Krzysztof Rutkowski twierdzi, że Marcin Romanowski na pewno nie przebywał w Naddniestrzu. To informacja w pełni sprzeczna z tym, o czym zapewniał niedawno Donald Tusk. Znany detektyw, który wraz ze swoją ekipą prowadzi poszukiwania byłego wiceministra sprawiedliwości, wskazał jednocześnie nowy trop. Jego zdaniem Romanowski może ukrywać się w innym europejskim państwie. Nie wykluczył, że chodzi o jednego z naszych „sąsiadów”.

„Na 100 proc. nie był w Naddniestrzu”

Rutkowski został zapytany o wcześniejsze słowa Donalda Tuska. Premier twierdził, że z 99-procentowym prawdopodobieństwem Romanowski przebywa w Naddniestrzu.

Detektyw stanowczo zakwestionował tę wersję.

Na 100 proc. Marcin Romanowski nie był ani w Tyraspolu, ani jeżeli chodzi o Naddniestrze

– stwierdził.

Rutkowski przekonuje, że jego ekipa nie zakończyła jednak poszukiwań. Wręcz przeciwnie – ma już kolejny trop.

Jest nowy kraj. Rutkowski nie chce go ujawnić

Mamy wytypowany w tej chwili kraj europejski. Kraj, w którym może ukrywać się Marcin Romanowski

– powiedział.

Nie chciał wskazać państwa wprost. Z jego słów wynika jednak, że chodzi o kraj utrzymujący bliskie relacje z byłym premierem Węgier Viktorem Orbanem.

Myślę, że jest to kraj bardzo mocno związany, państwo bardzo mocno związane z poprzednim mocodawcą, można powiedzieć, Marcina Romanowskiego – Orbanem

– mówił Rutkowski.

Gdy dziennikarz zapytał wprost, czy chodzi o Słowację, detektyw nie potwierdził, ale również nie zaprzeczył.

Nie powiem 'tak’, nie powiem zaczepnie 'nie’, ale myślę, że puszczę oko do premiera Słowacji 

– odpowiedział.

Przed wyjazdem powiadomił polskie służby

Detektyw opowiedział również o kulisach swojej wyprawy do Naddniestrza. Jak twierdzi, przed wyjazdem poinformował o planach polskie służby.

Przekazałem informacje do szefa Agencji Bezpieczeństwa. To praktycznie zostały przekazane trzy notatki. Dwie przed wyjazdem i jedna po powrocie

– relacjonował.

Według Rutkowskiego jego ekipa po przyjeździe była dokładnie sprawdzana przez przedstawicieli Ministerstwa Bezpieczeństwa Państwowego. Pierwsza część spotkania miała polegać przede wszystkim na zadawaniu pytań.

Padło pytanie o wydanie Romanowskiego

Rutkowski twierdzi również, że pod koniec rozmowy funkcjonariusze mieli zapytać go, czy w przypadku odnalezienia Romanowskiego mogą przewieźć go do granicy z Mołdawią i czy za jego przekazanie zostałaby wypłacona nagroda.

Oczywiście powiedziałem: jak najbardziej tak

– relacjonował.

Wcześniej Rutkowski informował, że podczas pobytu w Naddniestrzu jego ekipa odwiedziła placówkę pocztową w Benderach. To właśnie z niej miał zostać nadany list podpisany przez Marcina Romanowskiego.

Według jego relacji pracownice poczty nie rozpoznały jednak poszukiwanego polityka.

źr. wPolityce.pl za Polsatnews