W czasie piątkowego wystąpienia w Sejmie premier Donald Tusk zabrał głos w sprawie afery Zondacrypto. Odczytał m.in. zeznanie „kolegi z Monako i Ibizy”.— Człowiek pośredniczący w rozmowach między Zbigniewem Ziobrą a osobą, która szefowała przedsięwzięciu Zondacrypto, ta osoba twierdzi: Zbyszek zapoznał się z aktami, to jest skandal. (…) Obiecał, że jak wróci do władzy w Ministerstwie Sprawiedliwości, czego jest pewien, to ukręci łeb wszystkim tym sprawom i żebym się nie martwił — przekazał Tusk.
Czytaj nas częściej w Google
Dodaj w GoogleDalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Następnie dodał, że z zeznań tej osoby wynika, że „rekompensata” za te działania „będzie wypłacona panu ministrowi Ziobro za pośrednictwem fundacji, którą zakładał brat pana Ziobry, a była to fundacja Suwerennej Polski”.
Brat Zbigniewa Ziobry reaguje
Brat byłego ministra sprawiedliwości odniósł się do tych słów — informuje portal doRzeczy. Witold Kornicki (wcześniej Ziobro) wystosował do Donalda Tuska przedsądowe wezwanie, w którym domaga się od premiera sprostowania oraz osobistych przeprosin.
O co dokładnie chodzi w aferze Zondacrypto [WYJAŚNIAMY]
„Premier Tusk z mównicy Sejmu wrzucił mnie do sprawy Zondacrypto jednym zdaniem: że pieniądze miały iść przez »fundację, którą zakładał brat pana Ziobry«. Nie wymienił nazwiska. Nie musiał. W tym kraju brat Zbigniewa Ziobry jest jeden. I to ja” — pisze w oświadczeniu, cytowanym przez portal.
W dalszej części zaprzecza, by zakładał jakąkolwiek fundację. Neguje również spotkania z jakimkolwiek przedstawicielem Zondacrypto. Wskazuje ponadto, że nie był klientem giełdy, nie świadczył na jej rzecz usług oraz nie kupował za jej pośrednictwem kryptowalut.
„Jedyny »dowód« premiera: pokrewieństwo” — wskazuje dalej Kornicki, twierdząc, że szef rządu odczytał fragment zeznań, tworzących fałszywy obraz. „To nie pomyłka, a niedorzeczny, absurdalny atak na rodzinę polityka” — podsumowuje w oświadczeniu.