Jak wskazuje w wywiadzie dla BBC ekspertka Daniela Richterowa z Wydziału Studiów Wojennych na Uczelni King’s College w Londynie, rosyjskie operacje sabotażowe wydają się pochodzić z podręcznika z czasów zimnej wojny.

Sowieci mieli podobne cele, a agenci-sabotażyści byli wykorzystywani w dużej mierze w ten sam sposób. To, że Rosja wraca do sprawdzonych metod, jak wskazuje ekspertka, świadczy o jasnym celu Rosji.

Zdaniem Richterowej sprawdzone sowieckie metody pozwalają organizować akty sabotażu na małą skalę, co ma zdestabilizować całą Europę. Rosja może w łatwy sposób zaprzeczyć atakom, ponieważ oskarżonych trudno powiązać z rosyjskim wywiadem.

W ciągu ostatnich lat zaszła duża zmiana w sposobie, jaki Rosja prowadzi swoje operacje w Europie. Na zjawisko „jednorazowych agentów” wskazuje w rozmowie z Onetem dziennikarz The Guardian Shaun Walker, korespondent „The Guardian” w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, autor książki „Nielegałowie. Jak szpieguje nas Rosja”.

— Rosja czuje, że musi działać szybko. Musi wykonywać szybkie, agresywne ruchy. Nie ma czasu na długi proces rekrutacji i wieloletnie szkolenie. Poza tym internet ułatwia komunikację i stwarza nowe możliwości dla służb. Wzrasta liczba rekrutacji zdalnych: ktoś może siedzieć w Moskwie, korzystać z Telegrama i nakłonić do podpalenia jakiegoś obiektu w Ukrainie lub w Polsce osobę, która tam mieszka. A wszystko to kosztuje zaledwie kilka dni pracy i kilkaset dolarów w kryptowalutach — mówi Walker.

W Polsce działa nie tylko Rosja. „W tej sprawie jest coś dziwnego”. Wybitny dziennikarz zdradza kulisy gry zagranicznych służbIgor Rogow, w tle Moskwa„Kluczowa jest reakcja”

Rosyjskie akty sabotażu prowadzą do eskalacji napięć na linii UE-Rosja. W przypadku otwartej wojny z Rosją rosyjskie operacje mogłyby poważnie przybrać na sile i częstotliwości.

„Wciąż znajdujemy się w szarej strefie między tymi dwoma stanami [pokojem i wojną], jednak rodzaj ataków, jakie obserwowaliśmy w ostatnich tygodniach, zawęża tę strefę” — zauważa Daniela Richterowa.

Oto lista wydarzeń, która wstrząsnęła Europą w sierpniu:

4 sierpnia na lotnisku w Lipsku w Niemczech wykryto pierwszego drona z ładunkiem wybuchowym. Miesiąc później niemieckie służby przypisały Rosji próbę zamachu, co spowodowało kolejny wzrost napięć na linii Berlin-Moskwa.10 sierpnia na terenie zakładów zbrojeniowych EMCO w rejonie Tryawny w Bułgarii doszło do pożaru, po którym nastąpiło kilka eksplozji. Emilian Gebrew, który sam padł ofiarą otrucia przez rosyjski wywiad wojskowy, w przypadku pożaru wykluczył błąd ludzki.13 sierpnia kolejny pożar wybuchł w fabryce amunicji KNDS Ammo pod Rzymem. Doszło do potężnej eksplozji. Prokuratura bada sprawę pod kątem ingerencji innych państw.15 sierpnia w Estonia pożarowi uległa fabryka firmy Milrem Robotics w Tallinie. Serwis Kyiv Post twierdzi, że dostarcza ona drony Ukrainie. Służby zatrzymały dwóch podejrzanych, a premier Estonii Kristen Michal przyznał, że nie wykluczają one wersji, iż za podpaleniem stała Rosja.25 sierpnia na Słowacji policja udaremniła podpalenie fabryki dronów. Zatrzymano trzech obcokrajowców. Firma, która była celem ataku, obwinia Rosję.30 sierpnia w Polsce pożary miały miejsce w hali produkcyjnej firmy JFG Composites w Lublinie, która specjalizuje się w wytwarzaniu komponentów dla przemysłu lotniczego, oraz w fabryce dronów WB Electronics. Premier Donald Tusk mówi o kontynuacji działań eskalacyjnych ze strony Rosji.

— Kluczowa jest reakcja. Najlepszą odpowiedzią byłoby to, żeby właśnie teraz dać kolejne drony Ukrainie, która może razić Rosję na jej terytorium — tak dr Aleksander Olech, redaktor naczelny Defence24 skomentował w „Onet Rano” prawdopodobne podpalenie fabryki WB Electronics w Skarżysku-Kamiennej.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoWrzesień przynosi kolejne rosyjskie próby sabotażu. W piątek, 4 sierpnia, prawdopodobnie planowano zamachy na linie napowietrzne w pobliżu stacji transformatorowych w powiatach Gorlitz i Bautzen.

— Intensywność ataków na obiekty wojskowe, jaką obserwowaliśmy w ciągu ostatnich dwóch tygodni, jest niezwykła — mówi w wywiadzie dla BBC Daniela Richterowa z Wydziału Studiów Wojennych na uczelni King’s College.

Ekspertka łączy nasilenie operacji hybrydowych z faktem, że Rosja znajduje się pod presją w związku z nasileniem się ukraińskich ataków na jej terytorium. — Ukraina przenosi wojnę na terytorium Rosji i atakuje głęboko na rosyjskim terytorium. Oni [Rosjanie] są pod presją, muszą coś zrobić — mówi Richterowa.