Po walce obu drużyn w eliminacjach europejskich pucharów przyszedł czas nadrobić zaległości. W czwartek rozegrano mecz 5. kolejki Ekstraklasy między zespołami, które nie wystąpią w Lidze Konferencji w tym sezonie. Odpadły jednak w zupełnie innych okolicznościach.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Raków po dogrywce odpadł z Hajdukiem Split, ale swoją postawą nie zasługiwał na awans nawet na tle przeciętnego rywala. Do tego znajduje się na dnie w tabeli Ekstraklasy. Do rywalizacji na swoim stadionie przystępował z zerowym dorobkiem. Punktów nie udało się zdobyć w starciach z Wisłą Płock (1:2), Śląskiem Wrocław (1:2), Cracovią (1:2) i Jagiellonią Białystok (2:5).

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w GoogleDramatyczna seria Rakowa Częstochowa. Górnik Zabrze wiceliderem

W tym samym czasie zespół Michala Gasparika wywalczył 9 punktów i przegrał tylko raz, w ostatniej kolejce z GKS-em Katowice. Fakt, że Zabrzanie przyjeżdżają w tygodniu do Częstochowy, nie pasował gospodarzom.

Władze Rakowa zwolniły Dawida Kroczka, którego zastąpił w czwartek Dawid Szulczek. To jednak rozwiązanie przejściowe i mówi się, że Goncalo Feio jest już w Polsce i ma podpisać umowę z Medalikami.

Nawet jeśli tak się stanie, sytuacja jednokrotnego mistrza Polski jest już wyjątkowo zła. Na boisku nie było widać poprawy, Górnik udowodnił, że jest w niezłej formie i wykorzystuje sytuacje.

Już w szóstej minucie Rafał Janicki zobaczył, jak ustawiony jest Kacper Trelowski i szybko główkował do Janisa Antiste. 24-letni snajper musiał wykorzystać tę sytuację i natychmiast umieścił piłkę w siatce z bliskiej odległości.

Medaliki z trudem organizowali ofensywne akcje, które miały odmienić sytuację jeszcze w pierwszej połowie. Wymowne było uderzenie Mahira Emreliego z 19. minuty. Napastnik uderzył wysoko nad bramką, a z trybun słychać było tylko jęk zawodu.

Do tego Górnik podwyższył prowadzenie na 2:0. To był wymarzony dzień Janickiego, którego tym razem obsłużył Erik Janża wrzutką z rzutu wolnego, a 34-letni defensor tylko trącił futbolówkę. To wystarczyło, by schodził do szatni z asystą i golem.

Szansę na dublet mógł mieć Aniste, ale dobrze zachował się Trelowski, zabierając piłkę spod jego nóg. Do uderzenia złożył się za to Yvan Ikia Dimi, ale nie trafił w bramkę ze skraju szesnastki.

Zabrzanie przeważali, a jeśli Raków zbierał się do ataku, cała drużyna świetnie pracowała w defensywie. Do odbioru garnął się nawet Maksym Chłań, zaliczając kilka skutecznych wejść. W ofensywie swoją sytuację miał za to Kacper Urbański. Młody pomocnik po strzale z dystansu trafił w słupek, a po błyskawicznej dobitce Antiste z bliska piłka przeleciała obok bramki.

Dla Rakowa to był sygnał i ostatnie minuty nadziei na odwrócenie wyniku. Na 1:2 trafił Mahir Emreli. Snajper dobrze zareagował w polu karnym na strzał głową Patryka Makucha, po którym futbolówka trafiła w poprzeczkę. Dobitka okazała się już skuteczna.

Emocje w końcówce były ogromne, ale ostatecznie komplet punktów jedzie do Zabrza. Medaliki przebudziły się zdecydowanie za późno i wciąż nie mają na koncie ani jednego punktu. Do tego w doliczonym czasie gry za faul na Urbańskim czerwoną kartkę otrzymał Lamine Diaby-Fadiga. Zawodnik Rakowa początkowo zobaczył żółty kartonik, ale decyzja VAR była dla niego poważniejsza. W ostatniej akcji w polu karnym był już nawet bramkarz gospodarzy, a po strzale Makucha dobrze interweniował Philipp Schulze.

Zespół z Częstochowy traci do przedostatniej Wieczystej Kraków trzy punkty, cztery do 16. Wisły Płock i 5 „oczek” do pierwszego bezpiecznego miejsca, na którym znajduje się Motor Lublin. Górnik to od dziś nowy wicelider Ekstraklasy z 12 punktami na koncie. Tyle samo ma pierwsza Legia Warszawa, która rozegrała komplet sześciu spotkań.