Treść pochodzi od naszego partnera i została opublikowana w ramach programu  WP Kreator

Okradziona kobieta wybiegła za mężczyzną, jednak nie zdołała go dogonić. Na miejsce wezwała policję, a funkcjonariusze po zebraniu informacji rozpoczęli poszukiwania sprawcy. Jego rysopis przekazano innym patrolom, natomiast kobieta złożyła w komendzie zawiadomienie i wyceniła utraconą biżuterię na 5 tysięcy złotych.

– Policjanci od razu rozpoczęli działania zmierzające do ustalenia i zatrzymania sprawcy. Analiza przebiegu zdarzenia przeprowadzona przez kryminalnych doprowadziła funkcjonariuszy do 41-letniego mieszkańca Pragi Północ – informuje nadkom. Paulina Onyszko.

Policjanci ustalili, że to nie była pierwsza kradzież

Dalsze czynności prowadzili kryminalni z północnopraskiej komendy zajmujący się zwalczaniem przestępczości przeciwko mieniu. Funkcjonariusze dokładnie przeanalizowali przebieg zdarzenia i zatrzymali 41-letniego mieszkańca Pragi Północ, który w przeszłości był już karany i był poszukiwany.

W trakcie gromadzenia materiału dowodowego funkcjonariusze Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego udowodnili mężczyźnie jeszcze jedną podobną kradzież. Doszło do niej na początku sierpnia tego roku na Targówku, w autobusie miejskim. Wtedy łupem 41-latka padł łańcuszek o wartości 20 tysięcy złotych.

– Zebrany materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie zatrzymanemu zarzutów dotyczących obu kradzieży. W obu przypadkach chodziło o łańcuszki należące do kobiet podróżujących komunikacją miejską – podkreśla nadkom. Paulina Onyszko.

41-latek najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie

Dochodzeniowcy przedstawili mężczyźnie zarzuty w obu sprawach. Za przestępstwo kradzieży zuchwałej grozi mu kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Prokurator nadzorujący postępowanie skierował do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie 41-latka na trzy miesiące. Sąd uwzględnił ten wniosek, dlatego mężczyzna będzie oczekiwał na proces w areszcie.

– Sąd zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanego tymczasowego aresztowania na trzy miesiące. Mężczyzna będzie w tym czasie oczekiwał na proces – relacjonuje nadkom. Paulina Onyszko.