Emocjonująco zapowiadał się zaległy mecz 5. kolejki PKO Ekstraklasy w Poznaniu. Zmierzyli się nasi przedstawiciele pozostający w grze w europejskich pucharach. Lech podejmował Jagiellonię, która musiała sobie radzić bez Jesusa Imaza. W zespole gospodarzy na ławce zasiadł kontuzjowany ostatnio Miakel Ishak.
Mecz chwilę po rozpoczęciu został przerwany, murawa została zadymiona. Po powrocie na boisko piłkarze mieli problem ze złapaniem rytmu. Pod bramkami bardzo długo niewiele się działo.
Byliśmy jedynie świadkami pojedynczych zrywów. W 29. minucie Sergio Lozano uderzył z ok. 20 metrów. Tuż obok słupka. Lech odpowiedział osiem minut później. Allahyar Sayyadmanesh płasko przymierzył z ok. 17 metrów. Pomylił się o dwa metry.
Do przerwy kibice doczekali się jednak bramek. W 43. minucie składną akcję przeprowadził Kolejorz. W końcowej fazie Joel Pereira dośrodkował na piąty metr, a Pablo Rodriguez głową pokonał Sławomira Abramowicza.
ZOBACZ WIDEO: Będzie bolało. Ale sami tego chcieliśmy
Jagiellonia odpowiedziała w czwartej minucie doliczonego czasu. Yuki Kobayashi miał sporo miejsca ok. 25 metrów od bramki i huknął nie do obrony. Piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki i znalazła się w bramce.
2. część mocno mogli rozpocząć goście. W 47. minucie Eryk Kozłowski uderzył lewą nogą. Piłka odbiła się jeszcze od Mateusza Skrzypczaka i wyszła tuż obok słupka na rzut rożny. W kolejnych minutach to mistrzowie Polski zaczęli kreować szanse.
Uderzenia Sayyadmanesha i po chwili Gustava Berggrena nie mogły zaskoczyć Abramowicza. Z kolei Lusi Palma w 59. minucie w dobrej sytuacji przymierzył z pola karnego ponad poprzeczką.
W 72. minucie na boisko weszli, wracający po kontuzjach, Leo Bengtsson i Mikael Ishak. To jednak Patrik Walemark mógł być bohaterem gospodarzy. Gracz Lecha zmarnował sytuację sam na sam z bramkarzem. Powtórki pokazały, że gracz Lecha był spalony, co na pewno zasygnalizowałby VAR.
W końcowej fazie gry zespoły poszukały zwycięskiego trafienia. W 84. minucie blisko gola był Yannick Agnero. Płaski strzał o centymetry minął słupek. Trzy minuty później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Robert Gumny wpakował piłkę do siatki. Sędzia pierwotnie gola nie uznał dopatrując się faulu na bramkarzu. Po analizie VAR Szymon Marciniak wskazał na środek. Jagiellonia już nie była w stanie odpowiedzieć.
Lech Poznań – Jagiellonia Białystok 2:1 (1:1)
1:0 – Pablo Rodriguez 43′
1:1 – Yuki Kobayashi 45+4′
2:1 – Robert Gumny 87′
Składy:
Lech Poznań: Mateusz Lis – Joel Pereira (83′ Robert Gumny), Mateusz Skrzypczak, Wojciech Mońka, Michał Gurgul – Patrik Walemark, Gustav Berggren (63′ Filip Jagiełło), Radosław Murawski, Luis Palma (72′ Leo Bengtsson) – Allahyar Sayyadmanesh (63′ Yannick Agnero), Pablo Rodriguez (72′ Mikael Ishak).
Jagiellonia Białystok: Sławomir Abramowicz – Norbert Wojtuszek, Bernardo Vital, Yuki Kobayashi (46′ Guilherme Montoia), Cezary Polak – Sergio Lozano (59′ Anders Klynge), Taras Romanczuk, Eryk Kozłowski (68′ Hampus Finndell) – Ousmane Sow (59′ Kajetan Szmyt), Rodrigo Conceicao – Nik Prelec (82′ Youssuf Sylla).
Żółte kartki: Walemark (Lech) oraz Conceicao, Finndell (Jagiellonia).
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów: 24 201.