Karol Bugajski (Przegląd Sportowy): GKS Katowice to jedyna drużyna PKO BP Ekstraklasy, która nie grała w środku mijającego tygodnia. Podczas gdy inni skupiali się na STS Pucharze Polski i zaległych meczach ligowych, wy mieliście czas na oddech?
Rafał Górak (Trener GKS Katowice): Tak bym nie powiedział, bo wiemy, jak wygląda nasz terminarz. W Zabrzu graliśmy w niedzielę, więc do piątkowego meczu w Gliwicach nie było dużo czasu, nawet bez dodatkowych obowiązków. Przeprowadziliśmy dwie całościowe jednostki treningowe, więc to był dokładnie zaplanowany, krótszy mikrocykl, po którym liczę na dobry wynik przeciwko Piastowi.
Rafał Górak: Ilja Szkurin potrzebuje mniej typowych bodźców
Czytaj nas częściej w Google
Po wygranej w szalonych okolicznościach przeciwko Górnikowi (3:2) tydzień treningowy był pewnie wyjątkowo przyjemny.
No tak. Mecz w Zabrzu, jak wszyscy widzieliśmy, miał wyjątkową dramaturgię. Zdaję sobie sprawę, że był równy i mógł się zakończyć różnym wynikiem, ale właśnie w takich spotkaniach o wszystkim potrafią zadecydować detale. Tak było w tym przypadku. Ale to dalej to tylko trzy punkty i w ten sposób trzeba przystępować do kolejnego meczu.
Ilja Szkurin strzelił pierwszego ekstraklasowego hat-tricka dla GieKSy od 1993 r., kiedy takim osiągnięciem w rywalizacji z Jagiellonią Białystok (7:1) przy Bukowej popisał się niezapomniany Marian Janoszka.
Będąc w Ruchu Radzionków, miałem przyjemność przyjaźnić się z Marianem i bardzo sobie to cenię. Teraz w GieKSie mamy Ilję, który dzięki takiemu występowi na pewno w jakiś sposób się buduje. To jest pewnego rodzaju introwertyk, ale serce ma otwarte. Słucha tego, co mu przekazujemy, a to, że po prostu potrzebuje może innych, mniej typowych bodźców, taki już jego urok.
Po napiętym kalendarzu w pierwszych tygodniach sezonu nie brakowało obaw, że GKS Katowice będzie czekał na wrześniową przerwę reprezentacyjną, która powinna odbywać się właśnie teraz. Po wygranej w Zabrzu i wcześniejszym 5:0 z Wisłą Płock, pauza chyba w ogóle nie jest wam jednak potrzebna?
Każdy wiedział, kiedy w tym sezonie będzie pierwsza przerwa na kadrę, zaplanowaliśmy sobie wszystko wcześniej, więc nie ma tutaj żadnych niespodzianek. Ja jako trener chciałbym przede wszystkim zarządzać przerwą na kadrę dla moich piłkarzy jako momentem na podleczenie, czy zmianę obciążeń, ale to dopiero przed nami. Chciałbym, żeby nasza forma do przerwy reprezentacyjnej przede wszystkim wyraźnie się ustabilizowała, a czasu i tak nie zostało dużo.

PRZEMYSLAW NIJAKOWSKI/NEWSPIX.PL / newspix.pl
GKS Katowice w poprzedniej kolejce PKO BP Ekstraklasy wygrał w Zabrzu 3:2
Rafał Górak: własne ego trzeba umieć schować do kieszeni
Na razie przydatne okazują się rotacje. To, że Marcin Wasielewski, czy Alan Czerwiński, nie zawsze są już graczami podstawowego składu, należy traktować jako bilansowanie sił nie najmłodszej przecież kadry w lidze?
Między innymi, ale chodzi również o to, że udało nam się skompletować silną kadrę z zawodnikami o różnych wartościowych cechach na każdą pozycję. To jest pewnego rodzaju ból głowy, co zrobić z tym bogactwem. To, że rozegraliśmy cztery dodatkowe mecze w kwalifikacjach Ligi Konferencji, było bardzo wartościowe, bo choćby wspomniani Czerwiński i Wasielewski nie mogą przyjść do mnie i powiedzieć: trenerze, nie mam minut. Ważna jest codzienna budowa świadomości szatni. Powtarzam graczom, że własne ego trzeba umieć schować do kieszeni, bo pierwszy trener zawsze chce jak najlepiej dla zespołu. Wszyscy piłkarze są dla mnie ważni, ale najważniejsza jest drużyna i uważam, że żaden zawodnik nie może czuć się w naszym klubie pokrzywdzony ze względu na rolę, jaką odgrywa.

KAMIL WOLNY/NEWSPIX.PL / newspix.pl
Trener Rafał Górak z piłkarzami GKS Katowice
W jaki sposób przez siedem lat nie traci się pasji i energii do pracy w jednym klubie? Zawsze apelujemy o cierpliwość wobec trenerów, ale przypuszczam, że taki szmat czasu może również obciążać samego szkoleniowca.
Kiedyś już powiedziałem chłopakom, że jeśli na korytarzach Nowej Bukowej zobaczą jakiegoś smutnego i zgarbionego faceta, to mają do mnie przyjść i powiedzieć, żebym wracał na rowerze do domu. Oni widzą mnie codziennie rano, uśmiechniętego, ale nie w taki głupi, naiwny sposób, tylko pełnego prawdziwej radości, dojrzałego mężczyznę, który dużo w życiu przeszedł. Dopóki takiego będą mnie oglądać, to wszyscy będą w formie i idziemy do przodu.
A czysto teoretycznie wyobraża pan sobie moment albo okoliczności, w których sam uznałby, że z GieKSą doszedł już do ściany? W naszych warunkach zdarzają się takie przypadki, by wspomnieć choćby pierwsze odejście Marka Papszuna z Rakowa Częstochowa w 2023 r.
Dla mnie chyba jest za wcześnie na takie myśli, bo ciągle chcę doświadczyć tego, co przede mną. To nie tak, że podobnej myśli się boję. Nie boję się, ale wiem, że ona w tym momencie nie jest mi do niczego potrzebna.

WOJCIECH REJDYCH / 400mm.pl / NEWSPIX.PL / newspix.pl
Rafał Górak jako trener GKS Katowice w 2019 r. w II lidze
GKS Katowice jest bliski zostania drużyną z czołówki
Po tym, jak poprowadził pan GieKSę z II ligi do PKO BP Ekstraklasy, a potem europejskich pucharów, często słychać pytanie, na ile pan oswoił się z tą niesamowitą historią. Wciąż musi się pan czasami szczypać, żeby uwierzyć, czy to już zdystansowane podejście, że praca po prostu przynosi efekty?
Wiara zapewnia nam stabilność w trudnych czasach i pomaga utrzymywać kierunek, to jest dla mnie najważniejsze. Jak jest dobrze, to łatwo wierzyć. Prawdziwa wiara w proces pomaga utrzymać kierunek i w ten sposób podchodziłem do sprawy od początku obecnej kadencji w Katowicach. Przede wszystkim nie wolno spuszczać głów po porażkach, bo to byłby początek końca.
Wywalczenie europejskiej przepustki w poprzednim sezonie oznacza, że powinniśmy na GKS Katowice patrzeć już jako na stałą część ligowej czołówki? W tym sezonie gra się nie będzie toczyła o jak najspokojniejsze utrzymanie, tylko pewne miejsce w górnej połowie tabeli?
Przy Nowej Bukowej mamy Arenę Katowice i wykorzystuję sobie ten motyw. Cały czas powtarzam chłopakom, że codziennie musimy wychodzić na arenę. Metaforycznie. Zawodnicy muszą być każdego dnia gotowi do podjęcia wyzwania. Tym jest dla mnie prawdziwy profesjonalizm, esencja tego, czy ktoś jest prawdziwym sportowcem. Wydaje mi się, że jesteśmy tego bliscy. Jeśli to osiągniemy, to będziemy drużyną z czołówki, ale na dzisiaj musimy jeszcze dokręcić śrubę. Jestem dumny z codziennej pracy chłopaków, ale trochę jej jeszcze przed nami pozostaje.

Adam Starszynski / PressFocus/NEWSPIX.PL / newspix.pl
Rafał Górak jako trener GKS Katowice w 2019 r. w II lidze
Sprawdzianem w tej kwestii może być choćby postawa na wyjazdach. W Zabrzu wygraliście poza Katowicami po raz pierwszy od marca, a w najbliżej przyszłości są podróże nie tylko do Gliwic, ale i Lubina w przyszłym tygodniu.
Chcielibyśmy osiągać sukcesy, ale nie polega to na tym, że nigdy nie ponosi się porażek. Musimy być samokrytyczni, chcieć wykonywać plan na mecz i wierzyć w niego. A jednocześnie zaskakiwać przeciwnika. Tak zrobiliśmy w Zabrzu, zachowując się w dwóch fazach gry trochę inaczej niż zwykle i to się nam opłaciło. Chodzi o to, żeby nie panikować po każdej pojedynczej porażce, tylko potrafić też się podnosić.
Ma pan obawy, czy w najbliższym czasie nie straci ze swojego sztabu asystenta Dawida Szwargi? Media huczą o jego potencjalnym powrocie na ławkę Rakowa Częstochowa.
Pamiętam, że wszyscy zadawali mi podobne pytania, kiedy Dawid przychodził do nas przed rozpoczęciem obecnego sezonu. A ja wtedy nie obawiałem się ani sekundy. Ustaliśmy sobie wiele spraw i wiemy, czego się po sobie spodziewać. Nie będę miał nic przeciwko, jeśli Dawid będzie się rozwijał, ale na tę chwilę jest z nami i to obowiązuje. Zachcianki Rakowa mnie nie interesują.
A ten temat w ogóle między panem a trenerem Szwargą istnieje? Przyszedł z jakimkolwiek pytaniem o radę, co zrobić, gdyby sprawy szybko się skonkretyzowały?
Na razie żadnej takiej rozmowy nie było.

WOJCIECH REJDYCH / 400mm.pl / NEWSPIX.PL / newspix.pl
Rafał Górak i Dawid Szwarga
Kolejne derby GKS Katowice w Gliwicach
Derby w Gliwicach będą miały inną temperaturę niż te ubiegłotygodniowe w Zabrzu?
Chyba nie, zacznijmy od tego, że samo granie w Ekstraklasie jest czymś wyjątkowym, a na Śląsku jest dodatkowo fajnie, bo te wyjazdy są bliskie. Górnik jest marką budzącą podziw w całej Polsce, podobnie jak jego historyczny stadion przy Roosevelta, jednak do spotkania z Piastem podchodzimy tak samo poważnie. To małe derby, a do zdobycia znowu będą tylko albo aż trzy punkty. Naszym zadaniem jest zagrać kolejny dobry mecz.

Marcin Bulanda / PressFocus / NEWSPIX.PL / newspix.pl
W poprzednim meczu Piasta z GKS Katowice padł bezbramkowy remis
Tym bardziej, że Piast w listopadzie ubiegłego roku jako ostatnia drużyna zdobył waszą twierdzę przy Nowej Bukowej.
Dobrze pamiętamy tamtą porażkę 1:3. Trzeba się zrewanżować.
Bohaterem był wtedy Erik Jirka, który zaliczył gola i asystę w barwach Piasta, a niedługo później został piłkarzem GieKSy. To tego dnia zwrócił na siebie baczniejszą uwagę w Katowicach?
Erik wtedy udokumentował swoją wartość (śmiech).
Kiedy na początku ubiegłego roku wyprowadzaliście się ze starego stadionu przy Bukowej, z sentymentem opowiadał pan, że zna po imieniu wszystkie szczury mieszkające w jego zakamarkach. Na Arenie Katowice też ma pan już takie ciekawe miejsca niedostępne dla postronnych?
Na Nowej Bukowej znam praktycznie wszystkich, którzy tutaj pracują i to jest wielka przyjemność. Zaskakuje mnie, że panie odpowiedzialne za porządek, na czele z panią Elwirą, są w klubie zawsze wcześniej ode mnie w klubie, a ja jestem bardzo szybko. Być może one przeganiają różne niespodzianki (śmiech). Arena Katowice jest cudownym miejscem.