0:00
3:41
Posłuchaj artykułu
Czytane głosem AI
Nowa faza negocjacji w sprawie miliardów euro z Brukseli. Warszawa po raz pierwszy wskazuje, gdzie ewentualnie można ciąć przyszły budżet na lata 2028-2034. W nowym budżecie proponowanym przez Komisję Europejską Polska miałaby otrzymać 123 mld euro.
Przed nami twarda walka o unijny budżet, zdj. ilustracyjne
/Shutterstock
Warszawa chce przede wszystkim, żeby ewentualne cięcia w przyszłym budżecie UE nie dotknęły przypisanych Polsce pieniędzy na rolnictwo i politykę spójności. Jednocześnie po raz pierwszy tak wyraźnie wskazuje, gdzie jej zdaniem można szukać oszczędności. Wiceminister ds. europejskich Ignacy Niemczycki w rozmowie z RMF FM wskazuje na te części budżetu UE, w których wydatki mają rosnąć najbardziej i z których przede wszystkim korzystają najbogatsze kraje. W ten sposób Polska zarysowuje granice swoich ustępstw w negocjacjach o budżet na lata 2028–2034.
Będą spore cięcia
Na początku października Irlandia, sprawująca obecnie przewodnictwo w UE, ma przedstawić państwom członkowskim nową propozycję budżetu UE na lata 2028–2034. Z informacji kuluarowych wynika już, że dokument będzie zakładał istotne cięcia w stosunku do propozycji Komisji Europejskiej, która opiewała na około 2 biliony euro. Mogą one wynieść nawet 200 mld euro albo więcej.
W dodatku państwa takie jak Niemcy, Holandia czy Szwecja, czyli kraje wpłacające do wspólnej kasy więcej, niż z niej otrzymują, powiedziały ostatnio o konieczności cięć kilkuset miliardów euro. Wcześniej Berlin wskazywał nawet na kwotę około 400 miliardów euro. Cięcia mogłyby objąć wszystkie części budżetu, łącznie ze spójnością i rolnictwem, które Polska chce chronić.
Większość państw UE gotowa poprzeć ograniczenie praw nowych członków. Ustalenia RMF FM
Większość państw członkowskich jest gotowa zgodzić się na czasowe ograniczenie praw nowych krajów UE w sprawach praworządności – ustaliła dziennikarka RMF FM po nieformalnym spotkaniu ministrów ds. europejskich UE w Dublinie. Chodzi przede wszystkim…
Warszawa szykuje się do walki
Warszawa przygotowuje się więc na ostrą walkę o to, gdzie konkretnie mają być cięcia.
Niemczycki podkreśla, że nie zmienia się podstawowe stanowisko Warszawy. Ważne dla nas jest, żeby ewentualne cięcia, które zaproponują Irlandczycy, nie dotknęły kopert narodowych – mówi w rozmowie z dziennikarką RMF FM wiceminister ds. europejskich Ignacy Niemczycki. Warszawa uważa więc, że trudno uzasadnić, dlaczego oszczędności miałyby w pierwszej kolejności dotknąć polityki spójności, która jest szczególnie ważna dla słabiej rozwiniętych państw.
Wydatki na konkurencyjność
Jednocześnie Warszawa po raz pierwszy tak wyraźnie wskazuje, gdzie ewentualnie można szukać oszczędności.
Jeśli to konieczne, oszczędności można szukać przede wszystkim w tych obszarach, które w projekcie Komisji Europejskiej mają rosnąć najbardziej – mówi Niemczycki.
Chodzi o wydatki na konkurencyjność, z których korzystają w dużej mierze najbardziej rozwinięte państwa UE oraz fundusze na działania Unii poza jej granicami.
Polska nie kwestionuje potrzeby zwiększania wydatków na konkurencyjność. Problemem jest jednak ich skala. Według polskich wyliczeń po uwzględnieniu inflacji wydatki w tym obszarze rosną o około 123 procent.
To jest gigantyczny wzrost – słyszymy od polskich dyplomatów.
W grudniu końcowe targi
W październiku rozpocznie się prawdziwa walka o pieniądze, a końcowe targi odbędą się na szczycie unijnych przywódców w grudniu. Irlandia chce zakończyć negocjacje do końca roku. Na finał do końca roku naciskają przede wszystkim Niemcy ze względu na francuskie wybory prezydenckie w przyszłym roku i zapowiedzi skrajnej prawicy o zmniejszeniu francuskiej składki do unijnego budżetu.
Trzeba szybko uzgodnić budżet, żeby nie dać pożywki populistom podczas zbliżających się kampanii wyborczych – wyjaśnił w rozmowie z RMF FM unijny dyplomata.