości) jak przyjechał i zobaczył tor, to mi podziękował, że dla jego drużyny zrobiliśmy tor. No pięknie — zaczął Skrzydlewski.
— Później zaproponowałem drużynie, że utrzymamy się i będziemy w tych play-offach jechać, to dostaną 200 tys. premii. Tak naprawdę to powinni się tą premią podzielić z drużyną z Piły, bo dzięki nim jesteśmy w tych play-offach. Ale myślę, że się nie podzielą. Jak to mówią, „nasz trener Jąder bez jąder” zarządził, że będzie tak. Czy oni pojadą na Ibizę czy gdzieś? Mają 200 tys. do podziału i jak zadecydują, tak zrobią. Tylko w tym podziale nie uczestniczy trener, bo ja uważam, że zawodnicy powinni dostać. Jak mu kupią bilet i go zabiorą na kolarza, to dlaczego nie — podsumował prezes Orła.