– Jestem całkiem zadowolony z kadry. Mamy wystarczająco dużo zawodników zarówno pod kątem liczbowym, jak i rywalizacji na wszystkich pozycjach – oznajmił duński szkoleniowiec.
Te słowa znajdują potwierdzenie w liczbach. „Kolejorz” latem nie szczędził grosza na transfery. Największym wydarzeniem było wykupienie z Celticu FK Luisa Palmy, które kosztowało ponad 4 mln euro.
Ogromna suma na transfery przychodzące
Ponadto z FC Metz sprowadzono stopera Terry’ego Yegbe, który kosztował 3 mln w unijnej walucie. Z transakcjami gotówkowymi wiązały się również przyjścia Mateusza Lisa z Goztepe (900 tys. euro) i Gustava Berggrena z New York Red Bulls (500 tys. euro).
W sumie Lech wydał na wzmocnienia niemal 8,5 mln euro. Nie każde z nich wymagało wyłożenia sumy odstępnego, bowiem Allahyar Sayyadmanesh, który trafił na Bułgarską z KVC Westerlo, nie miał już ważnego kontraktu.
Koszty i tak jednak były duże, bowiem zawierała się w nich pensja zawodnika, prowizja dla agenta i gratyfikacja za podpis. To wszystko wyniosło 2,5 mln euro.
Gwiazdy pozostały w klubie
Drugą ważną informacją dla Lecha było zatrzymanie wszystkich kluczowych zawodników. To się w poprzednich okienkach zazwyczaj nie udawało i do osłabień dochodziło.
Dziś takiej sytuacji nie ma. Mimo sporego zainteresowania zagranicznych klubów choćby Wojciechem Mońką, Michałem Gurgulem, Antonim Kozubalem czy Patrikiem Walemarkiem, wszyscy pozostali w „Kolejorzu”.
– Nie sprzedaliśmy zbyt wielu zawodników w tym okienku, a przecież w strategii klubu jest na to miejsce. Zdołaliśmy tych piłkarzy zatrzymać, choć tak naprawdę można było brać pod uwagę odejście części z nich – przyznał Niels Frederiksen.
Bilans robi wrażenie
Jeśli chodzi o ruchy wychodzące, to największym było rozstanie z Kornelem Lismanem, który za 2,5 mln euro przeniósł się do Venezii.
Z Poznania do Udinese Calcio wyjechał też Bartosz Mrozek (suma odstępnego wyniosła 1,4 mln w unijnej walucie), a za mniejsze pieniądze kluby zmienili Filip Szymczak i Bryan Fiabema. Ponadto, po wygaśnięciu umowy, odszedł Antonio Milić, a Gisli Thordarson trafił na wypożyczenie do FC St. Pauli.
Na transferach swoich zawodników Lech zarobił 4,25 mln euro, czyli niemal dokładnie połowę kwoty, którą wydał na wzmocnienia (nie licząc kosztów zatrudnienia Sayyadmanesha).
ZOBACZ WIDEO: Ibrahimović znów szaleje. Takiego salta nikt się nie spodziewał