Polskie siatkarki na mistrzostwach Europy 2026
Źródło wideo: Getty Images
TAK RELACJONOWALIŚMY MECZ POLSKA – HOLANDIA W EUROSPORT.PL>>>Od początku imprezy Biało-Czerwone prezentowały dwa oblicza. Dwa pierwsze spotkania z Węgrami i Łotwą, choć wygrane 3:0 i 3:1, zasiały wiele wątpliwości. Drużyna prowadzona przez trenera Stefano Lavariniego grała zwyczajnie źle i nic nie zapowiadało, że przejdą spektakularną przemianę. A jednak. Spotkania ze Słowenią i Niemcami (oba wygrane 3:0) były już zdecydowanie lepsze, a starcie zamykające zmagania w grupie A przeciwko Turcji (3:2) – znakomite. Biało-Czerwone zaprezentowały głębie składu i ograły obrończynie tytułu, nie kalkulując i nie patrząc na układ drabinki fazy pucharowej. W kadrze nikt nie przejmował się głosami, że akurat ta wygrana może się nie opłacać ze względu na kurs kolizyjny z Włoszkami w potencjalnym półfinale. Z kalkulacją wygrała ambicja sportowa. W 1/8 finału Polki bez najmniejszego problemu pokonały Portugalię i od strefy medalowej dzieliło je jedynie zwycięstwo z Holandią. I to również się udało. Trudny tylko początek
W czwartek Biało-Czerwone potrzebowały kilku minut, by się rozkręcić. Początkowe problemy w przyjęciu, a co za tym idzie, również w ataku sprawiły, że Holenderki uciekły na 4:1. Reakcja była jednak znakomita.
Polki szybko poprawiły skuteczność. W ataku dobrze radziły sobie Monika Lampkowska i Magdalena Stysiak, a kontrolę na siatce przejęły Maja Koput i szczególnie Magdalena Jurczyk. Ta druga zaliczyła w krótkim okresie dwa spektakularne bloki i wynik zupełnie się odwrócił. Polki prowadziły 11:7, a trener Holenderek Felix Koslowski próbował ratować się czasem na żądanie.
Od tej pory przewaga już tylko rosła. Po asie serwisowym Lampkowskiej było już 22:14. Pierwszy set skończył siatkarską deklasacją 25:16 również dzięki udanej podwójnej zmianie Alicji Grabki i Julii Szczurowskiej. Wynik był znakomity, ale do poprawki była skuteczność w ataku Stysiak notowała w tym elemencie tylko 20 procent skuteczności, a Piasecka – 13.

Polskie siatkarki walczyły o półfinał z Holandią
Foto: Getty Images
Świetna końcówka Holenderek
Druga partia nie mogła rozpocząć się lepiej. Punkt z pola serwisowego zanotowała Katarzyna Wenerska. Ale Holenderki miały wielką ochotę do walki. Po bloku na Stysiak i asie Indy Baijens to one prowadziły 8:6. Na szczęście Biało-Czerwone nie dały rywalkom uciec i po poprawce Stysiak był już remis.
Od tego momentu szala mocniej wychylała się na polską stronę. Dobry atak w kontrze Lampkowskiej dał Polkom prowadzenie 12:10. Wydawało się, że Biało-Czerwone złapały rytm i będą tylko uciekać, ale nic bardziej mylnego. Trzy kolejne akcje wygrały rywalki (12:13).
Po dobrej kiwce Baijens zrobiło się 17:15 dla Holenderek. Polki były w trudnym momencie, a Lavarini nie miał już możliwości wzięcia czasu.
W ataku zacięła się Julita Piasecka. Jej autowy atak dał rywalkom trzy oczka przewagi (21:18). Polki reklamowały dotknięcie bloku, ale nie miały już możliwości weryfikacji. Wynik robił się naprawdę niebezpieczny.
Od 18:22 udało się wygrać dwie akcje i tym razem to Koslowski prosił o czas. Dopiął tym swego, bo Holenderki wróciły na parkiet i błyskawicznie rozstrzygnęły seta na swoją korzyść (25:20). Po polskiej stronie kulał szczególnie atak ze skrzydeł. Ani Stysiak, ani Lampkowska, ani Piasecka po dwóch setach nie przekraczały 30 procent skuteczności w ataku.

Holenderki były lepsze w drugim secie
Foto: Getty Images
Świetne wejście Damaske
Polki nie spuściły głów. Ba, niepowodzenie dobrze na nie podziałało, bo otwarcie trzeciego seta było znakomite – dwa kolejne ataki skończyła wreszcie Piasecka, a trzeci punkt dostarczył blok (3:0). Niestety, przewagi nie udało się długo bronić. Po asie serwisowym Britte Stuut był już remis (4:4).
Nowe oblicze prezentowała Piasecka. Nieskuteczna dotąd przyjmująca popisała się dwoma kapitalnymi atakami z szóstej strefy. Nic nie robiła sobie z potrójnego bloku i trafiała bezpośrednio w boisko. Dzięki tym popisom ekipa Lavariniego uciekła na 8:5.
Dobrą informacją dla Wenerskiej i całej polskiej drużyny był fakt, że wreszcie objawiła się liderka. W tę rolę wcieliła się Piasecka, która kończyła trudne ataki, a dodatkowo w parze z Koput zapunktowała w bloku (13:8).
Przewagę oscylującą wkoło czterech-pięciu punktów udawało się utrzymywać. Po atomowym bloku Jurczyk na Helenie Kok było 17:12. Holenderki wzięły rewanż już za moment i zablokowały Lampkowską, którą Lavarini za moment wymienił na Paulinę Damaske. 25-latka wejście miała znakomite, bo zaczęła od dynamicznego i skutecznego ataku (19:15). Ponownie swoje dorzuciła też w ataku Szczurowska podczas podwójnej zmiany.
Końcówka seta bez dwóch zdań należała do Damaske. Polka dwa razy kapitalnie popracowała blokiem na lewym skrzydle i dała zwycięstwo 25:20. Już tylko jednej partii brakowało do półfinału.

Polskie siatkarki grały z Holandią (www-old.cev.eu)
Foto: Other Agency
Polki w półfinale ME
Czwarta partia ponownie zaczęła się od problemów w przyjęciu, ale swój czas miała Damaske. To znowu ona szalała w pojedynczym bloku i nie pozwoliła rywalkom uciec (2:3). Ponownie błysnęła też Piasecka, która najpierw ratowała piłkę już po stronie Holenderek, a jeszcze zdążyła wrócić i skończyć kontrę na 5:5. Asa serwisowego dorzuciła Damaske (6:5).
Czwarty set okazał się najbardziej zacięty. Gra toczyła się praktycznie punkt za punkt, a żadna z ekip nie potrafiła uciec choćby na dwa oczka. To w końcu udało się Polkom po świetnej zagrywce Damaske i bloku duetu Piasecka-Jurczyk (15:13). Gdy w atak ze środka uderzyła Baijens, różnica wynosiła już trzy oczka (17:14), a sytuacja Polek stawała się coraz bardziej komfortowa. Niestety – reakcja Holenderek była natychmiastowa i trzy kolejne punkty należały do nich (17:17).
Ciągle wielkie problemy w ataku miała Stysiak, więc Lavarini w końcu zdecydował się na zmianę na pozycji i do gry weszła Szczurowska. Przebić nie mogła się też Piasecka, więc w jej miejsce pojawiła się Martyna Czyrniańska.
A seria Holenderek trwała. Łącznie uzbierało się pięć kolejnych punktów i rywalki prowadziły 19:17. Przy 21:18 rywalki były już naprawdę rozpędzone. Polki odpowiedziały blokiem Szczurowskiej, asem Czyrniańskiej i kontrą Szczurowskiej. Było 21:21 i wszystko zaczynało się od nowa.
Ciągle w zagrywce wielką pracę wykonywała Czyrniańska, a kontry kończyła Szczurowska. Inicjatywa znów była po polskiej stronie (22:21).
Blok Szczurowskiej i Jurczyk dał Polkom dwie piłki meczowe (24:22). Drugą z nich udało się wykorzystać, a cały mecz Polki wygrały 3:1!
W półfinale Biało-Czerwone zagrają z Włoszkami.
Biało-Czerwone ostatni medal ME – brązowy – wywalczyły w 2009 roku. W półfinale grały ostatni raz dekadę później, ale wtedy skończyło się na czwartym miejscu.
W czwartek wieczorem stawkę półfinalistów mistrzostw Europy. W ostatnim meczu ćwierćfinałowym obrończynie tytułu pokonały w Stambule Niemki 3:1. One w sobotę o godz. 18 zmierzą się z Serbkami.
WYNIKI I TERMINARZ WSZYSTKICH MECZÓW MISTRZOSTW EUROPY SIATKAREK 2026>>>CZYTAJ WIĘCEJ O SIATKÓWCE>>>
Przemysław Kuwał / Srogi