W piątek 4 września Giorgia Meloni rozkoszowała się nie tylko blaskiem rozświetlonego miasta Bari na wybrzeżu Adriatyku, ale także swoim największym sukcesem: od czasu powstania Republiki w 1946 r. jest ona najdłużej nieprzerwanie rządzącą premier Włoch. Fakt, że świętowała ten kamień milowy na niegdyś słabo rozwiniętym południu, miał podkreślić, że jej awans jest symbolem wszystkich Włochów.

„Stabilny rząd, silne Włochy. Cztery lata zaangażowania na rzecz narodu” — głosi napis na plakatach rozwieszonych wszędzie, które jednocześnie zapowiadają kampanię wyborczą. Partia Meloni, Bracia Włosi, ma duże szanse na zwycięstwo w 2027 r. Cztery lata po objęciu urzędu 49-latka znajduje się u szczytu swojej władzy i jest przedstawiana jako supergwiazda nowej prawicy, która wysunęła się na pierwszy plan europejskiej polityki.

Jednak właśnie w momencie jej największego sukcesu przeciwnicy próbują obrócić jej strategię przeciwko niej: jej zdolność do dostosowywania się. Jej mistrzowska umiejętność zmiany ról jest częścią historii jej sukcesu.

Pod koniec sierpnia, kiedy Meloni zabrała głos podczas dorocznego wydarzenia „La Piazza” w Ceglie Messapica w Apulii, pokazała się od strony przywódczyni. W tym otoczonym gajami oliwnymi miasteczku rozmowa dotyczyła przyszłości regionu i Włoch. W przemówieniu wideo Meloni pochwaliła postępy „tej dumnej krainy, ściśle związanej ze swoją tożsamością” i zachwycała się jej potencjałem.

O dumie mówi niemal tak chętnie, jak o stabilności, uważając ją za uczucie, na które wielu Włochów przez długi czas nie pozwalało sobie w obliczu mrocznych rozdziałów faszyzmu. Chce ponownie umieścić ją w centrum uwagi w kraju, który wciąż zbyt wielu ludziom kojarzy się raczej z pięknem niż z wydajnością — i opowiedzieć nową historię.

„Źródło dumy”

— Włochy to naród, który jak żaden inny uosabia ideę piękna krajobrazowego, artystycznego, narracyjnego i ekspresyjnego. To źródło dumy, ale przede wszystkim nieoceniony zasób gospodarczy — powiedziała Meloni w swoim oświadczeniu wygłoszonym przed parlamentem w 2022 r.

Od momentu objęcia urzędu Meloni nie tylko przywróciła Włochy na światową scenę. W czasach wstrząsów, w których przetrwała pięć francuskich i cztery brytyjskie rządy, prezentuje się jako stabilna postać, chroniąca Zachód przed jego rzekomym upadkiem.

Jest to „cywilizacja, system wartości”, a „patriotyzm jest najlepszą odpowiedzią na upadek” — wyjaśniła Meloni w 2024 r. podczas rozdania nagród Atlantic Council Global Citizen Awards. Jej wystąpienie w Nowym Jorku zrobiło zapewne wrażenie na Donaldzie Trumpie, który jako jedyną szefową rządu w UE zaprosił ją na swoją inaugurację w następnym roku. Od tego momentu Meloni wykorzystywała swoje kontakty z Waszyngtonem, by prezentować się jako osoba budująca mosty.

„Koń trojański rosyjskich wpływów” idzie po władzę we Włoszech. Może wywrócić europejską szachownicęGen. Roberto Vannacci na spotkaniu z wyborcami, maj 2026 r.Zerwanie z prezydentem USA dało jej okazję do potwierdzenia swoich ambicji. Kiedy twierdził, że podczas szczytu G-7 w Evian błagała go o zdjęcie, odparła z lodowatym wyrazem twarzy: — Ani ja, ani Włochy nigdy nie błagamy.

Tym samym trafiła w czuły punkt nawet u tych, którzy zazwyczaj starają się zachować dystans. Był to punkt kulminacyjny przemiany, dzięki której Meloni zdołała rozwiać obawy wszystkich tych, którzy wierzyli, że poprowadzi Włochy na autorytarną ścieżkę i doprowadzi do ich izolacji.

Zamiast tego Meloni stała się kluczową postacią w europejskiej polityce. Do grona jej najbliższych współpracowników należy eurodeputowany z partii Bracia Włosi Nicola Procaccini. Ich współpraca sięga działalności w Movimento Sociale Italiano, neofaszystowskiej partii będącej kontynuacją ruchu zwolenników reżimu Benito Mussoliniego, a następnie w młodzieżówce partii Alleanza Nazionale, której Meloni była przewodniczącą. Z kolei gdy pełniła funkcję ministra ds. młodzieży w rządzie Silvio Berlusconiego, Procaccini był jej rzecznikiem prasowym.

— Każdy, kto spotkał Meloni, od razu dostrzegał jej niezwykły talent polityczny — nawet ci, którzy nie podzielali jej poglądów — mówi Procaccini w rozmowie z „Welt am Sonntag”.

Było ich zapewne wielu w Garbatelli, robotniczej dzielnicy na południu Rzymu, gdzie Meloni dorastała wraz z siostrą i matką. Zarówno wtedy, jak i dziś jest tu outsiderką. Na graffiti jest ona oczerniana; ludzie solidaryzują się z Palestyńczykami, ale nie z tą znaną byłą mieszkanką dzielnicy.

Flaga palestyńska na schodach w południowej dzielnicy Rzymu – Garbatella

Die Welt / Diana Pieper

Flaga palestyńska na schodach w południowej dzielnicy Rzymu – Garbatella

Meloni powinna potraktować to jako wyzwanie. W swojej autobiografii podkreśla, że nigdy nie wahała się płynąć pod prąd — mając na myśli albo rozdrobniony włoski krajobraz partyjny, męskie kluby, albo ducha czasów.

Zamiast tego Meloni wykorzystuje swoje pochodzenie, by pokazać bliskość z ludźmi. Nocami zarabiała na życie, wykonując dorywcze prace i pracując jako barmanka, a w ciągu dnia budowała swoją sieć kontaktów.

— Meloni już wcześnie zdała sobie sprawę, że czasami trzeba pójść okrężną drogą, aby osiągnąć swój cel — uważa Procaccini. Twierdzi, że nigdy nie porzuciła swoich przekonań. Tylko sama Meloni wie, czy to prawda. Jej stosunek do Mussoliniego, którego nazwała „złożoną osobowością”, pozostaje ambiwalentny.

Ta elastyczność nie zaszkodziła jej. W Brukseli wiele z jej postulatów, niegdyś uważanych za radykalne, stanowi obecnie konsensus — czy to w kwestii Zielonego Ładu, czy migracji. Fakt, że wraz z socjaldemokratyczną premier Danii stoi na czele twardej polityki migracyjnej, wykorzystuje, by zaprezentować się jako polityk, który zawiązuje sojusze ponad podziałami ideologicznymi.

Giovanni Orsina, dyrektor Instytutu Nauk Politycznych na Uniwersytecie Luiss Guido Carli w Rzymie, uważa jej pragmatyzm za jej największą zaletę. — Meloni nie jest wizjonerką. Skupia się na rozwiązywaniu pilnych problemów — mówi. Pomimo swojej niekiedy radykalnej retoryki Meloni należy zaliczyć do konserwatywnych polityków, reprezentujących „pragmatyczny nacjonalizm”.

Sama Meloni ujęła kiedyś swoją tożsamość polityczną w formule „kobieta, matka, Włoszka i chrześcijanka”. Tym samym kontrastowała z pragnieniem rozgłosu i ekscesami swojego poprzednika, Berlusconiego. To, co pomogło jej zbudować wizerunek godnej zaufania matki narodu, prawdopodobnie nie wystarczy w przyszłorocznych wyborach.

Wyzwania mają charakter strukturalny, co widać w Ceglie Messapica, gdzie setki osób przysłuchują się dyskusjom między ministrami z gabinetu Meloni a dziennikarzami przed zatłoczonymi osteriami i barami. Atmosfera tego letniego wieczoru nie jest jednak tak beztroska, jak się wydaje.

Na pytanie, jakimi problemami rząd powinien się zająć, większość wymienia system opieki zdrowotnej, gospodarkę i sytuację na rynku pracy. Wzrost gospodarczy spowolnił do około 0,5 proc., płace realne są na historycznie niskim poziomie, a inflacja i kryzys energetyczny to tematy, które nieustannie powracają. Rzym szuka sposobów na uniezależnienie się od paliw kopalnych i niedawno postawił na powrót do energii jądrowej.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jednak wielu ekonomistów krytykuje brak długoterminowej perspektywy — i to pomimo faktu, że wzrost gospodarczy opiera się na inwestycjach z unijnego funduszu odbudowy, który wygasa pod koniec roku. — Jeśli chodzi o modernizację gospodarki, rząd ma niewiele do pokazania. Nie dostrzegam żadnej koncepcji na przyszłość — ocenia Orsina.

Tego samego domagają się również pracownicy największej europejskiej huty stali w Tarencie, gdzie w sierpniu Meloni została wygwizdana na stadionie podczas otwarcia Igrzysk Śródziemnomorskich. Związki zawodowe i lewicowa opozycja wykorzystują niezadowolenie części społeczeństwa, przeciwstawiając na przykład wzrost wydatków na obronę polityce społecznej.

Podczas gdy Meloni jest postrzegana na arenie międzynarodowej jako niezawodna sojuszniczka Ukrainy, w swoim własnym kraju, wciąż nastawionym pacyfistycznie, spotyka się w tej kwestii z odrzuceniem. — To, że konsekwentnie utrzymywała Włochy po stronie Ukrainy, graniczy z cudem, choć jest to cud, który coraz trudniej jest utrzymać — uważa Orsina. Skrajnie prawicowy były generał Roberto Vannacci podsyca bowiem obawy przed rozszerzeniem wojny, a jego partia Futuro Nazionale osiąga obecnie osiem procent poparcia.

Wykorzystuje przy tym metodę, którą niegdyś do perfekcji doprowadziła Meloni: zarzuca jej zdradę wartości, zagrażając tym samym większości w jej prawicowej koalicji. Meloni jak dotąd odrzuca plany współpracy. Procaccini uważa ją za możliwą „w konkretnych przypadkach”. — Istnieją zbieżności merytoryczne — i nie wznosimy zapór ogniowych — mówi.

Koszmar Meloni

Ograniczenie wpływów Vanacciego jest jednym z głównych zadań nadchodzących miesięcy i ostatnim poważnym projektem, który po fiasku reformy wymiaru sprawiedliwości w marcu wciąż ma szansę na realizację.

Przed wyborami rząd chce przeforsować reformę ordynacji wyborczej: „Stabilicum” ma przyznać najsilniejszemu sojuszowi premię większościową. — Koszmarem Meloni nie jest przegrana w wyborach, lecz patowa sytuacja z lewicowym sojuszem, która zmusiłaby ją do negocjacji w sprawie koalicji ponadpartyjnej — uważa Orsina.

Niestabilna sytuacja polityczna stanowi jednak koszmarny scenariusz nie tylko z punktu widzenia Meloni. Być może również większość Włochów jest gotowa przymknąć oko na niedociągnięcia. Przynajmniej tak długo, jak długo Meloni nadal daje im nadzieję na to, czego wielu jej poprzedników im odmówiło: niezawodność.