W poniedziałkowym (31 sierpnia) programie „Ekstraklasa po godzinach” Elżbieta Filipiak ogłosiła, że zwróciła się o ustanowienie kuratora dla KS Cracovia SA. W wywiadzie dla stacji Canal+ Sport przekonywała, że „spółka na dzień dzisiejszy nie posiada organów — nie ma Zarządu ani Rady Nadzorczej”, a Murat Colak jest prezesem „samozwańczym”.
Zapytaliśmy Murata Colaka, jak zareagował na te słowa on sam oraz większościowy akcjonariusz Robert Platek.
— Ja się nie chcę z nikim kłócić, ale mając na względzie markę i dobro Cracovii jako prezes nie mogę tych słów pozostawić bez odpowiedzi. Z Robertem Platkiem rozmawiam codziennie, więc oczywiście omawialiśmy i tę sprawę. Pan Robert jest człowiekiem z klasą. Powiedział, że decyzja co do sposobu, w jaki powinniśmy zareagować, leży w mojej gestii. Informacje przekazane w wywiadzie są nieprawdziwe, w związku z tym po konsultacjach z prawnikami opublikowaliśmy na stronie klubowej oświadczenie, w którym odnosimy się do zarzutów — powiedział „Przeglądowi Sportowemu” urzędujący prezes Pasów.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoSpór o Radę Nadzorczą Cracovii
Po emisji programu zwróciliśmy się także do Filipiak z prośbą o wyjaśnienie, na jakiej podstawie formułuje zarzuty, skoro w tym roku sama zgłaszała kandydatów do Rady Nadzorczej i aż do teraz nie kwestionowała legalności funkcjonowania tego organu.
— W marcu tego roku odbyło się Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy, którego celem była zmiana składu funkcjonującej wówczas Rady Nadzorczej. Zgłosiłam wtedy dwóch swoich kandydatów, jednak akcjonariusz większościowy nie poparł ich wyboru. Rada Nadzorcza działała wtedy zgodnie ze statutem, nie kwestionowałam więc jej ważności ani podejmowanych przez nią decyzji — przyznaje Elżbieta Filipiak.
— Sytuacja zmieniła się po lipcowym Zwyczajnym Walnym Zgromadzeniu, które zgodnie z prawem powinno było odbyć się do końca czerwca. Ponieważ w porządku obrad przewidziane były zmiany w składzie Rady Nadzorczej, ponownie zgłosiłam swoich kandydatów. Akcjonariusz większościowy kolejny raz nie uwzględnił tych kandydatur. Niedawno zostałam poinformowana przez prawnika, że kadencja dotychczasowej Rady Nadzorczej upłynęła wraz z odbyciem Zwyczajnego Walnego Zgromadzenia zatwierdzającego sprawozdanie finansowe za 2025 r. Zgodnie z otrzymaną opinią prawną oznacza to, że po wygaśnięciu kadencji Rada Nadzorcza nie była już uprawniona do podejmowania uchwał — dodaje.

Fot. Konrad Swierad / Arena Akcji/NEWSPIX.PL / newspix.pl
Elżbieta Filipiak posiada 20 proc. akcji Cracovii
Prawnicy klubu z Kałuży mają odmienne zdanie. Tłumaczy to w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” Filip Curyło, przewodniczący Rady Nadzorczej KS Cracovia SA.
— Pani prezes była uprzejma wymienić mnie w wywiadzie jako jedyną osobę, która w jej ocenie została prawidłowo powołana, bo nastąpiło to na Walnym Zgromadzeniu, które odbyło się 8 lipca. Moje stanowisko jest zbieżne z oświadczeniem opublikowanym przez klub. Jest ono poparte solidną analizą orzecznictwa sądów rejestrowych i opiniami mądrych głów prawniczych. Uważamy, że sposób powołania Rady Nadzorczej nie różnił się zasadniczo od działań poprzednich Walnych Zgromadzeń, kiedy głównym akcjonariuszem był Comarch. Nie widzimy tu znaczącej zmiany praktyki — podkreśla Filip Curyło.
Elżbieta Filipiak: Cracovia ma kadłubkowy zarząd
Elżbieta Filipiak jest jednak przekonana o słuszności wykładni prawnej jej doradców i postanowiła pójść krok dalej.
— Po sierpniowej rezygnacji Davida Amdurera z funkcji wiceprezesa należało prawidłowo uzupełnić skład zarządu. Murat Colak był już wówczas jego członkiem i pełnił funkcję wiceprezesa. Uchwała Rady Nadzorczej nie zmieniała więc składu zarządu, lecz powierzała mu funkcję prezesa. Zgodnie z posiadaną przeze mnie opinią prawną nastąpiło to jednak nieskutecznie, ponieważ mandat Rady Nadzorczej już wygasł. W praktyce oznacza to, że zarząd jest kadłubkowy. Jednocześnie nie ma prawidłowo umocowanej Rady Nadzorczej, która mogłaby skutecznie uzupełnić skład zarządu i prawidłowo powierzyć funkcję prezesa. W zaistniałej sytuacji podjęłam stosowne kroki prawne — wezwałam spółkę do zwołania do końca sierpnia Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia w celu powołania Rady Nadzorczej. Ponieważ mój wniosek nie został uwzględniony, wystąpiłam do sądu o ustanowienie kuratora — twierdzi Elżbieta Filipiak.

Jeremi Karczmarski / newspix.pl
Robert Platek
Przewodniczący Rady Nadzorczej Cracovii widzi tę kwestię inaczej.
— Rozumiem zarzuty pani Filipiak w ten sposób, że wprawdzie kwestionuje wybór Murata Colaka na prezesa, ale samego wybrania go do zarządu spółki zapewne nie, bo nastąpiło to wcześniej [w styczniu tego roku]. W związku z tym jest prawidłowo umocowanym członkiem zarządu. Jeśli ktoś jest powołany do zarządu, to zgodnie z polskim prawem fakt, czy nosi tytuł prezesa czy nie, z punktu widzenia wagi jego głosu nie ma żadnego znaczenia. To jest tytulatura i kwestia wewnętrznej organizacji oraz zakresu obowiązków, które są zawarte w kontrakcie menedżerskim. Natomiast warto dodać, że w sierpniu sąd uznał uchwałę Rady Nadzorczej i na jej podstawie zarejestrował pana Colaka na stanowisku prezesa — wyjaśnia Filip Curyło.
Co jednak z kwestią działania przez zarząd w jednoosobowym składzie?
— Jeśli spojrzeć w KRS, to cały czas widnieje tam nazwisko Davida Amdurera, bo jeszcze nie zostało ono wykreślone. Z punktu widzenia sądu spółka jest więc prawidłowo reprezentowana. Faktem jest, że nie będzie on kontynuował pracy w Cracovii, dlatego będziemy wybierać jego następcę. I dokonamy tego jeszcze w tym tygodniu — zapewnia Filip Curyło.

Jacek Stanisławek / newspix.pl
Robert Platek i Elżbieta Filipiak zaczynali od dobrych relacji
Sam Murat Colak doszukuje się w tej wywołanej w mediach dyskusji drugiego dna.
— Mamy jeszcze kilka dni do zamknięcia okna transferowego i bardzo intensywnie pracujemy nad wzmocnieniem drużyny. Żaden konflikt nie jest nam potrzebny. Proszę zauważyć, że ilekroć w Cracovii dzieje się coś pozytywnego, na drugi dzień następuje atak. To nieakceptowalne! — mówi.
Filip Curyło: Nie ma obaw o płynność spółki Cracovii
Na antenie Canal+ Sport Elżbieta Filipiak wyraziła bowiem także inne obawy, w tym o aktualną kondycję Pasów.
— Klub jest obsługiwany finansowo według deklaracji, pieniędzy wystarczy do końca roku. Wszyscy zawodnicy, którzy byli do sprzedania, poza Hasiciem, zostali sprzedani — powiedziała.
Faktem jest, że zarząd Cracovii podpisał ostatnio kilka umów, lecz nadal nie znalazł sponsora na przód koszulki po tym, jak z końcem czerwca wygasł kontrakt ze spółką Comarch.
— Proszę zrozumieć, że ja jestem prezesem dopiero od połowy lipca. Taki sponsor jest dla klubu partnerem strategicznym, dlatego prowadzimy wiele rozmów, a to wymaga czasu. Są różne opcje, jednak nie akceptujemy ofert poniżej wartości rynkowej, dlatego negocjacje muszą jeszcze potrwać — tłumaczy Murat Colak.

Jakub Gruca / newspix.pl
Ajdin Hasić
Z kolei Platek w swoim wywiadzie dla Canal+ Sport, który został nagrany wiele dni temu, ale zostanie wyemitowany dopiero w piątek, 4 września, przekonuje, że zapewnia klubowi finansowanie, a pieniądze z ostatniego transferu Oskara Wójcika do Werderu (4 mln euro) w całości zasilą konto Cracovii.
— Jako Rada Nadzorcza mamy obowiązek monitorować funkcjonowanie spółki, także w zakresie przepływów finansowych. Gdyby były obawy dotyczące płynności, to byśmy o tym wiedzieli, a na razie nie widzę takich zagrożeń. Spółka nie funkcjonuje w próżni. Ekstraklasa to specyficzny rynek uregulowany przez przepisy licencyjne, a klubowi udzielono licencji bez problemów. To najlepszy dowód. To, jak będzie wyglądać przyszłość, będzie podobnie jak w innych klubach zależeć od wielu różnych czynników, takich jak wpływy od sponsorów czy terminowość przelewów od kontrahentów, którym sprzedaliśmy piłkarzy — zauważa Filip Curyło.
Elżbieta Filipiak: byłam kupującą, a nie sprzedającą Cracovię
Mimo takich zapewnień, Elżbiecie Filipiak wciąż zarzuca się oddanie klubu w ręce biznesmena, który nie został rzetelnie prześwietlony w procesie sprzedaży i nie gwarantuje rozwoju piłkarskiej spółki. Dobitnie wyrażają to kibice, w trakcie meczów wzywając mniejszościową akcjonariuszkę do zabrania głosu.
— Po zmianie struktury właścicielskiej Comarchu i przejęciu kontroli nad spółką przez CVC nie miałam już decydującego głosu w sprawie przyszłości Cracovii — wyjaśnia Elżbieta Filipiak. — Nowy właściciel Comarchu uznał, że posiadanie klubu sportowego nie odpowiada strategii spółki informatycznej i rozpoczął proces poszukiwania inwestora dla Cracovii. Proces weryfikacji potencjalnego inwestora prowadził sprzedający, przy udziale profesjonalnych doradców. Robert Platek wydawał się wówczas inwestorem wiarygodnym. Miał doświadczenie w europejskim futbolu i przedstawił ofertę zakupu 80 proc. akcji klubu. Ponieważ Robert Platek złożył ofertę na pakiet większościowy, mnie zaproponowano zakup pozostałych akcji. Z tej możliwości skorzystałam. W tej transakcji byłam więc kupującą, a nie sprzedającą Cracovię Robertowi Platkowi. Nie miałam decydującego wpływu na wybór nabywcy większościowego pakietu — dodaje.
W programie „Ekstraklasa po godzinach” Elżbieta Filipiak po raz pierwszy publicznie zadeklarowała chęć odkupienia akcji od Roberta Platka. Biznesmen z Nowego Jorku powtarza jednak, że nie zamierza się ich pozbywać.
Przynajmniej na razie, bo warto zauważyć, że jego poprzednie inwestycje w europejskie kluby kończyły się bardzo szybko. Ostatnią transakcję ogłoszono 17 lipca, gdy Krause Group z Iowa, do której należą Parma Calcio i Des Moines Menace Soccer, odkupiła portugalski klub Casa Pia, nabyty przez Amerykanina przed sześciu laty. Jeszcze krócej zarządzał on włoską Spezią i duńskim Sønderjyske.