Do Portu Gdańsk przybył niemiecki okręt rozpoznania
radioelektronicznego, FGS Oste (A 52). Można było go zobaczyć przechodzącego
nieopodal Westerplatte. Jednostka pozostanie kilka dni, w związku z
odpoczynkiem załogi, uzupełnieniem zapasów, usunięciem nieczystości i
odtworzeniem gotowości bojowej.
Okręt przybył do Gdańska 4 września i ma pozostać do poniedziałku.
Co warto nadmienić, nie jest to jego pierwsza wizyta w polskim porcie. W 2017 i
2020 roku zatrzymywał się w Gdyni. Przypomnijmy też, że w 2023 roku, także do
gdyńskiego portu, wszedł bliźniaczy FGS Alister (A 50).
Czytaj więcej: Niemiecki okręt FGS Alster z wizytą w Porcie
Gdynia
Jako okręt rozpoznania radioelektronicznego (ang. SIGINT),
FGS Oste wykonuje ważne zadania, związane z prowadzeniem nasłuchu i zbierania
danych wywiadowczych, stąd tego rodzaju jednostki są niekiedy określane jako „szpiegowskie”.
To też powoduje, że wiele informacji na ich temat, w tym odnośnie wyposażenia,
pozostaje niejawnych. Są to urządzenia radioelektroniczne, za pomocą których załoga
może wykrywać i analizować pracę stacji radiowych i radiolokacyjnych. Podobnie
jest w przypadku dwóch polskich okrętów proj. 863, a także aktualnie
powstających ich następców, budowanych w Remontowa Shipbuilding S.A. (acz głównym
wykonawcą jest Saab), w ramach programu „Delfin”. Mają one wejść do służby do
końca 2027 roku i wejdą w skład Grupy Okrętów Rozpoznawczych 3. Flotylli
Okrętów.
FGS Oste to jeden z
trzech okrętów proj. 423, w niemieckiej służbie. Pozostałe to FGS Aster (A 50)
i FGS Oker (A 53). Do służby zostały wprowadzone w latach 1988-1989, jako
przeznaczone do prowadzenia działań wywiadowczych i zwiadowczych. Mają 83,5
metra długości i 3200 ton wyporności. Osiągają prędkość do 21 węzłów przy zasięgu wynoszącym 5 000 mil morskich. Załoga liczy 36 oficerów i
marynarzy, z możliwością dokooptowania zespołów specjalistów w zależności od
rodzaju wykonywanych misji. W skład napędu wchodzą dwa silniki Diesla o mocy całkowitej 6600 kW, a także dwa silniki elektryczne i dwie śruby napędowe. Wyposażenie tworzą m.in. dwa radary nawigacyjne i różnorodne czujniki do rozpoznania elektronicznego, elektrooptycznego i hydroakustycznego. Pomimo swoich zadań, okręt posiada też uzbrojenie, przede wszystkim cztery karabiny maszynowe 12,7 mm. Na swoim pokładzie może transportować też dwie łodzie ratunkowe oraz dwa kontenery 20-stopowe.
Jednostki te są zdolne do wykonywania zadań na Morzu Północnym
i Morzu Bałtyckim, przy czym w ostatnim czasie regularnie wykonują misje
rozpoznawcze wzdłuż rosyjskiego wybrzeża. Można podejrzewać, że zbierają dane o
działaniach Marynarki Wojennej Federacji Rosyjskiej oraz infrastruktury
portowej i morskiej Rosji.
Należy tu dodać, że także Niemcy pozyskają własnego „Delfina”.
W związku z rosnącą ilością zadań pomimo zwiększenia liczby nadbałtyckich
członków NATO o Finlandię i Szwecję, Niemcy szykują się do zastąpienia serii
423 nową, oznaczoną jako 424. Jeszcze w 2021 roku Komisja Budżetowa Bundestagu
podjęła decyzję o ich pozyskaniu. W planach jest dostawa trzech, a stępka pod
pierwszy i drugi została położona odpowiednio w lutym i październiku ub.r., w
stoczni w Wolgaście. Cięcie blach pod trzeci z nich odbyło się w kwietniu tego
roku.
Czytaj więcej: Stocznia należąca do Rheinmetall rusza z
budową trzeciego, niemieckiego „Delfina”. Koncern wchodzi mocno w przemysł
okrętowy
Przypomnijmy, że pierwotnie za zlecenie odpowiadał NVL, a po
wykupieniu go od Lürssen zostało to scedowane na Rheinmetall. Mają one wejść do
służby w latach 2029-2031. W porównaniu z poprzednikami będą one znacznych
rozmiarów, mając 132 metry długości. Ich wyposażenie będą tworzyć urządzenia
przeznaczone do przechwytywania i analizy sygnałów radarowych oraz
komunikacyjnych. Do tego dochodzą również sensory elektroniczne,
hydroakustyczne i elektrooptyczne zapewniające monitoring zarówno domeny
nawodnej jak i podwodnej.
Poniżej zapraszamy do materiału z wizyty okrętu w Gdyni.