Śląsk Wrocław znalazł następcę Michała Rosiaka. Jan Jurčec nie jest jednak wyłącznie piłkarzem sprowadzonym do załatania dziury na prawym wahadle. 25-letni Chorwat z polskim paszportem ma za sobą grę w Austrii i Ukrainie, występy w młodzieżowej reprezentacji swojego kraju, pracę z Miroslavem Klose, a kilka lat temu był już blisko trafienia do Polski. Co najważniejsze, jego profil wydaje się bardzo dobrze odpowiadać temu, czego Ante Šimundža potrzebuje na prawej stronie boiska. Jurčec trafi do Śląska z ukraińskiego Krywbasu Krzywy Róg. Wrocławianie zapłacą za niego 250 tysięcy euro. Chorwat podpisze ze Śląskiem trzyletni kontrakt.

W tym artykule przeczytasz:

O kulisach transferu Jana Jurčeca do Śląska WrocławKim jest nowy wahadłowy ŚląskaJaką drogę przebył zanim trafił do Wrocławia

Historia Jana Jurčeca jest o tyle ciekawa, że Śląsk nie sprowadza klasycznego bocznego obrońcy wychowanego od najmłodszych lat do gry w defensywie. Urodzony 27 listopada 2000 roku w Zagrzebiu zawodnik pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Lokomotivie Zagrzeb, a na poziomie seniorskim przebił się w NK Kustošija. Właśnie tam występował jeszcze przede wszystkim jako prawy pomocnik lub skrzydłowy.

Trzeba przyznać, ze robił to naprawdę skutecznie. W sezonie 2021/22 w 26 ligowych spotkaniach zdobył osiem bramek i był najskuteczniejszym zawodnikiem Kustošiji. Łącznie jego bilans w tym klubie zamknął się w 69 występach, 12 golach i siedmiu asystach. To właśnie wtedy coraz wyraźniej było widać, że Jurčec może dawać zespołowi znacznie więcej niż tylko grę przy linii bocznej.

Z biegiem czasu był przesuwany coraz niżej. Ze skrzydłowego stał się prawym obrońcą, ale ofensywne nawyki pozostały. Ta ewolucja ma dziś spore znaczenie, bo 25-latek najlepiej wygląda w roli, która pozwala mu korzystać z całej długości prawego sektora.

Austria, Bundesliga i Miroslav Klose

Dobre występy na zapleczu chorwackiej ekstraklasy otworzyły Jurčecowi drzwi do mocniejszej ligi. Latem 2022 roku podpisał kontrakt z SCR Altach i przeniósł się do austriackiej Bundesligi. W barwach tego klubu uzbierał 62 spotkania we wszystkich rozgrywkach, a przez część pobytu jego trenerem był Miroslav Klose.

Ich współpraca miała zresztą ciekawy polski akcent. Jurčec, którego matka jest Polką, zdradził chorwackim mediom, że z legendarnym niemieckim napastnikiem rozmawiał po polsku. Klose urodził się w Opolu i również zna język polski, więc dla obu był to zupełnie naturalny sposób komunikacji.

Nie został w Austrii gwiazdą, ale zebrał tam bardzo wartościowe doświadczenie. Grał w lidze bardziej wymagającej pod względem tempa i intensywności niż chorwacka druga liga, a przy okazji jego profil stopniowo przesuwał się w stronę zawodnika defensywnego. Nadal potrafił pojawić się wyżej, lecz coraz częściej odpowiadał za całą prawą flankę.

Jeszcze przed transferem do Altach był blisko przyjazdu na testy do Wisły Płock. Płocki klub był przygotowany do testowania zawodnika, ale zanim do tego doszło, pojawiła się propozycja z Austrii. Cztery lata później Jurčec wraca do Polski już jako zupełnie inny piłkarz. Bardziej doświadczony, ograny na wyższym poziomie i przede wszystkim ukształtowany pozycyjnie.

Jan Jurčec - Śląsk WrocławFot. SCR Altach
W Ukrainie wywalczył mocną pozycję

Po rozstaniu z Altach przez kilka miesięcy pozostawał bez klubu. W marcu 2025 roku podpisał kontrakt z Krywbasem Krzywy Róg i szybko wywalczył miejsce w podstawowym składzie.

W poprzednim sezonie ukraińskiej ekstraklasy rozegrał 30 spotkań, zdobył bramkę i zaliczył pięć asyst. Obecne rozgrywki również rozpoczął jako podstawowy zawodnik. Zagrał od pierwszej do ostatniej minuty w czterech pierwszych kolejkach i zdążył trafić z rzutu karnego przeciwko Karpatom Lwów. Do Wrocławia nie przychodzi więc zawodnik wymagający kilku tygodni odbudowy fizycznej, lecz piłkarz znajdujący się w pełnym rytmie meczowym.

Chorwacki „Germanijak”, który jako pierwszy szerzej informował o jego transferze do Śląska, określał Jurčeca nawet jako jednego z najlepszych prawych obrońców ligi ukraińskiej. Taką opinię należy oczywiście traktować jako ocenę, a nie wynik obiektywnego rankingu, ale faktem pozostaje jego bardzo mocna pozycja w Krywbasie.

Polskie korzenie. W kadrze Chorwacji debiutował przeciwko Polsce

Jurčec jest Chorwatem, ale jego związki z Polską nie zaczynają się wraz z transferem do Wrocławia. Jego matka jest Polką, a sam zawodnik posiada również polskie obywatelstwo. To oczywiście upraszcza jego sytuację formalną, ale dodaje też całej historii ciekawego kontekstu.

W przeszłości występował w reprezentacji Chorwacji do lat 21. Debiutował 17 listopada 2022 roku i zrobił to właśnie przeciwko Polsce prowadzonej wówczas przez Michała Probierza. Chorwaci wygrali 3:1, a Jurčec rozpoczął spotkanie w podstawowym składzie. Oficjalna baza chorwackiej federacji potwierdza także jego kolejny występ przeciwko Austrii.

Profil niemal stworzony pod wahadło

Najważniejsze pytanie dla kibiców Śląska brzmi jednak nie „gdzie grał?”, ale „co może dać drużynie?”.

Jurčec mierzy 177 centymetrów i na pierwszy rzut oka nie ma warunków fizycznych typowych dla zawodnika bazującego na sile. Jest jednak dobrze zbudowany, stabilny w kontakcie i nie unika bezpośrednich pojedynków. Jego największymi atutami są szybkość, zwrotność oraz wytrzymałość. Potrafi bardzo intensywnie pracować przez całe spotkanie, szybko doskakiwać do przeciwnika i reagować na pojawiające się przestrzenie.

W defensywie bazuje przede wszystkim na mobilności i agresywnym skracaniu dystansu. Dobrze zabezpiecza przestrzeń, jest dynamiczny w pojedynkach i nie boi się fizycznego kontaktu. Nie chodzi jednak tylko o samą szybkość. Jurčec potrafi wykorzystać ją również do naprawienia sytuacji, w której zespół straci ustawienie albo przeciwnik znajdzie miejsce za linią pomocy.

To zestaw cech szczególnie wartościowy właśnie na wahadle. W systemie Śląska nie będzie przecież oczekiwało się od niego wyłącznie zabezpieczenia własnej połowy. Ma regularnie pokonywać kilkadziesiąt metrów, uczestniczyć w pressingu, wracać za akcją i chwilę później ponownie pojawiać się wysoko pod bramką rywala.

Jan Jurčec - Śląsk WrocławFot. NK Kustošija
Nie będzie kolejnym rozgrywającym bo nie musi nim być

W ofensywie również warto dobrze określić oczekiwania. Jurčec nie jest zawodnikiem, który będzie prowadził grę Śląska, wygrywał mecze techniką czy regularnie tworzył przewagę efektownym dryblingiem. Nie należy też oczekiwać od niego kreatywności charakterystycznej dla klasycznej „dziesiątki” czy ofensywnego skrzydłowego.

Jego gra jest znacznie bardziej konkretna.

Potrafi zaatakować wolną przestrzeń, przyspieszyć z piłką i wykorzystać zmianę tempa. Nie ogranicza się przy tym do biegania przy linii. Potrafi zejść do środka, dzięki czemu może otworzyć korytarz partnerowi ustawionemu szerzej. Co ważne, potrafi również dośrodkować lewą nogą, więc obrońca nie może za każdym razem zamykać mu jednej strony i liczyć, że w ten sposób zakończy akcję.

Jurčec nie musi być efektowny, żeby być efektywny. Podejmuje zazwyczaj proste decyzje, ale właśnie w roli wahadłowego może to być zaletą. Dostanie przestrzeń to ją zaatakuje. Może dograć to dogra. Trzeba zamknąć akcję na dalszym słupku to on znajdzie się tam odpowiednio szybko.

Śląsk potrzebował właśnie takiego profilu

Odejście Michała Rosiaka do Twente sprawiło, że prawa strona stała się jedną z najbardziej oczywistych pozycji wymagających uzupełnienia. Jurčec nie musi być kopią swojego poprzednika i trudno oczekiwać, że od pierwszego spotkania da Śląskowi dokładnie to samo. Profilowo wydaje się jednak kandydatem bardzo logicznym.

Jest w dobrym wieku, ma doświadczenie z kilku różnych lig, pozostaje w rytmie meczowym i może występować zarówno jako klasyczny prawy obrońca, jak i wahadłowy czy – w razie potrzeby – wyżej ustawiony zawodnik prawej strony. Do tego dochodzą polski paszport oraz doświadczenie młodzieżowej reprezentacji Chorwacji.

Najbardziej interesujące jest jednak to, jak jego cechy wpisują się w sposób gry Śląska. Szybkość, intensywność, wytrzymałość, zdolność do pracy na dużej przestrzeni i dyscyplina taktyczna to dokładnie te elementy, które na wahadle są szczególnie istotne.

Jan Jurčec może natomiast okazać się jednym z tych ruchów, których sens najlepiej widać dopiero na boisku. Jeśli szybko odnajdzie się w systemie Ante Šimundžy, Śląsk może dostać nie tylko następcę Rosiaka, ale zawodnika gotowego obsadzić prawą stronę na dłużej.