Keys i Zheng stworzyły jedną z najciekawiej zapowiadających się par trzeciej rundy US Open. Amerykanka wcześniej wyszła z ogromnych opresji w starciu z Anną Bondar, broniąc aż pięciu piłek meczowych. Azjatka z kolei przystępowała do meczu z 31-latką z dobrymi wspomnieniami — w marcu tego roku pokonała ją po trzysetowym meczu w Miami.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Początek spotkania był wyrównany. Keys rozpoczęła od pewnego utrzymania własnego podania, po czym Zheng odpowiedziała tym samym. W trzecim gemie Amerykanka ponownie nie dała rywalce większych szans przy swoim serwisie i objęła prowadzenie 2:1.
Czytaj nas częściej w Google
Dodaj w GoogleQinwen Zheng była bezradna. A potem zmiana
Koszmarny był natomiast czwarty gem w wykonaniu mistrzyni olimpijskiej z Paryża. Popełniła aż trzy podwójne błędy serwisowe i praktycznie sama się przełamała. Rywalka natychmiast wykorzystała jej kłopoty i po pewnie wygranym własnym podaniu zrobiło się już 4:1.
Kryzys 23-latki jednak na tym się nie skończył. W szóstym gemie ponownie miała ogromne problemy i znów dała się przełamać. Keys odskoczyła tym samym na 5:1, a chwilę później, po zaledwie 23 minutach gry, bez większych problemów zamknęła pierwszą partię.
Tenisistka z Państwa Środka nie złożyła jednak broni i w drugiego seta weszła zdecydowanie lepiej. Chinka uspokoiła grę, znacznie pewniej radziła sobie przy własnym serwisie i zaczęła coraz mocniej naciskać na swoją przeciwniczkę. Do stanu 3:3 wypracowała sobie dwa break pointy, ale Amerykanka za każdym razem zdołała wyjść z opresji.
W końcu jednak Zheng dopięła swego. Przy stanie 4:3 ponownie wypracowała sobie break pointy, a przy drugim z nich Keys popełniła podwójny błąd serwisowy i oddała podanie. Mistrzyni olimpijska nie zdołała jednak zamknąć seta. Amerykanka natychmiast odpowiedziała przełamaniem powrotnym, a krótko po tym pewnie utrzymała serwis na 5:5.
Tie-break, decydujący set i sensacyjny zwrot. Z 5:0 na 5:7!
W końcówce obie tenisistki pilnowały już własnego podania i o losach drugiej partii musiał zdecydować tie-break. W nim zdecydowanie lepiej spisała się Chinka, która szybko wypracowała sobie przewagę, odskoczyła na 6:3 i wykorzystała już pierwszego setbola.
Mimo to decydującego seta Keys rozpoczęła fenomenalnie. Amerykanka błyskawicznie odskoczyła na 5:0 i wydawało się, że losy meczu są już przesądzone. Innego zdania była jednak Zheng, która nie złożyła broni i zaczęła skrzętnie wykorzystywać kolejne błędy coraz bardziej sfrustrowanej rywalki. Chinka wygrała… pięć gemów z rzędu i wyrównała na 5:5.
Na tym jednak nie zamierzała się zatrzymać. Wygrała także następnego gema, na co sfrustrowana rywalka zareagowała uderzeniami rakietą w głowę. Losów rywalizacji faworytce nowojorskiej publiczności odwrócić się jednak nie udało. Azjatka poszła za ciosem i zapisała na swoim koncie także kolejną partię, zamykając seta i cały mecz.
„Cień” na treningu Igi Świątek. Taki cel postawił przed sobą Francisco Roig
Sobotnia rywalizacja miała także ogromne znaczenie dla… polskich kibiców. Wszystko dlatego, że to właśnie ten pojedynek wyłonił potencjalną rywalkę dla Igi Świątek. Wcześniej jednak Polka musi uporać się z Marie Bouzkovą.