„Z ogromnym bólem informujemy, że Adrian odszedł. W tych niezwykle trudnych chwilach najważniejsze są dla nas cisza, bliskość i możliwość pożegnania Go w gronie najbliższych. Uroczystość pogrzebowa Adriana będzie miała charakter wyłącznie rodzinny i prywatny. Zwracamy się zatem z jednoznaczną prośbą o uszanowanie naszej decyzji i nieobecność przedstawicieli mediów podczas ceremonii” — napisała Anita Szydłowska-Szymaniak.
Rodzina podkreśliła, że Adrian Szymaniak nie ustawał w wysiłkach, by pokonać chorobę. Każdy etap leczenia dawał nadzieję na poprawę, jednak nowotwór okazał się wyjątkowo odporny na zastosowane metody. Bliscy apelują o uszanowanie ich prywatności i spokoju w tym trudnym czasie.
Czytaj nas częściej w Google
Dodaj w GoogleAdrian Szymaniak miał guza mózguW lipcu 2025 r. 38-letni Adrian usłyszał diagnozę glejaka IV stopnia, jednego z najbardziej agresywnych nowotworów mózgu. Chorobę poprzedziły niepokojące objawy neurologiczne: silne bóle głowy, zaburzenia widzenia, omamy wzrokowe, nudności i wymioty. Sam wspominał moment, gdy patrząc w telefon miał wrażenie, że obraz „wychodzi poza ekran”, a później zaczął widzieć nieistniejące postacie.Adrian przeszedł dwie operacje neurochirurgiczne, radioterapię oraz chemioterapię. Początkowo terapia przynosiła efekty, jednak w styczniu 2026 r. lekarze stwierdzili wznowę guza, co wymusiło zmianę strategii leczenia i kolejną interwencję chirurgiczną.
Jedną z najważniejszych decyzji było wdrożenie nowoczesnej terapii TTFields (Optune), wykorzystującej pola elektryczne do hamowania podziału komórek nowotworowych. Leczenie nie jest w Polsce refundowane, dlatego Adrian i jego żona Anita uruchomili publiczną zbiórkę. Dzięki wsparciu darczyńców udało się zgromadzić około 240 tys. zł na zakup specjalistycznego urządzenia.
W trakcie terapii małżeństwo zdecydowało się przenieść z okolic Krakowa pod Bydgoszcz, aby być bliżej Centrum Onkologii, w którym Adrian pozostaje pod opieką specjalistów. Anita podkreślała, że walka o zdrowie męża stała się dla rodziny absolutnym priorytetem.
Mimo trudnej diagnozy Adrian regularnie informował o przebiegu leczenia. Wiosną 2026 r. przekazał, że wyniki badań poprawiły się, a organizm dobrze reaguje na kolejne cykle chemioterapii. Jak relacjonował, odbudowały się czerwone krwinki, a pozostałe parametry wróciły do normy, co dawało nadzieję na dalszą skuteczną walkę z chorobą.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Jednocześnie nie brakowało trudnych momentów. W kwietniu 2026 r. Adrian opowiadał, że z powodu opóźnienia dostawy materiałów do terapii Optune musiał pożyczyć elektrody w Centrum Onkologii, by nie przerywać leczenia.
Z czasem ich prywatna walka nabrała szerszego wymiaru. Adrian i Anita zaczęli wspierać innych chorych, dzielić się doświadczeniami oraz zabiegać o poprawę dostępu do nowoczesnego leczenia glejaków w Polsce. Jak podkreślała Anita, ich działania przyczyniły się do powołania sejmowej podkomisji, która ma pracować nad stworzeniem jednolitej ścieżki leczenia pacjentów z glejakami oraz szerszym dostępem do terapii TTFields.
Latem 2026 r. pojawiły się jednak kolejne niepokojące informacje. Adrian poinformował, że guz przestał reagować na jedną ze stosowanych terapii, mówiąc, że „znalazł odporność na tabletkę”. Wówczas głos zabrała także Anita, która przyznała, że rodzina przeżywa bardzo trudny okres, ale nie zamierza się poddawać. „Walczymy dalej i nie poddajemy się” — zapewniała.Czym jest glejak IV stopnia?
Glejak IV stopnia, nazywany najczęściej glejakiem wielopostaciowym (glioblastoma, GBM), to najbardziej złośliwy pierwotny nowotwór mózgu u dorosłych. Charakteryzuje się bardzo szybkim wzrostem i naciekaniem zdrowej tkanki mózgowej, co sprawia, że całkowite usunięcie guza jest zwykle niemożliwe.
Choroba często daje objawy neurologiczne, takie jak silne bóle głowy, nudności i wymioty, zaburzenia widzenia, napady padaczkowe, problemy z pamięcią i koncentracją, zaburzenia mowy czy zmiany zachowania.
Standardowe leczenie glejaka obejmuje maksymalnie bezpieczne chirurgiczne usunięcie guza, a następnie radioterapię połączoną z chemioterapią, najczęściej z wykorzystaniem temozolomidu. Ze względu na częste nawroty choroby coraz większe znaczenie mają także nowoczesne terapie uzupełniające, takie jak TTFields (Optune).
Mimo postępów medycyny glejak IV stopnia nadal należy do nowotworów o niekorzystnym rokowaniu. Celem terapii jest przede wszystkim spowolnienie rozwoju choroby, wydłużenie życia i utrzymanie jego jak najlepszej jakości. Rokowania zależą m.in. od wieku pacjenta, stanu ogólnego, cech molekularnych nowotworu oraz odpowiedzi organizmu na leczenie.