Prokuratura w Katowicach umorzyła śledztwo w sprawie komisji w Tychach (woj. śląskie), w której doszło do głośnej zamiany wyników Karola Nawrockiego i Rafała Trzaskowskiego w trakcie II tury wyborów prezydenckich. Poinformował o tym wczoraj portal Gazeta.pl.
Podczas wyborów prezydenckich w 2025 r. według oficjalnych danych z obwodowej komisji wyborczej nr 35 przy ul. Lwa Tołstoja w Tychach w II turze Karol Nawrocki uzyskał 581 głosów, a Rafał Trzaskowski 347. Było to mocno nietypowe, ponieważ w całym mieście kandydat KO miał zdecydowaną przewagę nad tym wspieranym przez PiS.
Czytaj nas częściej w Google
Prokuratura Okręgowa w Katowicach wszczęła w tej sprawie śledztwo, które prowadziła od końca czerwca 2025 r. Jak informuje Gazeta.pl, przesłuchano wszystkich członków komisji wyborczej nr 35. W swoich zeznaniach podkreślili, że zachowanie żadnej z osób liczących tego dnia głosy nie wzbudzało niczyich podejrzeń.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoZamienili wyniki Nawrockiego i Trzaskowskiego. Prawnik: ludzkie pomyłki to nie jest fałszerstwo
Pomyłki w liczeniu zdarzają się w każdych wyborach i z tym trzeba się pogodzić. Ale to nie oznacza, że możemy mówić o fałszowaniu wyborów — mówi Onetowi Szymon Osowski, prezes zarządu Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska.
— Wszystkie organizacje zajmujące się wyborami mówiły, że podczas ostatnich wyborów prezydenckich faktycznie było bardzo dużo szumu medialnego o tym, że zachodzi jakaś obawa fałszerstwa, ale ludzkie pomyłki to nie jest fałszerstwo — zaznacza.
Ekspert zapewnia także, że tych pomyłek wcale nie było więcej niż przy innych wyborach.
— To raczej sporadyczne przypadki. Jeśli liczba tych pomyłek byłaby jakaś zatrważająca, to na pewno nasza organizacja by zwracała na to szczególną uwagę, ale zapewniam, że nic takiego się nie stało — ocenia.
— Mamy bardzo dobry system obserwatorów społecznych. Komitety mogą wystawiać swoje osoby do lokali wyborczych, więc tych osób, które przyglądają się temu, co się dzieje w dniu procesu wyborczego, naprawdę jest bardzo dużo — podkreśla.
Prawnik przyznaje, że po ostatnich wyborach pojawiły się głosy, że powinno dojść do zmian w procesie wyborczym.

Darek Delmanowicz / PAP/PKW
Wybory prezydenckie. Jak zgłaszać nieprawidłowości?
— Na przykład, żeby były obowiązkowe testy dla wszystkich członków komisji. Osoba, która nie zda testu na koniec, nie będzie mogła być w komisji. To są pomysły, które na pewno nie mają na celu przeprowadzania jakiejś rewolucji, bo sam polski proces wyborczy jest bardzo dobry, ale zawsze można go poprawić czy trochę sprofesjonalizować. Można jeszcze bardziej wyedukować i przygotować członków komisji — radzi nasz rozmówca.
Zamienili wyniki Nawrockiego i Trzaskowskiego. Prawnik: nie ma dowodów na fałszowanie wyborów
Ekspert zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz: każde wybory w ostatnich latach przeprowadzane są w wielkim napięciu politycznym.
— W tej sytuacji nie ma możliwości, byśmy wyeliminowali wszystkie pomyłki. To jednak nie może dawać podstaw do formułowania tezy o tym, że wybory zostały sfałszowane i można podważać ich wyniki. Nasz system wyborczy zdecydowanie broni się w tej sytuacji bardzo dużego konfliktu politycznego — uważa Osowski.
Prawnik mówi, że to często politycy nakręcają kampanię podważania zaufania do demokratycznego procesu wyborczego.
— Najgorsze jest to, że nawet politycy są w stanie dziś cynicznie podważać wyniki i mówić publicznie, że wybory zostały zmanipulowane tylko dlatego, że nie będzie podobał się im wynik wyborczy. Ten przekaz bardzo szybko dociera do zwykłych ludzi i wielu z nich zaczyna ufać, że faktycznie tak się stało.
Bój o Kraków nabiera rozpędu. Pożary w sztabach kandydatów. „Warszawa robi porządki w Krakowie”
— Mówię to z całą pewnością: nie ma żadnych dowodów na to, że ostatnie wybory zostały sfałszowane. Nawet prokuratura w Katowicach ich nie znalazła. Podważanie procesu wyborczego jest po prostu nieodpowiedzialne — powtarza prezes zarządu Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska.