Boom na AI łączy niebezpieczne elementy internetowej manii i bańki kredytowej z połowy pierwszej dekady XXI w., co rodzi widmo finansowej katastrofy — uważa Erik Gordon.

„Następny krach będzie wyglądał jak dziecko miłości krachu dot-comów i wielkiego kryzysu finansowego” — przekazał profesor przedsiębiorczości w e-mailu do Business Insidera, po czym rozwinął swoją myśl.

Czytaj także w BUSINESS INSIDER

Gordon, który wykłada w Ross School of Business na University of Michigan, twierdzi, że boom na AI „odziedziczył szum i zawyżone wyceny po bańce internetowej”. Dodaje, że choć ta rozwijająca się technologia prawdopodobnie stworzy więcej wartości niż internet, wyceny spółek są tak skrajne, że „większość inwestorów straci pieniądze, tak jak większość inwestorów dot-comowych”.

Gordon, który zajmuje się badawczo m.in. komercjalizacją technologii i sztuczną inteligencją, wskazuje, że „przegrani” po krachu związanym z AI nie będą ograniczać się do bezpośrednich inwestorów. Obejmą także nabywców funduszy indeksowych i funduszy giełdowych, ponieważ technologiczni giganci stanowią tak dużą część rynku.

Pięć największych amerykańskich spółek pod względem kapitalizacji rynkowej — Nvidia, Apple, Alphabet, Microsoft i Amazon — jest łącznie wycenianych na ponad 20 bln dol., w niemałej mierze dlatego, że inwestorzy oczekują, iż będą one wielkimi beneficjentami trendu AI.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Szał zadłużania

Gordon ostrzega także przed skalą zadłużenia spółek związanych z AI. Jak powiedział, firmy te „nagromadziły kilka bilionów dolarów zobowiązań dłużnych w bilansach i poza nimi, i wciąż się zadłużają”.

Jeśli nie będą w stanie spłacić choćby części swoich zobowiązań, szkody finansowe rozleją się poza akcjonariuszy i „dotkną banki, fundusze inwestycyjne, a nawet firmy ubezpieczeniowe, które udzielały pożyczek” — kontynuuje.

„Zaraza na rynkach finansowych przypomni nam wielki kryzys finansowy” — dodaje.

Pęknięcie bańki internetowej zmiotło z rynku tysiące start-upów, a nawet przyszli globalni giganci, tacy jak Amazon, odnotowali spadki kursu akcji o ponad 90 proc.

Załamanie bańki mieszkaniowej z połowy pierwszej dekady XXI w. i następujący po nim kryzys finansowy doprowadziły do bankructwa Lehman Brothers, ratowania AIG i Bear Stearns oraz pogrążenia światowej gospodarki w recesji.

Gordon od lat otwarcie podchodzi sceptycznie do boomu na AI. W kwietniu powiedział Business Insiderowi, że rynek „stworzył własny wszechświat”, w którym szum wokół AI przeważa nad zagrożeniami takimi jak wojna czy inflacja.

Zeszłego lata powiedział, że ogromna ilość pieniędzy postawionych na motyw AI oznacza, że ucierpi więcej inwestorów niż podczas pęknięcia bańki internetowej, a „ich cierpienie będzie bardziej dotkliwe”.

— To nie jest bańka fałszywych firm, to bańka przewartościowania o rząd wielkości — powiedział Gordon w styczniu 2022 r.

Indeks S&P 500 spadł o ok. 18 proc. w ciągu kolejnych ośmiu miesięcy, schodząc we wrześniu tamtego roku poniżej 3 600 pkt. Od tego czasu jednak wzrósł ponad dwukrotnie, osiągając w tym roku rekordowe poziomy przekraczające 6 100 pkt.

Gordon nie jest jedyny w przewidywaniu, że boom na AI zakończy się źle. Warto zauważyć, że Michael Burry, znany z „The Big Short”, ostrzegał przed nadmiernymi inwestycjami spółek AI, finansowaniem o obiegu zamkniętym, agresywną księgowością i ukrytym zadłużeniem.

Jednak liderzy branży technologicznej, tacy jak prezes Nvidii Jensen Huang oraz prezes Tesli i SpaceX Elon Musk, twierdzą, że wyceny są w pełni uzasadnione, zważywszy na potencjał AI do gwałtownego zwiększenia produktywności, zysków firm i wzrostu gospodarczego.

Powyższy tekst jest tłumaczeniem z amerykańskiego wydania Business Insidera