Dyskusję rozpoczął wpis ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. Szef MSZ odniósł się do sprawy nominacji ambasadorskich i wskazał na przypadek Jana Tombińskiego, doświadczonego polskiego dyplomaty i byłego ambasadora Unii Europejskiej w Kijowie. Sikorski zwrócił uwagę, że prezydent Karol Nawrocki nie podpisał jego nominacji na ambasadora w Niemczech. Jednocześnie zaapelował o przedstawienie uzasadnienia takiej decyzji.

Czytaj też: Prof. Bugaj: Afera Zondacrypto może przyspieszyć emeryturę KaczyńskiegoLogo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w GoogleDalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoSpór o nominacje ambasadorskie. Pojawiło sie zdjęcie

Niedługo później do sprawy odniósł się szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. Zarzucił Sikorskiemu, że jeden z wniosków dotyczących nominacji ambasadorskiej został przygotowany w nieprofesjonalny sposób. Do swojego wpisu dołączył fragment dokumentu, który miał trafić do prezydenta. Na przedstawionym dokumencie zdjęcie kandydata jest bardzo słabo widoczne.

„Jeśli pyta Pan o opinię Prezydenta RP w sprawie kandydata na stanowisko kierownika placówki, to uprzejma prośba, aby następnym razem wyrażał się Pan nieco jaśniej. Podpowiedź na przyszłość: załączana kopia zdjęcia kandydata nie powinna być wykonywana techniką chiaroscuro.” — napisał Przydacz.

Chiaroscuro to technika opierająca się na bardzo mocnym kontraście pomiędzy jasnymi i ciemnymi partiami obrazu.

Na wpis prezydenckiego ministra odpowiedział rzecznik MSZ Maciej Wewiór. „Dokumenty wychodzące z MSZ są zupełnie innej jakości, nawet papier mamy inny” — napisał. Jednocześnie zasugerował Przydaczowi, aby „skontrolował własne kopiarki i obieg dokumentacji w Kancelarii Prezydenta”.

Zobacz: Co dalej z TK? Sędzia: strach wśród pracowników jest paraliżujący

Wewiór zaznaczył także, że w resorcie „próbujemy się domyślać, o kogo może Panu chodzić”. Jego zdaniem prawdopodobnie chodzi o „osobę, której kandydatura została wycofana 9 miesięcy temu”. „Ale to nie najlepiej świadczyłoby o sprawności KPRP” — dodał rzecznik MSZ.

Przydacz szybko odpowiedział na te słowa. „Podpowiem Panom, bo słyszę, że mimo popłochu w Gmachu — nadal nie wiecie o co chodzi” — napisał. Podkreślił, że dokument, którego dotyczyła jego uwaga, nie pochodzi sprzed dziewięciu miesięcy.

„Pismo zostało podpisane z upoważnienia Ministra Spraw Zagranicznych i nadane 27 sierpnia bieżącego roku” — wskazał prezydencki minister. Zapowiedział również, że „na to pismo MSZ dostanie jutro odpowiedź”.

Przydacz zaznaczył jednocześnie, że prezydent nie zgłasza zastrzeżeń do osoby wskazanej w dokumencie. „Mimo kompromitująco słabej jakości fotografii, osoba wskazana w dokumencie jest godna pełnienia funkcji ambasadora i Pan Prezydent z przyjemnością przyjmie od niej listy uwierzytelniające w uzgodnionym terminie” — oświadczył.

Ekspert: To pomieszanie z poplątaniem

Do publicznego sporu na linii MSZ–Pałac Prezydencki odniósł się w rozmowie z „Faktem” dr Janusz Sibora, ekspert ds. dyplomacji. Jego zdaniem dyskusja nie powinna w ogóle przenosić się do przestrzeni publicznej.

— Cała ta wymiana zdań jest trochę pomieszaniem z poplątaniem. Tego rodzaju dyskusje nie powinny toczyć się publicznie w internecie. Oczywiście minister Sikorski ma prawo przypominać, że prezydent nie podpisał kilkudziesięciu wniosków ambasadorskich. Uważam jednak, że wyciąganie jednego konkretnego przypadku, dotyczącego w dodatku dyplomaty, który już pełni funkcję ambasadorską i obecnie pełni misję chargé d’affaires (Jan Tombiński —red.), nie wpływa dobrze ani na jego pozycję, ani na wizerunek Ministerstwa Spraw Zagranicznych — ocenia ekspert.

Sibora krytycznie ocenia również publikowanie przez stronę prezydencką fragmentów dokumentów. Jego zdaniem pokazuje to, że w sporze coraz większą rolę zaczyna odgrywać polityczna rywalizacja.

Publikowanie przez prezydenckiego ministra fragmentu dokumentu w internecie, nawet jeśli jest to tylko jego część, pokazuje, że w tej sprawie zaczyna dominować interes polityczny. Chęć uderzenia w politycznego rywala okazuje się ważniejsza niż profesjonalne prowadzenie spraw dyplomatycznych, w tym przypadku związanych z obsadą stanowisk ambasadorskich

— mówi dr Sibora.

Uważa, że „kwestie techniczne, takie jak źle skopiowane zdjęcie czy dyskusja o jakości papieru, nie powinny być przedmiotem publicznej wymiany zdań”. — Takie sprawy powinny być wyjaśniane na poziomie urzędniczym, a nie za pośrednictwem mediów społecznościowych — podkreśla.

Dodaje przy tym, że „tego rodzaju publiczna wymiana ciosów z pewnością nie służy polskiej służbie zagranicznej ani dyplomacji”. — Wręcz przeciwnie — szkodzi ich wizerunkowi i podważa profesjonalizm państwa. W tym przypadku rękę do tego przyłożyło zarówno Ministerstwo Spraw Zagranicznych, jak i Pałac Prezydencki — ocenia dr Janusz Sibora.

Rosyjski samolot znów pod polskim wybrzeżem. Myśliwce w akcjiEkspert o słowach Bosaka na temat UE. „Nie opłaca się”Służby sprawdzą otoczenie Nawrockiego? Nowacka wykonała ruch1/3Nadzwyczajne posiedzenie Rady Europejskiego Centrum Solidarnosci

Łukasz Dejnarowicz / Forum

Nadzwyczajne posiedzenie Rady Europejskiego Centrum Solidarnosci

Dr Janusz Sibora.

2/3KONFERENCJA SIKORSKI KOSINIAK

Damian Burzykowski / newspix.pl

KONFERENCJA SIKORSKI KOSINIAK

Szef MSZ Radosław Sikorski.

3/3Nawrocki świętuje rok prezydentury. Nagle ludzie zaczęli skandować trzy słowa

Damian Burzykowski / newspix.pl

Nawrocki świętuje rok prezydentury. Nagle ludzie zaczęli skandować trzy słowa

Prezydent Karol Nawrocki.